luksus

Теория и практика. Расточительный образ жизни большевистских сатрапов. На последнем конгрессе коммунистической партии внимание было обращено на роскошный и даже расточительный образ жизни многих советских сановников. Их одежда, обстановка квартир, излишества в еде и приемы тревожат товарищей и бросают тень на представителей коммунизма. Партия не запрещает свои членам жить удобно, однако, они должны соблюдать меру, которой особенно не знают представители советского государства за границей. Они посещают самые дорогие рестораны, оплачивают огромные счета, ездят исключительно на машинах, тратя огромные деньги на роскошь. Неизвестно, научат ли замечания конгресса сановников экономности. 

Wydaje się, że człowiek zawsze ma wybór, ale okazuje sie, że wybór to luksus, nawet dla człowieka, nawet jeśli w głębi serca… - Serce to też luksus.
—  John Carter

anonymous asked:

Wierzysz w to, że kocha się raz? Tak mocno i naprawdę raz. Czy może jesteś innego zdania?

Kocha się raz. Tak mocno i naprawdę raz. Kocham piąty rok i kiedy wydaje mi się, że nie da się już mocniej, to następnego dnia okazuje się, że nie miałam racji. Kochać raz, na całe życie, całym sobą - to nadaje sens wszystkiemu. Jeśli wydaje ci się, że jesteś w stanie przestać kochać i pójść do przodu, to znaczy, że to jeszcze nie ta osoba. Mam to szczęście, że ten, którego kocham, należy do mnie i dziś mogę się koło niego budzić, ale nie zawsze tak było. Walczyliśmy długo i ani on, ani ja, nie byliśmy w stanie i nie chcieliśmy pokochać kogoś innego. To na tym polega - na chęci. Dopóki chcesz kochać - będziesz kochać i nie ma rzeczy ani osoby, która byłaby w stanie cię od tego odciągnąć. To luksus, tak po prostu móc pozwolić sobie kochać, czuć to całym sobą. Mam to szczęście, że w końcu tak mogę. To wspaniałe.

universe-is-huge  asked:

I Love prompt. Larry mieszkają w takim zwykłym domku. Dlatego jak Louis przyjeżdża do willi Harry'ego w LA. 'Dom' H jest taki wypasiony no wiesz pełen luksus, najnowsza technika i wgl. L czuje się strasznie nie swoją w tym przepychu. A fabułę do tego wymyśl sama ('.-)

Tytuł: Nie pasuję tutaj

Beta: Catherine

|| część druga ||

A/N: Okej, nie wiem, czy do końca o to Ci chodziło i troszkę go zmieniłam, ale nieskromnie się przyznam, że podoba mi się, haha. Mam nadzieję, że Tobie też się spodoba :) Daj znać, co myślisz, x

Louis od początku wiedział, że nie pasuje do Harry’ego. Harry jest piękny, bogaty, jest piosenkarzem, który robi międzynarodową karierę i ma fanów na całym świecie. Natomiast Louis jest zwykłym, nudnym studentem psychologii jednego z londyńskich uniwersytetów i naprawdę nie rozumie, dlaczego, taki ktoś jak Harry cholera Styles zwrócił na niego uwagę.

Zaczęło się zwyczajnie… A właściwie to nie. Harry omal nie zabił Louisa, podczas kiedy ten przechodził przez jezdnię. I to była wina Louisa, ponieważ to on zaczytał się w tej głupiej książce i wtargnął na jezdnię, w ogóle się nie rozglądając.

Ale Harry zmusił go do wizyty w szpitalu, choć szatyn upierał się, że to zupełnie niepotrzebne, ponieważ nic mu nie jest.

I kiedy tak siedzieli w sali, czekając na lekarza, a Harry przez cały czas nie puszczał jego drobnej dłoni, Louis wiedział, że zakochał się w Harrym Stylesie, kompletnie ignorując cichutki głosik w jego głowie, który mówił, że znów skończy ze złamanym sercem.

Louis wiedział, że Harry ma pieniądze. Oczywiście, że je ma, jest cholerną gwiazdą. I to nie tak, że Louis lubił, gdy jego chłopak za każdym razem kupował mu prezenty i płacił za ich randki, jakby chciał wynagrodzić mu w ten sposób swoją nieobecność. Właściwie, czuł się wtedy bardzo zażenowany i wiele osób myślało, że chodzi mu o pieniądze Harry’ego, co w rzeczywistości było kompletną bzdurą - Louis tylko chciał, aby Harry go kochał.

I kiedy brunet kilka dni temu zaprosił go do swojego domu w Los Angeles, Louis nie chciał się zgadzać, ale Harry tak pięknie prosił i uśmiechał się do niego, że ostatecznie nie mógł się nie zgodzić. Ale kiedy, teraz stoi pośrodku ogromnego domu Harry’ego w LA… Cholera, to nawet nie jest dom, to pierdolona willa z przeogromnym basenem, jakie Tomlinson czasem widywał w amerykańskich filmach. I powiedzieć, że czuł się niekomfortowo, było ogromnym niedopowiedzeniem.

- Czuj się jak u siebie, Kochanie - wyszeptał Harry z uśmiechem, całując czoło mniejszego chłopca, po czym zostawił go w wielkim salonie, wchodząc w głąb budynku. A Louis miał ochotę się rozpłakać, bo jak, kurwa miał czuć się tutaj jak u siebie?!

Szatyn rozejrzał się po wielkim pomieszczeniu. Od zawsze wiedział, że Harry ma dobry gust. Salon był naprawdę bardzo ładnie urządzony, ale te wszystkie sprzęty przyprawiały Louisa o zawrót głowy. Louis nawet nie wiedział, do czego służy połowa rzeczy, które się tu znajdowały!

I kiedy stał tak pośrodku salonu, który pełen był tych wszystkich pięknych i drogich rzeczy ze smutkiem stwierdził, że nigdy nie będzie pasował do Harry’ego.

Był wieczór, kiedy Harry i Louis siedzą w przeogromnym salonie w willi młodszego chłopaka, a Louis nadal czuje się tak bardzo nieswojo. Jest spięty i nie potrafi się zrelaksować. Przez cały dzień starał się nie dotykać, a nawet nie patrzeć na te wszystkie przedmioty, bojąc się, że nawet małym spojrzeniem mógłby je zepsuć.

Oboje oglądali film, na wielkim, płaskim telewizorze, siedząc na beżowej, skórzanej sofie w dłoniach trzymając kruche kieliszki wypełnione bardzo drogim, czerwonym winem. Harry kilka minut temu otrzymał telefon i wyszedł na taras, aby porozmawiać z przyjacielem, nie chcąc przeszkadzać swojemu ukochanemu w oglądaniu ulubionego filmu.

Tak naprawdę Louis go nie oglądał. Cały dzień myślał o tym wszystkim, a jego myśli pędziły jak samochody po autostradzie.

Nie pasuje do Harry’ego. Harry jest piękny, bogaty i ma pierdoloną willę w LA, podczas gdy Louis jest studentem, który pracuje, jako kelner w restauracji. Nie jest bogaty. Nie może zabrać swojego chłopaka na kolację do wykwintnej restauracji, bo zwyczajnie go na to nie stać. Co on może mu dać? Nie może mu nic zaoferować w zamian, oprócz miłości, którą go darzy. Ale obawia się, że kiedyś to może nie wystarczyć. Oczywiście, Louis wie, że Harry go kocha. Ale kiedyś Harry pozna kogoś sławnego i bogatego, i zakocha się w nim, zapominając o zwykłym studencie, który nic nie może dać mu w zamian.

Drobna dłoń szatyna zatrzęsła się, kiedy z jego ust wydobył się szloch, który próbował zdusić, a sekundę później lampka wypełniona winem wypadła z jego dłoni, sprawiając, że na białym dywanie wytworzyła się paskudna szkarłatna plama.

Harry natychmiast zmaterializował się przy swoim chłopaku, zaalarmowany hałasem i ukucnął przy szatynie, który próbował zetrzeć plamę z dywanu, nie zwracając w ogóle uwagi na szkło, którym już zdążył pokaleczyć swoje dłonie.

- Louis - wyszeptał cicho Harry, jednak, chłopak nie zareagował. - Louis! - krzyknął i dopiero teraz udało mu się zyskać uwagę starszego chłopca.

- Przepraszam, Harry. Przepraszam, tak bardzo mi przykro. Naprawdę nie chciałem. Zaraz to posprzątam - załkał, podciągając nosem, na co brunet przygarnął go do mocnego uścisku i głaskał jego plecy w uspokajającym geście.

- To tylko wino i plama na dywanie, to nic takiego, Kochanie - zapewnił łagodnie, a Louis zapłakał jeszcze bardziej. Ponieważ to nie było tylko wino i plama na dywanie. To było pierdolone, drogie wino, które rozlał na pierdolonym, drogim dywanie.

Nazajutrz, kiedy Harry wrócił do domu po obiedzie z Benem, na który Louis nie chciał iść, tłumacząc się złym samopoczuciem, od razu udał się do sypialni, aby sprawdzić, jak czuje się jego chłopak. Jednak nie zastał go w sypialni, w salonie, ani w łazience. Na tarasie też go nie było.

I wtedy Harry znalazł na kuchennym blacie niewielką karteczkę, zapisaną pismem, które wszędzie by rozpoznał.

Przepraszam. Ja po prostu nie pasuję do Twojego świata, Harry.

Ale Louis nie miał pojęcia, że świat Harry’ego bez niego nie istnieje.