liliowe

External image
(PL) Zapraszamy na tatrzańską turę
External image
 narciarską na Beskid 2012m i Przełęcz Liliowe 1952m. Zapewniamy opiekę instruktora Narciarstwa Wysokogórskiego oraz transport i wypożyczenie sprzętu. Tura jest dość prosta, choć wymaga umiejętności jazdy w terenie nie przygotowanym. Piękny zjazd w stronę doliny Gąsienicowej nagradza trudy wejścia. Kolejne podejście doliną Gąsienicową w stronę Kasprowego umożliwia kolejny długi zjazd aż do Kuźnic lub zjazd z Murowańca bez podchodzenia. Cena obliczona jest dla grupy co najmniej dwóch osób. Koszt wynajęcia sprzętu i zestawu lawinowego 110 pln. Polecamy tą turę dla początkujących górskich narciarzy.

Sławomir Bączek

Instruktor Narciarstwa Wysokogórskiego

(EN) Welcome to the Tatra Mountains ski trip to Liliowe pass  1952 and Beskid 2012m Summit. We provide a care of Ski Mountaineering Instructor, ski stuf and transport. Trip need at least two people.

Kilka zdjęć z tury

Liliowe i Beskid | Tura narciarska w Tatrach | Skitouring | 24 styczeń 2015 (PL) Zapraszamy na tatrzańską turę narciarską na Beskid 2012m i Przełęcz Liliowe 1952m. Zapewniamy opiekę instruktora Narciarstwa Wysokogórskiego oraz transport i wypożyczenie sprzętu.

Narodziny Afrodyty

Złocisty to był dzień. Błękitne zadumanie
objęło cały świat. Na modrym oceanie
słoneczny zasnął blask. Na ziemi i na niebie
cisza zdawała się wsłuchiwać sama w siebie.
Omdlewał w okrąg świat od światła i gorąca,
różany płonął kwiat, srebrniała lilia drżąca,
nad cichą, modrą toń nieskończonego morza
płynęła kwiatów woń, jak lutni dźwięk, w przestworza.

Wtem - jakby zwiewny rój motyli skrzydłem drżącem
potrącił śpiący blask i śpiącą głąb pod słońcem:
zadrgała senność sfer i kwiaty zaszeptały,
niepokój jakiś świat ogarnął nagle cały,
oczekiwanie - - cud jakiś się dziwny iści - -
z błękitno-złotych wód, z zielono-złotych liści
dźwięczący wybiegł szmer, lękliwy i radosny,
zadrgała senność sfer, jak w narodziny wiosny.

I ze srebrzystych pian, co w słońcu nieruchomie
w tęczach świetlanych skier leżą na wód ogromie,
wśród blasku, ciepła, mgieł złocistych, z wód kryształu
nagi niewieści kształt wynurza się pomału - -
zdumienie zdjęło świat: przejrzyste milkną sfery,
drżeć przestał róży kwiat, liliowe ścichły szmery,
jakby zaklęta woń stanęła skrysztalona,
i w zadziwieniu w toń spojrzała nieb opona.

A ze srebrzystych pian Afrodis wyszła biała
i naprzód słońcu swój promienny uśmiech słała,
potem przez modrą głąb powoli szła ku ziemi,
znacząc swej drogi ślad kroplami świetlistemi,
i boski uśmiech śle niebiosom, lądom, wodzie,
a świat dziwował się przecudnej jej urodzie,
blask ją osuszać biegł, woń obcierała z rosy,
u nóg jej śnieżnych legł ocean modrowłosy.

A ona w słońcu swe suszyła ciało białe,
zefiry pieszczą ją z rozkoszy oszalałe,
ślizgają się od stóp po nogach jej do łona,
całują piersi jej i szyję, i ramiona,
spijają perły pian z jej zagięć i lubieżne,
w lotny okrążą tan jej uda smukłe, śnieżne,
z wolna się suną wzdłuż jej pełnych biódr, a potem
ku ustom z wonią róż wzlatują nagłym wzlotem.

Muskają włosy jej złociste, miękkie, śliczne,
złocisty szafir ócz owieją balsamiczne
i omdlewając już do stóp jej kornie padną…
A ona rękę swą podniosła światowładną
i naga stała tam, a dziwna jej potęga
aż do Hadesu bram nieprzekroczonych sięga
i zadrżał wszechświat w krąg, bo z morskich głębokości
sprawczyni wyszła mąk najsroższych dla ludzkości.

Kazimierz Przerwa-Tetmajer
1894