likwidacja

youtube

Zlikwidujmy małżeństwa! Po co nam one! Zapraszam do obejrzenia video z moim udziałem.

firma

Co z tego, ze (prawie) każda wielka firma korzysta z usług wielu tysięcy małych firm? Taka jest dziś moda, ale równie dobrze, to te wielkie firmy mogłyby się obejść bez kooperacji z małymi, ale małe firmy sa zależne od dużych firm, które od nich kupują wyroby albo usługi (tzw. modny dziś „outsourcing”).
I ja bynajmniej nie postuluję likwidowania małych firm przez państwo, a tylko stwierdzam, że ich istnienie na ogól nie ma sensu.
A to, że wielkie firmy często funkcjonują kosztem podatników i społeczeństwa, z rządowych kontraktów, dotacji lub ukrytej dotacji do wielkich dłużników w postaci inflacji (to ostatnie zwłaszcza dotyczy banków), to zupełnie inna sprawa – takie sa bowiem prawa rządzące kapitalizmem, że opłaca sie w nim być monopolistą, a nie opłaca się być w nim małą firmą działajacą w warunkach wolnej konkurencji. Proszę nie mieć do mnie za to pretensji, gdyż ja tych praw nie wymyśliłem – one po prostu istnieją obiektywnie, podobnie jak np. prawa fizyki…


I nie jest prawda, ze „drobni ciułacze to wszystko finansują”, gdyż oni mają zbyt malo kapitału, aby cokolwiek znaczyć. I proszę być konsekwentny i zdecydować się, czy popiera Pan duże firmy, czy też nie?
I nie jest prawda, że w małych firmach łatwiej jest kontrolować efektywność, gdyż te firmy na ogół nie mają dobrych menedżerów, a więc są one na ogół zarządzane po amatorsku.
Obecna faza rozwoju kapitalizmu jest fazą zaawansowanego kapitalizmu monopolistycznego, co nie oznacza jednak, ze cała gospodarka światowa jest (czy też będzie) jedną wielką firmą. Tak nie było nawet w ustroju, który nazywa Pan błędnie „komunizmem”.

     Więc w pierwszym rzędzie kwestia materialna: są tu posady, jakich w kraju nie można dostać, tu można zrobić pieniądze, tu robi się interesa, których – dodajmy – w kraju robić nie wypada itd. Przy tym młodzi dodają: „Otóż, proszę pana, kiedy się zarobi 50-100 tysiączków, wtedy, rozumie się, wracamy”, po czym następuje dowodzenie o wszystkich błogosławieństwach, jakie przynosi naszemu ubogiemu krajowi wzbogacona emigracja. Starsi wzdychają: - „zresztą, panie, lat 5-10 jeszcze i koniec. Tam emerytura pełna, zaokrąglenie kapitałów, likwidacja przedsiębiorstwa, a potem kości swoje złożę na polskiej ziemi”. Panowie, nie chcę potępiać z góry i w całości tej argumentacji, bo byli i są tacy, którzy, pracując i zdobywając mienie na obczyźnie, umieli je w chwili odpowiedniej dla dobra kraju obrócić. Ale większość tych poszukiwaczy i zdobywców złota na olbrzymich przestrzeniach państwa rosyjskiego albo łudzi się sama, albo innych w błąd wprowadzić pragnie, twierdząc, że dla kraju będzie z tego pożytek.

     Bo pominąwszy już fakt, że zdobycie majątku jest rzeczą niezmiernie względną, że wszelkie normy w rodzaju magicznych 190 tysięcy zawodzą i w miarę przybliżania się do nich rozszerzają i powiększają do rozmiarów już nieuchwytnych, że wreszcie większość tych rycerzy przemysłu wraca do kraju nie wtedy, kiedy majątek zdobędzie, ale wtedy, kiedy go nie uzyska, lub uzyskawszy straci, bo nie ulega najmniejszej wątpliwości, że zyski i korzyści, jakie nam przyniosła emigracja, nie okupują ani w części tej szkody, jaką ona przyniosła krajowi. Kilka fundacji na cele publiczne, kilka przedsiębiorstw, ugruntowanych na kapitałach emigrantów, kilkaset tysięcy, a nawet kilka milionów przepływających rokrocznie do kraju z emigracji – nie okupią tych setek dusza, jakie tracimy rokrocznie przez rusyfikację rodzin polskich i tych setek tysięcy rąk roboczych, krzątających się koło cudzych warsztatów.

     Kto mówi o kapitałach, gromadzonych jakoby dla kraju poza jego granicami, kto marzy o polskich milionerach, którzy kiedy zaleją kraj potokiem złota – niech nie zapomina, że teraźniejszość i przyszłość kraju, jego bogactwo i potęgę żywą tworzą tylko ci, którzy pracując na miejscu choćby w skromnych granicach poświęcają mu swój kapitał największy, tj. życie i pracę codzienną.
- - -
Ferdynand Goetel „O powrocie do kraju” 1917

Powidok kalendarzowy.

Są świadectwem prawdziwego końca, gdzie nie miejsce na płytkie slogany typu “całkowita LIKWIDACJA kolekcji”, bo gdy dany rok dobiegnie końca - nowy, dla wielu w tym zakładzie pracy już nigdy nie nastąpi!

Pierwszy raz doświadczyłem tego penetrując w 2005 roku opustoszałą bruzdówkę na Beldonie. W biegiem lat jeszcze kilka upadłych zakładów przemysłowych mogę dopisać.

Rząd: wobec dłużników alimentacyjnych tylko egzekucja sądowa

Likwidacja egzekucji administracyjnej i pozostawienie wyĹ‚Ä…cznie egzekucji sÄ…dowej - takie zmiany w postÄ™powaniu wobec dĹ‚uĹźnikĂłw alimentacyjnych zakĹ‚ada projekt, ktĂłry we wtorek przyjÄ…Ĺ‚ rzÄ…d. Ma to usprawnić odzyskiwanie…