ledwo

Tłumaczenie: Let’s Fall in Love in a Place You Want to Stay

Tytuł: Let’s Fall In Love In a Place You Want To Stay

Oryginał: xxxx

Autorka: Embro

Banner: Noelle

Tłumaczki: Jo i Julia

Opis: George Prosto z Drzewa / Tarzan AU gdzie Louis jest modelem, który spotyka Dzikiego Harry’ego w Kongo. Był on wychowywany przez małpy i ledwo mówi słowo po angielsku, i wywraca świat Louisa do góry nogami. 

Od tłumaczek

Od Julii: Po przeczytaniu opisu, a szczególnie tego, jak autorka zatagowała opowiadanie, spodziewałam się, że będzie to czysty polew z dużą ilością smutu. Ale po drodze ta historia okazała się być historią pięknej miłości, poruszającą i prawdziwą. I jestem bardziej niż podekscytowana perspektywą przetłumaczenia jej na język polski.

Od Jo: Myślę, że Julia ujęła to idealnie! Dorzucę jeszcze, iż mam tylko nadzieję, że i Wy pokochacie to fantastycznie genialne ff ♥

~~~~~~

Powiedzmy, że to historia o
Dwóch ludziach, których ledwo znamy
Nie wiedzą zbyt wiele o sobie
I nie wiedzą, gdzie i kiedy się poznali.
I w jej głębokich niebieskich oczach jest ta dziwna iskra
I jest pewne uczucia, których on nie potrafi ukryć.
Prompt: Randka bez pieniędzy

ILOŚĆ STRON: 7
TYTUŁ: Randka bez pieniędzy
BOHATEROWIE: Larry Stylinson
BOHATEROWIE DRUGOPLANOWI: Rodzice i rodzeństwo chłopców, pracodawcy
UWAGI: One Direction nie istnieje
TREŚĆ PROPOZYCJI: Harry i Lou mieszkają razem w bardzo obskurnej kawalerce. Nie mają za dużo pieniędzy. Louis pracuje w herbaciarni i jego pensja ledwo starcza na jedzenie i czynsz. Harry jest w trakcie szukania pracy. Zbliżają się święta, a Harry chce zaimponować swojemu chłopakowi i postanawia zabrać go do eleganckiej restauracji. Robi rezerwację miesiąc wcześniej i w urodziny Lou zabiera go na randkę. Oczywiście, Lou jest zszokowany i zachwycony jednocześnie, a Harry  nie odpowiada na jego pytania i każe cieszyć się chwilą. Zamawiają pyszne dania i kiedy przychodzi do rachunku, okazuje się, że Harry nie ma z czego zapłacić. Robi się niezła afera i ostatecznie Wigilie i urodziny Lou spędzają na myciu naczyń i czyszczeniu kibli w restauracji. Harry przeprasza, ale Louis zapewnia, że randka była cudowna.
AUTOR PROPOZYCJI: tommolittlecutie
________________________________________

Louis i Harry mieszkali w niewielkiej, wynajmowanej kawalerce, choć i tak ledwo starczało im na płacenie czynszu. Byli jednak szczęśliwi i nikt nie mógł odmówić im tego, że byli udaną, dobrze dobraną parą, cieszącą się każdą, choćby najbardziej ulotną chwilą. Owszem, mieli problemy finansowe, ponieważ niebieskooki pracował jedynie w niewielkiej herbaciarni, znajdującej się na skrzyżowaniu dwóch najbardziej zatłoczonych ulic, a jego ukochany był w trakcie poszukiwania jakiegoś zajęcia dla siebie, choć nie było mu łatwo, biorąc pod uwagę fakt, że nie przykładał się do nauki i nie ukończył żadnej szkoły wyższej. Louis czasami namawiał go, by ten poszedł na studia, realizując przy tym swoje pasje i zainteresowania, jednak zielonooki nie był typem, który był w stanie zmobilizować się do siedzenia na długich, chwilami nudnych zajęciach, więc ukończenie szkoły i zdobycie odpowiedniego wykształcenia stanowiło jego największy problem.

Keep reading

{ Kai & Seulgi } We Got Married!

isxkai

Wieczory były bezsprzecznie ulubioną rzeczą Kang Seulgi; mogła dosłownie cały ten czas (oczywiście w okresie wiosennym, tudzież letnim) spędzić na dworze, nie robiąc nic poza oglądaniem zachodzącego słońca, czy w akompaniamencie jednej ze swoich ulubionych piosenek zwiedzać nieznane dotąd zakątki Seulu. Odkąd jednak dołączyła do Idol School, ledwo co znajdowała czas na wystawienie nosa poza framugę drzwi balkonowych, a co dopiero mówić o prawdziwym, już o wiele dłuższym spacerze. Akurat wtedy, gdy słońce chyliło się ku zachodowi i przy okazji prezentowało dziewczynie jeden z tych cudownych momentów, zaliczających się do kanonu jej ulubionych rzeczy, w umyśle Kang pojawił się konkretny obraz chłopaka. Przez parę minut opierała się bezcelowo o balustradę balkonu, na którym to stała, rozważając, czy właśnie dzisiaj powinna proponować mu wspólne wyjście. Ścisnęła nawet nieco mocniej w palcach swój telefon, przekierowując od razu w jego stronę zamyślony wzrok. Skorzystawszy wreszcie z odwagi, jakiej to dodały jej promienie słabnącego już słońca, wystukała na ekranie aparatu szybką wiadomość, informującą chłopaka jedynie o tym, że będzie na niego czekać przy wejściu głównym za piętnaście minut. Na jej ustach od razu wykwitł delikatny uśmiech, którego to nawet nie próbowała się pozbyć. Nie czekając też ani chwili dłużej, zeszła z balkonu swojego pokoju, na szybko stając przed lustrem i otrzepując swoją spódnicę z niewidzialnego kurzu. Przesunęła też dłonią po jasnych kosmykach swoich włosów i przestudiowawszy wzrokiem dobrany sweter, zwilżyła wargi językiem, zwieńczając ową czynność wbiciem zębów w tą dolną. Dopiero po uprzedniej krótkiej analizie swojego wyglądu, opuściła pusty pokój, od razu kierując się w stronę umówionego miejsca.

Mam dość.
Dość siebie, ludzi wokół i wszystkiego co mnie otacza. Kiedy zaczyna się układać, zawsze coś lub ktoś musi to rozjebać na milion małych kawałeczków, które później ledwo co składam w jedność, nie wspominając tu o sobie i swoich uczuciach.
Co to jest za oferta on jest nieletni Rafał!
R: Kurcze miałem nadzieję, że ten chłopak się zgodzi za pieniądze.
Jakie pieniądze? Rafał przecież Ty nie masz pieniędzy. Gonastysia ledwo rysuje obraz i sprzedaje go za 5 dolarów
—  JDabrowsky