krze

Bije od Ciebie ogromne ciepło.
Jestem w Twoich ramionach-
a raczej byłam,
już mnie tam nie ma,
ciepło mnie opuściło.
Obserwuje jak znikasz we mgle.
Czuję jak moje ciało stopniowo ubiera się w chłód.
Patrzę pod siebie- znajduje się na lodowej krze.
Jestem na środku jeziora -
sama.
Na brzegu stoisz Ty
w bezruchu i kamienną twarzą.
Łzy, które spływają po moich policzkach natychmiast zamarzają.
Moje ręce zaczynają boleć z zimna.
Jak mam do Ciebie dopłynąć nie mając wioseł?
Mogłam być Twoją lilią,
albo jeziorem.
Chciałam, żebyś we mnie utonął,
zatracił się po wszystkie czasy.
A może ja już tym wszystkim byłam?
Teraz straciłam ważność,
przeterminowałam się.
Będąc kiedyś piękną lilią,
teraz jestem krą.
Ogromny staw jest teraz jeziorem lodowym,
na którego dnie znajdują się dusze wszystkich wspomnień.
Moje serce też gdzieś tam leży,
lecz nie sądzę, aby warto było go szukać.
—  @badz-moj