kontusz

Another messy 5min sketch for practice.

One of my goals for this year is to create and draw redesign of Dr.Robotnik and I’m trying to crystalise new design between working on other sketches.
Projects of mechanical arm and new suit are lying somewhere on my desk but I’m not even touching them before I finish 3 already started sketches and I need to get a grasp on human anatomy (because I have no idea how to draw a human being with decent results ATM)

I still need to decide between blue and red eyes (my friend suggested something in-between: blue iris with black sclera or regular eyes with brownish-red iris but IDK)
Outfit will be stylised after military uniforms/coats or kontusz, probably will have some steampunk style mixed in. Nothing is really decided yet.

I will probably end up making Doctor look old and tired.

Poland sitting in his attic surrounded by clothing which dates from the 14th - 18th centuries, waiting for them to come back into fashion.

‘Soon…’ He whispers, while petting a kontusz.

“1970s fashion has made a revival, the 16th Century can’t be far behind.”

Rozdział ósmy: Komnata z fortepianem.

Od autorki: Witam, witam, zacne elfiątka i daje wam nowiutki, świeżutki rozdzialik. Mam nadzieję, że wam się spodoba. I proszę. Nie zabijajcie mnie o to co Zayn zrobił Niallowi. To wszystko się wyjaśni. Enjoy xxx

♥ ♦ ♣

            Było późne popołudnie i słońce wdzierało się do zamku od zachodniej strony, powoli niknąc w toni morza. Promienie rzucały długie cienie oraz smugi w komnatach i na korytarzu, a cichy stukot obcasów odbijał się od marmurowych ścian, którymi przechadzał się Niall i podziwiał każdy szczegół zamku.

            Dziś miał na sobie jeden z zakupionych strojów u krawca. Biała koszula z żabotem wpuszczona była w dopasowane szare spodnie. Na raniona założony miał ciepły kontusz w tym samym kolorze co spodnie. Jego szerokie rękawy były obszyte złotą nicią, która układała się w wymyślne wzory.

Keep reading

Rozdział piętnasty: Jezioro Szmaragdów.

Od autorki: Jakoś dałam radę. Mam nadzieję, że was nie zawiodłam, ale po prostu potrzebowałam przemyśleć wszystkie pomysły na to opowiadanie oraz dopracować końcówkę pierwszej części tego rozdziału.

♥ ♦ ♣

            Słońce zachodziło, gdy zarządzono postój i rozbicie namiotów. Niall ściągnął więc wodze Ryana i zszedł z niego przy pomocy jednego z żołnierzy. Podziękował uśmiechem i rozejrzał się dookoła. Przed nim rozciągało się pasmo drzew, które teraz były nagie i oszronione. Po prawej, w górę - na kilka dobrych metrów - wznosiło się strome zbocze. Po lewej była otwarta przestrzeń.

            Rozległ się typowy gwar i nawoływanie. Po chwili zaczęto ustawiać książęce namioty tuż przy linii kamienistego wzniesienia. Chłodny wiatr przebiegł przez jasne włosy Horana, który naciągnął na nie kaptur swojego zimowego płaszcza. Jego wzrok spoczął na Zaynie, jak zawsze odzianym w czerń. Długi płacz z futrem ciągnął się po śniegu, a delikatny srebrny diadem spoczywał na jego głowie, odznaczając się na czarnych włosach. Książę rozmawiał z kilkoma rycerzami zapewne ustalając nocne wachty.

Keep reading