kolacje

Chciałabym codziennie Ci pokazywać, jak bardzo Cię kocham i jak bardzo uważam Cię za wyjątkowego, wspaniałego mężczyznę. Chciałabym codziennie móc się przy Tobie budzić i szeptać Ci do ucha, że zaraz się spóźnisz, ale przecież w sumie to chyba nie musielibyśmy się nawzajem poganiać, bo obydwoje jesteśmy nawet nieźle zorganizowani. Chciałabym móc na Ciebie czekać. Codziennie leżeć wieczorem i coś czytać albo oglądać telewizję i zerkać niecierpliwie na zegar, odliczając czas, kiedy powinieneś wrócić. Chciałabym codziennie Cię całować i przytulać, brać z Tobą prysznic, oglądać filmy, chociaż nigdy nam się nie udawało na nich skupić i je obejrzeć do końca, bo szybko zaczynaliśmy zajmować się sobą. Chciałabym robić Ci śniadania i kolacje, ulubioną herbatę i pamiętać o tym, co masz dzisiaj zrobić, aby Ci ewentualnie to przypomnieć. Chciałabym, żebyś widział we mnie zawsze oparcie. Chciałabym, żebyś był świadom, że naprawdę jesteś cudowny. Chciałabym mieć Cię przy sobie zawsze.
—  cytatyv
Przecież o to właśnie w życiu chodzi. Nie o wakacje, kolacje w knajpach i pragnienie posiadania więcej rzeczy, ale o to, by napić się razem herbaty i przytulić po długim dniu. Chodzi o wybaczanie i zapominanie, ulgowe traktowanie. A także o uczciwość, prawdę i zaufanie, o stworzenie bezpiecznego, ciepłego schronienia dla tych, których się kocha.

Dlaczego chcę Wam odpowiedzieć jak straciłem kobietę marzeń? Po to żebyście się mogli ze mnie pośmiać. Tylko bez litości, proszę. Literatem też nie jestem, więc wybaczcie brak patosu.

Każdy miał w życiu taki moment, kiedy mówił sobie ‘Boże/ Allahu/ Jednorożcu daj mi kobietę, a zrobię wszystko aby była najszczęśliwszą osobą na świecie’. Kurwa, jakie było moje zdziwienie kiedy to Pan zesłał mi piękną niewiastę imieniem Zuzanna. Nie mogę powiedzieć, że to był ideał, bo nie był. Normalna, atrakcyjna i mądra kobieta. Taka do kochania, paplania o starości z wnukami i niedzielnych obiadkach u mamusi. Nie było niczego romantycznego w naszym poznaniu, nie było grzmotów z nieba, jej włosów nie rozwiewał wiatr w efekcie slow motion, nie uratowałem jej z rąk oprawcy, ani takie tam. Potrąciłem ją samochodem. Spieszyłem się, cofałem, ona jechała rowerem… Bum! i zderzak do wymiany (500zł!). Jej na szczęście nic się nie stało, a ja, jako godny reprezentant rasy męskiej, postanowiłem odkupić jej rower (950 zł!).

Kiedy podawałem ekspedientce kartę, w celu uregulowania rachunku, przeszedł mnie dziwny dreszcz zmieszany z kłuciem w przeponie. Najpierw myślałem, że to dlatego, że 950 zł wsadzam, jak to się mówi na śląsku ’ kozie w dupę’, jednak… Zrozumiałem, że zwyczajnie jestem głodny! Więc, niespecjalnie licząc na wyraz chęci, zabrałem Zuzannę na jedzenie. Poszliśmy w trójkę. Ja, ona i jebany rower, który ktoś ukradł spod knajpy, kiedy to moje serce zaczynało szybciej bić dla niej.

Siedziała przede mną mała gapa o niebieskich oczach, w grzywce zachodzącej na oczy, która uśmiechała się głupkowato opowiadając jakieś pierdoły. Jakież było moje zdziwienie kiedy uświadomiłem sobie, że jest w niej coś fajnego. Nie mówię tu tylko o cyckach, chociaż nie powiem, że fajnie dopełniały jej wygląd.

Pierwszy szok przeżyłem wieczorem tego samego dnia. Była to mieszanka piwa, żalu po skradzionym rowerze, obraz jej sukienki i twarzy. W celu rozładowania napięcia postanowiłem włączyć sobie film z kategorii sensual porn. Kurwa, no nikt mi nie powie, że ogląda to po to, żeby poszukać aspiracji do wystroju wnętrz. Nie wiem jak wy, ale ja to wyobrażam sobie pannę na filmiku jakoby mnie dosiadała. I tu przeżyłem drugi szok - te wszystkie gwiazdki nagle miały brzydkie, obleśne mordy. Ani mi, ani Trollowi, bo tak nazywam moje serce i rozum te panny nie przypadły do gustu. Wtedy zrozumiałem, że wyobrażać sobie, a posiadać to zajebista różnica. I wstyd mi jak chuj, ale Zuzię chciałem posiadać. Na początku tylko jednorazowo. Zadzwoniłem żeby zaprosić ją na przysłowiowego drinka. Gadaliśmy dobre trzy godziny przez telefon. Od planów na przyszłość, przez to jakie przyjebane jest pranie w orzechach, po ulubione kolory i alergie. No istne pierdolenie. Słuchałem o jej uczuleniu na mleko i śliwki, a Trollowi bardzo podobały się przekazywane przez nią informacje. Spotkaliśmy się następnego dnia.

Przez 9 miesięcy zachwycało mnie jej nieidealne ciało, sterczący tyłek i asymetryczne cycki. Oszalałem, ona zresztą też. Kurwa, no było cudownie. Na prawdę w pewnym momencie czułem, że dostałem to czego mi w życiu szczerze brakowało. Spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu. Myślałem o niej nieustannie. Przynosiłem małe bukieciki polnych kwiatów (do 10 zł i nie droższe) kupowane od jakiś babć co to rozsiadają się na chodnikach jakby były ich własnością. Dotykałem jej włosów, całowałem nos, drapałem po brzuchu i plecach, nosiłem na rękach, przygotowywałem kolacje niespodzianki i relaksacyjne kąpiele. Zapomniałem jeszcze o wielogodzinnym łażeniu po0 sklepach i masowaniu jej wśród świec. Zuza nigdy nie była panną, która czegoś wymagała. Zawsze cieszyło ją wspólne spędzanie czasu razem, po prostu. Była dobra i kochana. Gotowała mi i prała moje jebiące skarpety, tak, że pachniały kwiatkami. Do tego łóżko. Jak to się mówi- miała temperament i potencjał, który doprowadzał mnie do szaleństwa.

któregoś dnia pojechałem do mamy po gołąbki, wtedy miał miejsce kluczowy moment w moim życiu. Doszedłem do wniosku, że ta kobieta będzie matką moich dzieci. Powiedziałem jej o tym jak tylko wróciłem do domu. Kurwa, nigdy nie widziałem tak szczęśliwej kobiety. Stała przy garach w jakiejś pogniecionej koszulce i moich bokserkach, z ziemniakiem w ręku i płakała wzruszona. O rzesz kurwa ile wtedy padło pięknych słów! Czułem się na prawdę szczęśliwy i zajebisty do granic możliwości. Moi kumple mieli przygodne panny, a obok mnie śpi kobieta z którą chcę być do końca życia. Wszyscy którzy idą przez życie z kobietami marzeń wiedzą o czym mówię, i nie ma w tym żadnego pierdolenia. Ci, którzy jeszcze nie doświadczyli tego uczucia, mają ten zajebisty moment przed sobą. Dobrze zapamiętajcie tą chwilę, ponieważ TAKIE COŚ czuje się tylko jeden jedyny kurwa raz w życiu. Normalnie eldorado, orgazm, milion w totka i takie tam inne. A jeszcze jak kobieta chce tego samego. No w dzisiejszych czasach trzeba to docenić i zrobić wszystko żeby nie odjebało.

Bo właśnie mi odjebało. Nie wiem kurwa co ja sobie myślałem, ale jakoś wydawało mi się, że skoro już wszystko ustaliliśmy, w sensie, że mamy wybrane imiona dla dzieci, meble do kuchni i wiemy, że chcemy być ze sobą do końca świata, to wszystko jest zajebiście. Tylko, że nagle panny z pornoli już nie miały obleśnych mord, nieidealne ciało stało się po prostu ciałem, babcie w chustkach okupujące krawężniki były babciami w chustach okupującymi krawężniki. Kąpiele zamieniłem na szybkie prysznice, a spacery na siedzenie przed telewizorem. Gdzieś się kurwa pochowały namiętności, skoro pralka znów spełniała w domu tylko funkcję pralki, a program wirowania miał za zadanie dobrze odwirować moje gacie.

I tu kurwa muszę przyznać się do tego jakimi drętwym fiutem byłem, bo Zuza nie odpuszczała. Ona przejęła moją funkcję rozpieszczyciela. To ona gotowała pyszne obiadki, smaczne kolacyjki, przechadzała się w majtkach od rana do wieczora, całowała, głaskała, no kurwa odpowiedziany, zakochany facet tylko z cyckami. Zaczęły się kłótnie, płacz, awantury i trzaskanie drzwiami. Ja mówiłem, że ona mnie nie słucha, ona, że nic do mnie nie dociera. Kłóciliśmy się, godziliśmy i tak kurwa 16 razy. 16 jebanych razy mnie zostawiła i 16 razy do mnie wracała. Ja obiecywałem, a i tak jakoś mi się nie chciało. Wiedziałem, że i tak wróci. Nie musiałem jej rozumieć, bo miałem pewność, że tak będzie.

Pewnego kurwa pięknego dnia, Zuza też przestała się starać. To było równy rok temu. Wróciłem do domu, siedziała na kanapie, spakowana w walizki z doniczką z kasztankiem na kolanach. Kasztanek to była maksymalnie przedszkolna sytuacja, a teraz to moje najmilsze wspomnienie po związku. Założyliśmy się kiedyś, że ona wyhoduje drzewo z owoca kasztana, ona będzie o nie dbała, a ja je zasadzę jak Zuza urodzi mi syna. Kasztanek rósł sobie w kuchni na parapecie i jako jedyny nie dawał za wygraną.

Spojrzała na mnie tymi swoimi zapłakanymi ślipiami i powiedziała, że jej też już jest wszystko jedno.

Przyznam, że nie byłem na to przygotowany. Lubiłem te nasze kłótnie i późniejsze godzenie się, lubiłem ją zapłakaną i taką kurwa bezbronną.

Po Zuzie ratowałem się jakimiś kobietami, ale to były tylko kolejne kamienie, które za każdym razem dowiązywałem sobie do nogi. Nagle kurwa znów jej ciało było nieidealnym, ale najlepszym na świecie, tańce w moich majtkach w kuchni najseksowniejszymi ruchami na świecie, a drugiej takiej grzywki wpadającej w oczy nie ma żadna kobieta.

Od roku tęsknię za nią codziennie. Od 11.06.br ze zdwojoną siłą, ponieważ właśnie tego dnia dowiedziałem się od swojej matki, że Zuza wyszła za mąż.


Dbajcie o swoje kobiety. Nigdy nie myślcie, że zdobyliście je w całości i na zawsze. Nie ma ’ na zawsze’. Każdego dnia jest na dziś.

—  polecam przeczytać :)
Przecież o to właśnie w życiu chodzi. Nie o wakacje, kolacje w knajpach i pragnienie posiadania więcej rzeczy, ale o to, by napić się razem herbaty i przytulić po długim dniu. Chodzi o wybaczanie i zapominanie, ulgowe traktowanie. A także o uczciwość, prawdę i zaufanie, o stworzenie bezpiecznego, ciepłego schronienia dla tych, których się kocha.
—  “Dziewczyny, które zabiły Chloe” Alex Marwood
JAK UNIKAĆ JEDZENIA

Hej, wiem że często rodzina/ znajomi przyciskają nas do jedzenia.Oto kilka porad jak temu zaradzić :) 

1)POŻYCZAJ DROBNE 

   Jak powiesz rodzicom żeby pożyczyli ci drobniaki, bo wychodzić coś zjeść albo kupujesz sobie kanapkę w szkole nie będą się martwili że nie jesz. Pieniądze możesz sobie zbierać i kupić kosmetyki :) Taka nagroda że nie wydałaś na śmieci. Nakłaniając Cię do jedzenia powiesz że już jadłaś.

2)ZŁUDZENIE

  Jeżeli jesz śniadanie w domu to wstawaj trochę później, mów że nie masz teraz czasu i bierz śniadanie do szkoły. Nie jedz go tylko komuś oddaj lub wywal. Jak będziesz w domu to zjedz obiad (mały) z rodziną a kolacje “zjedz” w pokoju

  Druga opcja jest na odwrót. Jesz śniadanie z rodziną, potem brudzisz talerze, sztućce itp. że niby jadłaś obiad i bez kolacji. Oczywiście jeśli masz napady to na kolacje jedz warzywo lub owoc.

3)ZŁE SAMOPOCZUCIE

  Mów że jest Ci niedobrze ;) Powinni się odczepić.

4)ZNAJOMI

   Jeżeli chodzi o znajomych to najlepiej wychodź tylko w cheat-meal day a jeżeli nie chcą zrozumieć że nie chcesz jeść to nie są przyjaciółmi. Nie jesteś głodna to nie jesz i tyle.

anonymous asked:

Co sądzisz o pro-ana?

Dziewczyny a nawet chłopacy wytłumaczcie mi o co wam tak naprawdę chodzi. Pro-ana według mnie to najzwyklejsze promowanie anoreksji, o której się już chyba wcześniej wypowiadałam. Powiedzcie mi na początku ile osób na ulicy widzicie grubszych i szczęśliwych z drugą połówką. Oczywiście ważnym jest, żeby dbać o siebie i nie jeść dziesięciu obiadów, ale czy przez kilka kilogramów więcej jesteście bezwartościowi i nikt was nie pokocha? Czy wy nie widzicie, jakie chore są te wszystkie wasze blogi ze zdjęciami dziewczyn z kośćmi wystającymi na pół metra i z cytatami, które już nawet wagę w normie uważają za coś obrzydliwego? Po pierwsze takie coś wam nie pomoże, bo wy tym nie chcecie sobie ulżyć tylko jeszcze bardziej się na kręcić, a po drugie upublicznianie takich treści potrafi złamać człowieka, który wcześniej nawet nie pomyślał o jakiejkolwiek diecie. Dzisiejsza młodzież i nie tylko jest bardzo wrażliwa i ulega różnym presjom. Z internetu korzystają przecież dzieci i jestem pewna, że nawet tutaj na tumblr znajdzie się setki dzieciaków z podstawówki, które na takie rzeczy trafiają a przecież większość z nich nie pomyśli o tym, że to złe tylko po woli po dłuższym przeglądaniu takich blogów zacznie za tym podążać. Nie oszukujmy się, ale w rodzinach bez żadnej patologii rodzice są zapracowani, zestresowani i nie sprawują stu procentowej kontroli nad tym co w internecie robi ich dziecko. Na moim przykładzie powiem, że ja z tumblr zaczęłam korzystać w szóstej klasie podstawówki, może w wakacje przed gimnazjum, jakoś tak i jeśli ktoś jeszcze pamięta początki tumblr to wie, że 80% zdjęć tutaj to właśnie anorektyczki i cytaty przesiąknięte depresją i oczywiście mój pierwszy tumblr też taki był. Tumblr dwunastoletniego dziecka, które nawet nie rozumiało do czego służą te wszystkie kawałki blachy na zdjęciach, czy po co ktokolwiek miałby sobie odpuścić zjedzenia batona po obiedzie. I nie skończyło się to dla mnie dobrze, bo w połowie gimnazjum miałam już takie rozjebanie psychiczne przez te ciągłe przeglądanie internetu, że wdałam się w poważne problemy ze zdrowiem najpierw psychicznym a później już i fizycznym. I jestem pewna, że nie tylko ja. Dziś minęło już kilka lat, a ja dalej mam z pewnymi sprawami problemy. Dlatego zastanówcie się. Wszystko jest fajnie póki odpuścicie sobie obiad, później i kolacje, zaczniecie katować się ćwiczeniami, kilogramy lecą, super, ale potem będzie płacz i zgrzytanie zębami, bo mama nad wami stoi i karze zjeść zupę, a wy wymiotujecie od samego zapachu i nie jesteście w stanie nawet łyżki podnieść. Anoreksja to nie powinien być wybór, do tego nie powinno się dążyć! Widziałam w życiu naprawdę wychudzone anorektyczki, a jedną zapamiętałam szczególnie i może wam się wydawać, że takie dziewczyny czują się szczupłe, piękne, ale w momencie, w którym naprawdę się z kimś takim stykacie jedyne co wam przychodzi do głowy to jakim cudem ona ma siłę stać i zaciągać się tym pieprzonym papierosem. One umierają, wiedzą o tym i nie są w stanie nic z tym zrobić, bo nie da się nagle przestać. Nie da się zjeść kromki chleba i wszystko jest okej. Ostatnio napotkałam się na post, gdzie ktoś wymyślił, że ludzie z pro-ana piszą “motylek” a ludzie chcący im w tym pomóc “opiekun”. Co to ma być? Niebieski wieloryb w wersji zabijmy się przez zagłodzenie? Naprawdę zastanówcie się nad sobą, bo takie odchudzanie prowadzi do choroby, o której naprawdę gówno wiecie i macie wrażenie, że to coś pięknego, a jest odwrotnie. Chcecie schudnąć? Ćwiczcie, jedzcie zdrowo, ale jedzcie. Zawsze znajdzie się ktoś szczuplejszy od was. Zawsze. Cierpienie jest potrzebne człowiekowi, ale niebezpieczne jest dążyć do niego i samemu sobie je sprawiać, bo to zawsze kończy się chorobą. I teraz was tylko proszę o to, żebyście wzięli się w garść i dali sobie spokój póki jeszcze możecie, póki jeszcze żyjecie wy i ludzie, na których nawet o tym nie wiedząc wywieracie waszymi blogami ogromy wpływ. Proszę.

Przecież o to właśnie w życiu chodzi. Nie o wakacje, kolacje w knajpach i pragnienie posiadania więcej rzeczy, ale o to, by napić się razem herbaty i przytulić po długim dniu. Chodzi o wybaczenie i zapominanie, ulgowe traktowanie. A także o uczciwość, prawdę i zaufanie, o stworzenie bezpiecznego, ciepłego schronienia dla tych, których się kocha.
—  “Dziewczyny, które zabiły Chloe” Alex Marwood
#1064

wyszukane kolacje w restauracji są niezwykłe,
tak samo jak wyjścia do kina.

ale wiesz co jeszcze jest niezwykłe?
gdy po raz dziesiąty przechodzimy ten sam level gry, leżąc w łóżku
gdy idziemy do sklepu pod domem, trzymając się za rękę
gdy przypalamy razem frytki
i gdy patrzysz, jak robię sobie makijaż.

bo nieważne co robimy,
gdy jesteś obok, wszystko jest niezwykłe.
to, co dla innych jest codziennością,
dla mnie jest chwilą, która mogłaby trwać wiecznie.

Przecież o to właśnie w życiu chodzi. Nie o wakacje, kolacje w knajpach i pragnienie posiadania więcej rzeczy, ale o to, by napić się razem herbaty i przytulić po długim dniu. Chodzi o wybaczanie i zapominanie, ulgowe traktowanie. A także o uczciwość, prawdę i zaufanie, o stworzenie bezpiecznego, ciepłego schronienia dla tych, których się kocha.
—  “Dziewczyny, które zabiły Chloe” Alex Marwood

“ Dlaczego chcę Wam odpowiedzieć jak straciłem kobietę marzeń? Po to żebyście się mogli ze mnie pośmiać. Tylko bez litości, proszę. Literatem też nie jestem, więc wybaczcie brak patosu.
Każdy miał w życiu taki moment, kiedy mówił sobie ‘Boże/ Allahu/ Jednorożcu daj mi kobietę, a zrobię wszystko aby była najszczęśliwszą osobą na świecie’. Kurwa, jakie było moje zdziwienie kiedy to Pan zesłał mi piękną niewiastę imieniem Zuzanna. Nie mogę powiedzieć, że to był ideał, bo nie był. Normalna, atrakcyjna i mądra kobieta. Taka do kochania, paplania o starości z wnukami i niedzielnych obiadkach u mamusi. Nie było niczego romantycznego w naszym poznaniu, nie było grzmotów z nieba, jej włosów nie rozwiewał wiatr w efekcie slow motion, nie uratowałem jej z rąk oprawcy, ani takie tam. Potrąciłem ją samochodem. Spieszyłem się, cofałem, ona jechała rowerem… Bum! i zderzak do wymiany (500zł!). Jej na szczęście nic się nie stało, a ja, jako godny reprezentant rasy męskiej, postanowiłem odkupić jej rower (950 zł!).
Kiedy podawałem ekspedientce kartę, w celu uregulowania rachunku, przeszedł mnie dziwny dreszcz zmieszany z kłuciem w przeponie. Najpierw myślałem, że to dlatego, że 950 zł wsadzam, jak to się mówi na śląsku ’ kozie w dupę’, jednak… Zrozumiałem, że zwyczajnie jestem głodny! Więc, niespecjalnie licząc na wyraz chęci, zabrałem Zuzannę na jedzenie. Poszliśmy w trójkę. Ja, ona i jebany rower, który ktoś ukradł spod knajpy, kiedy to moje serce zaczynało szybciej bić dla niej.
Siedziała przede mną mała gapa o niebieskich oczach, w grzywce zachodzącej na oczy, która uśmiechała się głupkowato opowiadając jakieś pierdoły. Jakież było moje zdziwienie kiedy uświadomiłem sobie, że jest w niej coś fajnego. Nie mówię tu tylko o cyckach, chociaż nie powiem, że fajnie dopełniały jej wygląd.
Pierwszy szok przeżyłem wieczorem tego samego dnia. Była to mieszanka piwa, żalu po skradzionym rowerze, obraz jej sukienki i twarzy. W celu rozładowania napięcia postanowiłem włączyć sobie film z kategorii sensual porn. Kurwa, no nikt mi nie powie, że ogląda to po to, żeby poszukać aspiracji do wystroju wnętrz. Nie wiem jak wy, ale ja to wyobrażam sobie pannę na filmiku jakoby mnie dosiadała. I tu przeżyłem drugi szok - te wszystkie gwiazdki nagle miały brzydkie, obleśne mordy. Ani mi, ani Trollowi, bo tak nazywam moje serce i rozum te panny nie przypadły do gustu. Wtedy zrozumiałem, że wyobrażać sobie, a posiadać to zajebista różnica. I wstyd mi jak chuj, ale Zuzię chciałem posiadać. Na początku tylko jednorazowo. Zadzwoniłem żeby zaprosić ją na przysłowiowego drinka. Gadaliśmy dobre trzy godziny przez telefon. Od planów na przyszłość, przez to jakie przyjebane jest pranie w orzechach, po ulubione kolory i alergie. No istne pierdolenie. Słuchałem o jej uczuleniu na mleko i śliwki, a Trollowi bardzo podobały się przekazywane przez nią informacje. Spotkaliśmy się następnego dnia.
Przez 9 miesięcy zachwycało mnie jej nieidealne ciało, sterczący tyłek i asymetryczne cycki. Oszalałem, ona zresztą też. Kurwa, no było cudownie. Na prawdę w pewnym momencie czułem, że dostałem to czego mi w życiu szczerze brakowało. Spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu. Myślałem o niej nieustannie. Przynosiłem małe bukieciki polnych kwiatów (do 10 zł i nie droższe) kupowane od jakiś babć co to rozsiadają się na chodnikach jakby były ich własnością. Dotykałem jej włosów, całowałem nos, drapałem po brzuchu i plecach, nosiłem na rękach, przygotowywałem kolacje niespodzianki i relaksacyjne kąpiele. Zapomniałem jeszcze o wielogodzinnym łażeniu po0 sklepach i masowaniu jej wśród świec. Zuza nigdy nie była panną, która czegoś wymagała. Zawsze cieszyło ją wspólne spędzanie czasu razem, po prostu. Była dobra i kochana. Gotowała mi i prała moje jebiące skarpety, tak, że pachniały kwiatkami. Do tego łóżko. Jak to się mówi- miała temperament i potencjał, który doprowadzał mnie do szaleństwa.
któregoś dnia pojechałem do mamy po gołąbki, wtedy miał miejsce kluczowy moment w moim życiu. Doszedłem do wniosku, że ta kobieta będzie matką moich dzieci. Powiedziałem jej o tym jak tylko wróciłem do domu. Kurwa, nigdy nie widziałem tak szczęśliwej kobiety. Stała przy garach w jakiejś pogniecionej koszulce i moich bokserkach, z ziemniakiem w ręku i płakała wzruszona. O rzesz kurwa ile wtedy padło pięknych słów! Czułem się na prawdę szczęśliwy i zajebisty do granic możliwości. Moi kumple mieli przygodne panny, a obok mnie śpi kobieta z którą chcę być do końca życia. Wszyscy którzy idą przez życie z kobietami marzeń wiedzą o czym mówię, i nie ma w tym żadnego pierdolenia. Ci, którzy jeszcze nie doświadczyli tego uczucia, mają ten zajebisty moment przed sobą. Dobrze zapamiętajcie tą chwilę, ponieważ TAKIE COŚ czuje się tylko jeden jedyny kurwa raz w życiu. Normalnie eldorado, orgazm, milion w totka i takie tam inne. A jeszcze jak kobieta chce tego samego. No w dzisiejszych czasach trzeba to docenić i zrobić wszystko żeby nie odjebało.
Bo właśnie mi odjebało. Nie wiem kurwa co ja sobie myślałem, ale jakoś wydawało mi się, że skoro już wszystko ustaliliśmy, w sensie, że mamy wybrane imiona dla dzieci, meble do kuchni i wiemy, że chcemy być ze sobą do końca świata, to wszystko jest zajebiście. Tylko, że nagle panny z pornoli już nie miały obleśnych mord, nieidealne ciało stało się po prostu ciałem, babcie w chustkach okupujące krawężniki były babciami w chustach okupującymi krawężniki. Kąpiele zamieniłem na szybkie prysznice, a spacery na siedzenie przed telewizorem. Gdzieś się kurwa pochowały namiętności, skoro pralka znów spełniała w domu tylko funkcję pralki, a program wirowania miał za zadanie dobrze odwirować moje gacie.
I tu kurwa muszę przyznać się do tego jakimi drętwym fiutem byłem, bo Zuza nie odpuszczała. Ona przejęła moją funkcję rozpieszczyciela. To ona gotowała pyszne obiadki, smaczne kolacyjki, przechadzała się w majtkach od rana do wieczora, całowała, głaskała, no kurwa odpowiedziany, zakochany facet tylko z cyckami. Zaczęły się kłótnie, płacz, awantury i trzaskanie drzwiami. Ja mówiłem, że ona mnie nie słucha, ona, że nic do mnie nie dociera. Kłóciliśmy się, godziliśmy i tak kurwa 16 razy. 16 jebanych razy mnie zostawiła i 16 razy do mnie wracała. Ja obiecywałem, a i tak jakoś mi się nie chciało. Wiedziałem, że i tak wróci. Nie musiałem jej rozumieć, bo miałem pewność, że tak będzie.
Pewnego kurwa pięknego dnia, Zuza też przestała się starać. To było równy rok temu. Wróciłem do domu, siedziała na kanapie, spakowana w walizki z doniczką z kasztankiem na kolanach. Kasztanek to była maksymalnie przedszkolna sytuacja, a teraz to moje najmilsze wspomnienie po związku. Założyliśmy się kiedyś, że ona wyhoduje drzewo z owoca kasztana, ona będzie o nie dbała, a ja je zasadzę jak Zuza urodzi mi syna. Kasztanek rósł sobie w kuchni na parapecie i jako jedyny nie dawał za wygraną.
Spojrzała na mnie tymi swoimi zapłakanymi ślipiami i powiedziała, że jej też już jest wszystko jedno.
Przyznam, że nie byłem na to przygotowany. Lubiłem te nasze kłótnie i późniejsze godzenie się, lubiłem ją zapłakaną i taką kurwa bezbronną.
Po Zuzie ratowałem się jakimiś kobietami, ale to były tylko kolejne kamienie, które za każdym razem dowiązywałem sobie do nogi. Nagle kurwa znów jej ciało było nieidealnym, ale najlepszym na świecie, tańce w moich majtkach w kuchni najseksowniejszymi ruchami na świecie, a drugiej takiej grzywki wpadającej w oczy nie ma żadna kobieta.
Od roku tęsknię za nią codziennie. Od 11.06.br ze zdwojoną siłą, ponieważ właśnie tego dnia dowiedziałem się od swojej matki, że Zuza wyszła za mąż. ”

domciakk9  asked:

no okey właściwie o to mi chodziło ☺ A jak wygląda twoja dieta? mega mnie to po prostu ciekawi i sama chciałabym zacząć ale tak właściwie to nie wiem od czego 😐 taka przykładowa 14-latka, jakby to wyglądało?

Moja dieta? Ja jem po prostu zdrowo 😍 jeśli tak bardzo Ci zależy podam przykładowy jadłospis z jednego dnia (treningowego)
-Śniadanie: 2 jajka z papryką smażone na oleju kokosowym z 1-2 kromkami ciemnego chleba + kawa
-2 śniadanie: jabłko, banan
-Obiad: pół woreczka ryżu brązowego, pół piersi z kurczaka w ziołach, warzywa i np. pół pieczonej papryki
-Podwieczorek: [nie jem] ew. herbata
-Kolacja: bułka sojowa z masłem orzechowym i dżemem

Na śniadanie jem częściej owsianke a na kolacje jajecznice albo omleta 😊 zależy od humoru 😁

Wear it like a crown - Część 6.2

Ten rozdział miał pojawić się trochę później, jednak tłumaczenie jest znacznie ciekawsze niż uczenie się na egzamin z pedeutologii lub pisanie pracy zaliczeniowej :D Mam nadzieję, że Wam się spodoba ;) Trzymajcie się cieplutko xx




Miał włosy w ustach? I Boże, na pewno nie było jeszcze siódmej, ale poprzedniej nocy zapomnieli zaciągnąć zasłony, więc było zbyt jasno, zbyt ciepło i tak, w jego ustach były włosy. Ostra woda kolońska. Zayn.

Harry przesunął się i wpadł na Nialla, który mruknął z niezadowoleniem i machnął ręką bez budzenia się. Zadziwiająco udało mu się trafić w szczękę księcia.

Pocierając obolałe miejsce, Harry wstał z łóżka i stał w nogach przez kilka sekund, starając się rozbudzić swój umysł. Szklanka mleka. Może wtedy udałoby mu się złapać kilka dodatkowych godzin snu, ponieważ była… och, naprawdę? Kilka minut po szóstej? Zdecydowanie za wcześnie.

Zapowiadał się ciepły poranek. Książę nie pofatygował się nawet, by założyć koszulkę. Wychodząc z sypialni, starał się być cicho, żeby nie obudzić Louisa i Liama. Przypomniał sobie, dlaczego ta dwójka pozostała na noc i to podsunęło myśl, że będzie musiał przejść dzisiaj kolejną rundę przygotowań do wywiadu. Nie ma co ukrywać, wczoraj był kompletnie do bani. Jeśli nie zdobędzie nagłego uderzenia inspiracji…

Keep reading

SHYNESS OR SHAME OR DESIRE | CZĘŚĆ 3 | TŁUMACZENIE

Link do oryginału: shyness or shame or desire

Pairing: oczywiście Larry Stylinson

Autor: cxyst

Zgoda:  Tak!

Gatunek: fluff i smut

Opis: – Ach, ten jest uh– Harry łapie nadgarstek Louisa i unosi go – Ten jest trochę inny.

Louis zatrzymuje się – To też jest prezent?

Harry wygląda niepewnie, dziwnie jest widzieć go takiego nieokreślonego, przynajmniej raz – Jeśli chcesz, żeby był – mówi, uśmiechając się lekko.
.


Od tłumaczki: Jestem w kropce, bo chcę zacząć nową serię, a nie powykańczałam jeszcze poprzednich i nie wiem co robić. Najpierw dokończyć TF? Czy wszystko naraz?

Keep reading

anonymous asked:

Zjadłam dzisiaj na śniadanie bułkę, w szkole nic nie jadłam, wróciłam do domu i zjadłam obiad : 2 kawałki kurczaka, dużo ziemniaków i surówkę a potem jeszcze lody 😢 na kolacje zjadłam jogurt. Czy ja jem za dużo?

Nie jesz dużo ale z tego co widzę twoje posiłki są po prostu nie regularne. Gdybyś rano jadłam coś bardziej sycącego, drugie śniadanie w szkole to na obiad nie zjadłabyś “dużo”. Regularne posiłki są bardzo ważne ☺️

10:03

Dopiero 10 a ja zjadlam juz tak duzo..
Dwa jablka, galaretka bez kalorii i szklanka mleka z macha.. Niby tylko jakies 400kcal ale dalej za duzo. W domu musze zjesc te zupe a na kolacje pare wafli ryzowych. Nie moge sie poddac

A może

Spojrzelibyśmy na siebie zalotnie

I może z odrobiną strachu

Zakochalibyśmy się w sobie

bez pamięci

Może zamieszkali razem

Chodzili na spacery

Trzymali uparcie za ręce

Jedli wspólne śniadania i kolacje

Chodzili spać do jednego łóżka

I może moglibyśmy żyć ze sobą

Może właśnie z Tobą

Mój może ukochany

Przechodniu

Rosy cheeks- prompt

Opis:  Ohh, mogę prosić o prompcika? *.* Louis jest taki bardzo, bardzo nieśmiały, chociaż przez to mega uroczy. I przez całe życie marzył o książkowej miłości, a jedyne co od życia dostał to jeden przyjaciel - Niall i nic więcej, mimo że dla niego jest to i tak więcej, niż oczekiwał. Nie ma żadnych wrogów, dla ludzi jest po prostu obojętny. A później poznaje Harry'ego, przyjaciela Nialla, który wprowadza się do ich domku na jakiś czas i jest zawstydzony bardziej niż zwykle. Unika go jak  tylko może, chociaż Harry, zauroczony osobą szatyna, lgnie do niego, robi te wszystkie słodkie, romantyczne, książkowe rzeczy, o których Louis zawsze marzył i oczywiście kończą razem, będąc najbardziej uroczą parą na świecie. ^^ I nie, Louis nawet po poznaniu Harry'ego się nie zmieni i wciąż będzie tak samo nieśmiały, jak w dzień, gdy zobaczył go po raz pierwszy. I błaaagam, rozpisz się jak najbardziej możesz! Chce tak duużo szczegółów, ile tylko jest możliwych! Powodzenia! <33

Od autorki: To ma prawie 9 stron, ponad 4,5 K słów i szczerze? Nawet mi się podoba. ;) Miałam mały problem, bo nie czytam książek, więc w tematyce romantyzmu kierowałam się bardziej filmami ;D jeśli jednak znacie książki godne polecenia, błagam, poinformujcie mnie!

 Musiałam też wprowadzić coś, co nieco ośmieli naszego biednego Louisa, bo inaczej chłopaczyna by się nam spaliła z tej nieśmiałości :P Mam nadzieję, że przez to Cię nie zawiodłam, maluchu ;)x.

enjoy x.

______________________

Keep reading

Nie wiem, dlaczego tak trudno utrzymać przy życiu roślinę, zwierzę, człowieka i nie wiem, która jest godzina, i nie wiem, czy warto rozpocząć jeszcze dziś list do Ciebie, i nie wiem czy nie zwariuję do jutra, i nie wiem co robisz teraz, i jakie buty masz na nogach, czy zjadłaś kolacje, i nie wiem, czy nigdy nie byłem zakochany, czy ciągle jestem zakochany…
Nie wiem.
—  Jacek Podsiadło

Chcę z Tobą spać w jednym łóżku, by czuć ciepło i bezpieczeństwo. Jeść śniadania, obiady, kolacje. Wspólnie oglądać telewizję. Raz na jakiś czas wychodzić o pierwszej w nocy na spacer i przemierzać razem całe miasto bez przerwy rozmawiając. W każdy piątek chcę żeby przychodzili Twoi kumple ze skrzynką piwa i objadając się pizzą byście oglądali mecz, albo po prostu siedzieli w swoim towarzystwie. W niedzielę byśmy
chodzili na obiad do rodziców, by nie poczuli się odrzuceni, by sprawić im radość.

Chcę po prostu z Tobą żyć