kobietki

Wypadałoby w końcu coś tu napisać. Dawno tego nie robiłam, a przecież wtedy poczuję się zdecydowanie lepiej. Co więcej, zawsze będę mogła wrócić do tego, gdy stanę się starsza, doroślejsza… Oczywiście, że tak. Przeczytam i zaśmieję się, wspominając okres swojej głupoty.

Sprawa #1: była najpiękniejszej kobietki na świecie. Nie wiem. O coś jej chodzi. Chciałabym się dowiedzieć, co to takiego. Jeden raz. Jedna rozmowa. Jedyna możliwość do wyjaśnienia sobie wszystkiego. Dążę do tego z uporem maniaka. Nie wiem, czemu mi na tym zależy. Może przez opowieści, że ona była kimś, kim ja nigdy nie chciałam się stać, więc automatycznie chcę wyjaśnienia i swego rodzaju szansy z jej strony? Nie wiem. Naprawdę nie wiem. Nie chcę o tym myśleć na ten moment, bo zwariuję.

Sprawa #2: Wrocław - Warszawa. Mam już niedługo podjąć bardzo ważną dla siebie decyzję. To będzie trudna decyzja, jednak wierzę, że słuszna. Chciałabym w to wierzyć bardzo mocno. Liczę, że chociaż to jedno mi się uda spośród całej gamy moich porażek. Jakoś tak mi lżej na sercu, gdy wylewam to z siebie właśnie tutaj. Mam nadzieję, że jeszcze trochę i kolejne posty będę publikować z zupełnie innego miejsca niż łóżko w nie do końca swoim domu.

Sprawa #3: niby są osoby, które się przejmują, które nazwywam przyjaciółmi… Związek z jednej strony jest cudowny, z drugiej… Jakby mi ich zabrał. Albo po prostu to zbieg okoliczności. Nie mają już dla mnie czasu. Tak bywa, to oczywiste, może jest przejściowe, ale szczerze w to wątpię. Nie trwałoby to aż tak długi okres czasu. Nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć…

Z tych ważniejszych spraw chyba tyle. Martwię się oczywiście jeszcze szkołą, moimi szczurami i psem… Wszystkim. Kocham je mimo wszystko i nie chcę, żeby coś im się stało. Będę je musiała jakoś zabrać ze sobą, co będzie niezmiernie trudne. Akurat teraz… Teraz… Gdy ze wszystkim jest tak kiepsko…

Welcome 😉

Pojawiam się i znikam… Zniknięcie nie oznacza wcale, że mnie nie ma, że umarłam… Etc… Próbowałam swoich sił w bloggowaniu na serio, chodzi mi o mój zawód. Niestety psychologiczny blog, to nie jest moja bajka 😃. W sumie to i dobrze 👍. Wróciłam tutaj… Do ludzi emocjonalnie nastawionych do życia, niektórzy z was to optymiści, większość jest pesymistow… Pasuje to do mnie… Mroczne klimaty, nikt nikomu nie wpieprza się w zdanie, super 👌, to nie Facebook.

Tak więc, poznajmy się na nowo 😊 Witam wszystkich w moim świecie… W świecie kobietki po trzydziestce, która myśli jak osiemnastolatka niekiedy, prawie cały czas i w ogóle nie jest mi z tym źle. Mam dwóch synów, 12 lat i 1 rok!!!!!! Tak, fuck, mam niemowlaka w domu… Sama się dziwię jak do tego doszło… Ale jest i bardzo go kocham 🚼♥🌠😃💋❤💕🚼