kazano

Litania współczesna

Pod okna me przychodzą
Jabłonie olchy świerki
Pod okna me

Przynoszą mi wisielców
Cuchnących alkoholem
Pod okna me

Przynoszą mi wisielców
Co rozpacz mają w oczach
Pod okna me

Pod okna me przychodzą
Czeremchy buki jodły
I zapraszają mnie

Pod okna me przychodzą
Czereśnie grusze olchy
Pod okna me

Przynoszą mi wisielców
Dla których właśnie brakło
W szpitalach miejsc

Przynoszą mi wisielców
Którym kazano z traktu
Głównego zejść

Przynoszą mi wisielców
Co dzieciom nie zdołali
Zapracować na chleb

Pod okna me przychodzą
Czeremchy buki jodły
I zapraszają mnie

Mężczyźni na nich wiszą
Co doszli już do końca
Swych męskich sił

Mężczyźni na nich wiszą
Którym nie dano pracy
I wdeptano w pył

Pod okna moje idzie
I gałąź dla mnie niesie
Brzoza biała jak śmierć

Pod okna me przychodzą
Jabłonie olchy świerki
Pod okna me

Przynoszą mi wisielców
Cuchnących przerażeniem
Pod okna me

Przynoszą mi wisielców
Co mają rozpacz mają w oczach
Że zrobią błąd

Pod okna me przychodzą
Czeremchy buki jodły
I nie chcą odejść stąd 

Bogdan Loebl