jest-dobrze

I to nie tak, że bum, było,ze nie ma już nic, ze nie żyje. Jestem. Mam się dobrze. Codziennie wstaje rano z łóżka, jem, uśmiecham się tylko ze żadna czynność nie pozwala mi o to tobie zapomnieć. Ciagle przyłapuje się na tym ze szukam twojej twarzy wśród innych, wypatruje twojego wzroku. Wszystko jest dobrze, tylko sercu brak ciebie.
26.05.2017r.  20:56

Pytania. Pytania o wszystko i o nic ;-; Gdzie? Co? Jak? Dlaczego? Kiedy? Z kim? Po co? Codziennie słyszę tego typu pytania. Ale nikt się nie zapyta jak się czuję, czy wszystko w porządku.. Prawda że kurwa nic nie jest w porządku i nawet nie pamietam kiedy było okej! Codziennie myślę nad sposobem samobójstwa, tak aby tym razem sie udało.. Cały czas mam ochotę zrobic kolejnych pare kresek.. A wiecie co boli najbardziej? To ze mimo wszystko ciągle jestem sama. Czuje sie okropnie, coraz gorzej. Chce mi sie plakac i krzyczec ale nie mam juz sily.. Chialabym aby inni zrozmieli, ze zycie nie jest dla mnie. Nie pasuje tutaj, nigdy nie pasowałam. Probuja trzymac mni etutaj siłą ale nikt nie zna chwili gdy uslyszą “ Udało jej się. Nie żyje” ale miejcie wtedy pewność, że jest mi teraz dobrze..

Marzę, by wyjść o północy i wpaść pod pierwsze, lepsze auto. Marzę, by wziąć tą żyletkę i przycisnąć mocniej. Marzę, by nigdy się nie obudzić, połknąć tabletki i popić alkoholem. Marzę o śmierci, bo na nic innego nie zasługuje.
To, co tkwi w tej miłości najgłębiej, to przekonanie, że nigdzie indziej nie zrobię dla niej tyle, co tu. Nie wyobrażam sobie kochać na pół, kochać tak trochę, kochać, tylko, jak jest dobrze, kochać z jakiegoś powodu, interesownie. Nie wyobrażam sobie kochać tylko w poniedziałki, środy i niedziele, tylko w dni parzyste, tylko wieczorami, tylko zimą, gdy marznę, tylko w dni, kiedy czuję się bardziej samotna niż w inne. To, co tkwi w tej miłości, to fakt, że kocham Cię zawsze. Że kocham ponad wszystko, całą sobą, że jeśli mówię ‘kocham’, to kocham codziennie. Kocham rano, wieczorem i w południe. Kocham całkowicie trzeźwa i po alkoholu, każdego dnia i każdej nocy, od poniedziałku do niedzieli. Od wiosny do zimy. Kocham, bo chcę kochać. Bezinteresownie, mimo wszystko, w Twoje najlepsze dni i najgorsze kryzysy. Nic nie chcę w zamian, niczego nie oczekuję i nie wymagam. Chcę, byś wiedział, że wybiegnę w ciemność, jeśli znowu się zachwiejesz. Chcę, byś wiedział, że będę czuwać obok całą noc, jeśli nagle zaczniesz się jej bać. Chcę, byś wiedział, że nie puszczę Twojej ręki, nawet jeśli upadniesz i pociągniesz mnie za sobą. To, co tkwi w tej miłości, to fakt, że nie pozwala mi się poddać, że nie pozwala mi zrezygnować.
—  Marta Kostrzyńska; z dna bardzo głębokiej szuflady
Mam dość.
Chcę być chuda.
A ciągle jem,jem i jem.
Muszę przestać,tracę kontrole.
Za dużo kalorii,za dużo jedzenia.
Za dużo.
Nie radzę sobie,nie jest dobrze.
To mnie niszczy.
Wszystko co jem mnie niszczy.
Mam dość.
Na pytanie “Jak tam?” mogę odpowiadać zwykłym “dobrze” lecz tak nie jest. Mogę się uśmiechać choć mam ochotę płakać. Mogę się bawić lecz mam ochotę usiąść i rozmyślać. Bo wiem jak układać rysy twarzy, żeby wszyscy myśleli, że jest dobrze. Prawda jest w oczach lecz prawie wszyscy boją się spojrzeć komuś w oczy.