jazd

anonymous asked:

Yeah!! No to Larry. Louis jest policjantem, który pewnego dnia zatrzymuje Harry'ego za szybką jazde. Hazz nie ma dokumentów, których zapomniał, więc stara się jakoś udobruchać Louis'a. Hm... może coś na masce samochodu? Ahh, żeby to było w nocy! Koniecznie! I niech to będzie ostre ;p

Tytuł: Highway Patrol

Ostrzeżenia: sceny miłości męsko-męskiej

Od autorki: Coraz trudniej mi pisać +18, tak żeby nie wyglądały tak samo. Pomysł mi się spodobał. Louis jako policjant? Zdecydowanie tak! Mam nadzieję, że Cię nie zawiodłam anonimku. Dziękuję za propozycję i zapraszam do czytania!

~~

Harry zawsze kochał szybką jazdę. Kupował coraz to lepsze samochody, by móc rozpędzić się do maksymalnej prędkości. Miał swoje zwyczajowe trasy, gdzie nigdy nie było policji.

Tej nocy Styles jak zwykle wybrał się na przejażdżkę. Jechał ciemną drogą, oświetlaną tylko przez światła jego auta. Nagle zobaczył w tylnym lusterku migające światła. Policja. No świetnie, miał przechlapane. Przekroczył prędkość dwu jak nie trzykrotnie. Zjechał na pobocze i zatrzymał się. Po chwili do jego okna podszedł młody szatyn w mundurze.

-Dokumenty proszę – oznajmił wysokim głosem.

-Przykro mi. Nie mam – odpowiedział Harry.

-To mi jest przykro, ale muszę zabrać cię na komendę.

-Nie przesadzajmy, panie władzo. To tylko lekkie wykroczenie. Nic się nie stało – usprawiedliwiał się Styles.

-Trzykrotne przekroczenie prędkości to dla ciebie lekkie wykroczenie? – zapytał, unosząc brwi. – Wysiadaj.

Harry westchnął i wysiadł z samochodu. Okazało się, że był wyższy od policjanta o głowę.

-Nie jesteś trochę za mały? – zaśmiał się zielonooki.

-To ty jesteś przerośnięty – oburzył się szatyn.

-Widzę, że ktoś tu jest wybuchowy – rzekł spokojnie Harry i przybliżył się do chłopaka. – Może pomogę ci rozładować ten stres i zapomnimy o całej sprawie? – szepnął mu do ucha.

-Obawiam się, że to jest niezgodne z prawem – upierał się niższy, chociaż jego oczy zgadzały się ze Stylesem.

-Nikt nie musi wiedzieć – przekonywał go.

-To podżeganie do-

Nie dokończył, ponieważ usta wyższego chłopca pokryły jego. Nie mógł się oprzeć i zaczął oddawać pocałunek.

-Lubię facetów w mundurach, panie…

-Louis. Louis Tomlinson – odpowiedział mu szybko szatyn.

-Loueh, co powiesz na małą zabawę? – szeptał mu do ucha, zjeżdżając dłońmi na jego pośladki.

-J-jaką?

-Ja będę złym policjantem, a ty moją małą ofiarą.

-To ja tu jestem policjantem.

-Już nie – powiedział i odpiął mu od paska kajdanki. – Ręce za plecy panie Tomlinson – rozkazał Styles.

Louis wykonał posłusznie jego polecenie i zaraz poczuł na swoich nadgarstkach zimny metal. Harry pocałował go ostatni raz i przyparł twarzą do maski. Tomlinson syknął na nagłe spotkanie z twardą powierzchnią, ale wyższy nawet tego nie zauważył. Zaczął rozpinać mu spodnie i ściągnął je razem z bokserkami. Louis powinien się bać. Był środek nocy, a on skuty wystawiony był na pastwę zielonookiego chłopaka, który wyglądał jak chodzący seks. Powinien się bać, ale nawet nie przyszło mu to do głowy. Podniecenie przepływało przez całe jego ciało, nie mógł doczekać się dalszych obrotów spraw.

Harry klęknął za nim i palcami rozsunął jego pośladki, wkładając język w jego dziurkę. Polizał czerwony pierścień mięśni i bardziej się zagłębił. Skręcał i wywijał swój język, sprawiając Louisowi tyle przyjemności, że ten ledwo stał na nogach. Jęki Tomlinsona były słyszalne w całej okolicy jak nie dalej. Styles dodał do języka palec, bardziej go rozciągając. Wnętrze szatyna było gorące i ciasne, a Harry nie mógł się doczekać, aby zatopić w nim swojego kutasa. Dodał drugi palec. Zgiął go i trafił prosto w prostatę Louisa. Po całym ciele policjanta przeszły dreszcze. Takie złe rzeczy nie powinny być takie dobre.

-W-wystarczy, ahh, pieprz mnie – wydyszał Tomlinson.

-Dobrze – powiedział Harry i pochylił się nad jego ciałem. Zaczął składać pocałunki na szyi i łopatkach, w międzyczasie rozpinając swoje spodnie. – Zrelaksuj się – polecił i wbił się mocno w szatyna.

Louis jęczał głośno przy każdym ruchu Stylesa. Jego duży penis penetrował dogłębnie tyłek niższego. Nieprzyjemne tarcie szybko zniknęło i pozostała tylko czysta rozkosz ze stosunku. Ich ciała poruszały się we wspólnym rytmie, coraz szybciej i szybciej.

Penis Louisa stał oparty o jego brzuch ociekając preejakulatem. Nie mógł się dotknąć, ponieważ miał skute ręce za plecami.

-Mój kutas, ohh, weź go, błagam – skomlał Tomlinson.

Harry puścił biodro szatyna i owinął swoją dłoń wokół jego przyrodzenia. Louis zaczął jęczeć jeszcze głośniej i czuł, że nie wytrzyma już dłużej. Styles miał naprawdę sprawne ręce.

-Do-dochodzę – krzyczał niższy, czując napięcie kumulujące się w podbrzuszu.

Po chwili wytrysnął spermą na maskę samochodu, zaciskając się wokół penisa Harry’ego. Styles pchnął jeszcze klika razy i sam doszedł we wnętrzu szatyna. Kiedy skończył, oparł się o auto, dochodząc do siebie.

-To było niezłe – skomentował Louis, nie mogąc stanąć na nogi.

-Yhy – przytaknął Harry. – Gdzie masz kluczyk do kajdanek?

-W prawej kieszeni spodni.

Styles pogrzebał w kieszeni, wyciągając z niej kluczyk i rozkuwając szatyna. Ten potarł swoje nadgarstki, aby załagodzić ból, po obtarciu przez metal. Podparł się na łokciach i spojrzał na wyższego chłopca, który teraz wpatrywał się w niebo.

-Tak sobie teraz zdałem sprawę – zaczął Louis, a Harry na niego spojrzał. – Nie wiem nawet jak się nazywasz.

-Dałeś mi dupy nie znając mojego imienia – drażnił go zielonooki. – Czy prostytucja nie jest nielegalna?

-Ej! To nie jest prostytucja, nie zapłaciłeś mi! – oburzył się niższy. Kiedy uświadomił sobie co powiedział, miał ochotę zapaść się po ziemię.

Styles natomiast wybuchł niepohamowanym śmiechem. – Mówisz to wszystkim swoim „klientom”?

-Nie, tylko tym, którzy wyglądają jak chodzący seks.

-Niesamowicie mi to schlebia, ale muszę niestety się z tobą pożegnać.

-Nie sądzę. Teraz pojedziesz ze mną na komisariat. – Dziwnie było to słyszeć z ust chłopaka, który był tak wypieprzony, że nawet ustać nie potrafił.

-Eh, ale ty uparty jesteś – powiedział Harry i wziął Louisa na ręce. Podszedł do jego radiowozu i posadził go na siedzeniu kierowcy. – Jedź ostrożnie kochanie – rzekł i ucałował zdezorientowanego Tomlinsona.

-A ty dokąd?! – wykrzyczał za nim szatyn.

-Niedługo zobaczymy się ponownie – odpowiedział wsiadając do swojego samochodu. – I nazywam się Harry – dokończył, po czym odjechał z piskiem opon, zostawiając policjanta samego.

Louis postanowił brać więcej nocnych zmian. Przecież musi uważać na niebezpiecznych piratów drogowych. A to, że miłośnik szybkiej jazdy imieniem Harry co noc pojawiał się na tej samej drodze, był zwykłym przypadkiem. Tomlinson na pewno nie czekał specjalnie na niego i na pewno nie brał ze sobą różnych zabawek dla dorosłych. Przecież był definicją zasad, ale Harry lubił pieprzyć zasady.