jakubik

Jestem typem depresyjnym i neurotycznym. Ze skłonnościami do autodestrukcji. Zdarzają się dni, kiedy budzę się i nie chcę ani nie mogę wstać z łóżka. Bo jest ciemno, bo pada deszcz, bo jest mgła, bo jest zimno, bo wszystko jest kompletnie bez sensu, bo jestem stary, bo jestem brzydki, bo nikt mnie nie kocha, nikt nie ma dla mnie czasu i nikt nie rozumie.
—  Arek Jakubik
DROGI PAMIĘTNICZKU... "Pod Mocnym Aniołem" nie dają mięsa [film nr.11/2014]

Drogi pamiętniczku…

Moim jedenastym filmem w tym roku było długo wyczekiwane “Pod mocnym aniołem” Wojtka Smarzowskiego. Odnoszę wrażenie, że tak ceniony przeze mnie reżyser padł ofiarą Klątwy Geniusza - zaplątawszy się w gęstwinie swoich rozlicznych talentów nakręcił film, który do sucha drenuje poszczególne naczynia, którymi pulsują jego umiejętności, po drodze gubiąc jednak wyraźny kierunek, a przede wszystkim tak zwane “mięso” - czyli, bardziej potocznie, treść.

Smarzowski ma genialne ucho do nieoczywistych, nietypowych melodycznie i konstrukcyjnie dialogów. Potrafi podglądać rzeczywistość od strony jej brudnego, chutliwego podbrzusza, wsuwać, wczołgiwać się z kamerą tam, gdzie się zwyczajowo nie zagląda. Sensownie łamać chronologię opowiadania. Z szarokształtnej masy codzienności wypatruje to, co inne. Intuicyjnie kreuje dookreślone, charakterystyczne role, tak pierwszo- i drugoplanowe jak i epizody.

Jest w Smarzolowskiej adaptacji Pilcha to wszystko, o czym powyżej, ale w widzu, zamiast kropel potu na czole zostaje obojętność, chłód. Może dlatego, że znamy na pamięć te pierońsko świetne ustawienia kamery, cięcia, montaż, które wciąż działają bezbłędnie, tylko jakby ubyło im szczerości? A może dlatego, że sam Jerzy to człowiek-wizerunek, nawet pijąc występujący w swoim spektaklu? Przemieniający terapeutyczną próbę rekonstrukcji przeszłości w poetycki slam? Do jego prawdziwych emocji nie zbliżamy się nawet na chwilę, więc jego ewentualna przemiana nie ma jak nas dotknąć… Być może również dlatego, że Jerzy jest samotną łodką… wróć! - zachlanym, zafajdanym pijackim kutrem, samotnie płynącym przez morze wódki. Nic, ani nikt go nie trzyma, wszystkie niteczki łączące go ze światem zostały przecięte. Wpływ alkoholu na bohatera jest w filmie przedstawiony z całkowicie subiektywnej perspektywy jego omotanego alko-omamami umysłu. Nie wiemy kogo, poza nim samym, i jak, naznaczyła i zniszczyła jego choroba.

Z jednej strony Więckiewicz jest świetny, z drugiej - być może dlatego, że jestem kilka miesięcy po “Wałęsie” - czasami miałam nieodparte wrażenie, że “wymęcza” z siebie te pokręcone, awangardowo skonstruowane linijki tekstu, że to tylko sceniczna deklamacja, nie prawdziwy język jego postaci…

Smarzowski jest przywiązany do swojej aktorskiej “gwardii” i zwykle to mu służy, w tym przypadku jednak pozostawia lekki niesmak. Niektóre epizody zdają się być na siłę “doszyte” do filmowej konstrukcji tylko po to, żeby na ekranie mógł się pojawić Dziędziel, Kulesza czy obcięty na czeskiego piłkarza Jakubik (to pewnie niepopularna opinia, według mnie świetny popis, ale też kolejny gag, bez którego film w ogóle by nie stracił). Czapki z głów dla Kingi Preis, ukłon głęboki dla Iwony Wszołkówny. Jeśli coś mnie poruszyło, to ich historie, niewypacykowane, bliskie, z siniakami i bliznami na wierzchu. Jerzego chroni jego cynizm, Jerzy jest ubrany w warstwę ochronną słów, zwrotów retorycznych i sarkazmu, z której nie rozbiera go nawet delirka.

Zdaje mi się, że gdzieś wyczytałam, że Smarzowski chciał, żeby ten film miał pewną dynamikę - najpierw śmieszył (no bo wiadomo, obsrajżarciuchy przy wódzi, płonące choinki i pijackie tańce, ohohoho), potem brzydził (fizjologiczne nieskoordynowanie pijanego ciała nie zna zwyczaju , logiki ni granic), na końcu - wstrząsał, pozostawiając z dojmującym poczuciem horroru, jakim jest alkoholizm. Temu, jak sądzę, miała pomagać też achronologiczna struktura, niczym pijacki ciąg burząca porządek kolejnych dni, etapów, lat, z życia robiąca męcząco długi, niesymetrycznie rozpryskujący się wymiot. Być może moja wrażliwość jest nadwerężona przez ciągłe oglądanie filmów… ale mną “Pod mocnym…” nie wstrząsnęło, nie zostawiło w poczuciu, że oto muszę wygrzebać się z błota, w które podczas seansu zapadłam się co najmniej po ramiona (jak np. dawno, dawno temu po seansie "Kalwarii" Fabrice’a du Welza).

Filmowi w pewnym sensie zaszkodziła też chyba kampania reklamowa, atrakcyjnie, dowcipnie wręcz zmontowane trailery, nieco efekciarski plakat, przesuwające gdzieś całość w stronę artystycznie podanej tabloidowej sensacyjki. Wbrew zapowiedziom “film mi się w kinie nie urwał” - za to kampanii udało się przygotować fasadowy, powierzchowny grunt na wsiąkanie filmowej treści.

Podskórnie chyba liczę, że Smarzowski zwolni tempo, że w najnowszym jego filmie zobaczę, oprócz jego niezwykłych umiejętności, też znowu trochę jego samego. Nie chcę, żeby rozmieniał się na drobne, bo na nasz polski grajdołek patrzy jak nikt inny. Za tym spojrzeniem tęsknię i na to spojrzenie będę czekać.

[Anna Tatarska]

Pony Girl Rockers by Peter Jakubik

Pony Girl Rockers by Peter Jakubik

Anyone who says toys are just for kids should take a look at the work of Slovakian designer Peter Jakubik. Taking one of the oldest playthings around – the traditional wooden rocking horse – he’s created something with a far more adult kind of recreation in mind. Instead of an actual horse, Jakubik’s design features a girl on all fours kitted out in the trappings of BDSM horseplay, allowing users…

View On WordPress

Blackboard storage cabinet

A storage cabinet seeks an inspiration in the trend of “open source” with the possibility of endless variations of the final product. An Appearance of the product can user set easily as changing colour of the monitor background in your netbook.

art object name: Blackboard
material: mdf
designer: Peter Jakubik
instructional video by: Marussiac and Jakubik and co.

- See more at: http://www.peter-jakubik.com/2011/01/blackboard-chalkboard-storage-cabinet.html#sthash.1drSQtVf.dpuf

In one of the more disturbing yet hilarious feats of crafty design I’ve seen, Peter Jakubik has redefined the term “pony play” with these bondage-inspired rocking horses. You have the option of making your own by downloading a DIY template from Etsy ($22.09), or purchasing one of many completed and painted models($1699.37), each with their own names, unique accessories and backstories …

Jestem typem depresyjnym i neurotycznym. Ze skłonnościami do autodestrukcji. Zdarzają się dni, kiedy budzę się i nie chcę ani nie mogę wstać z łóżka. Bo jest ciemno, bo pada deszcz, bo jest mgła, bo jest zimno, bo wszystko jest kompletnie bez sensu, bo jestem stary, bo jestem brzydki, bo nikt mnie nie kocha, nikt nie ma dla mnie czasu i nikt nie rozumie.
— Arek Jakubik
„Ziarno prawdy” - recenzja filmu

„Ziarno prawdy” – recenzja filmu

Ten tekst jest rezultatem współpracy z iMagazine

Borys Lankosz musi być naprawdę dobrym reżyserem. Historie, które wydają się być idealnym scenariuszem na klapę, zamienia w świetne widowisko, które zapamiętuje się na długo. Sekretny pogrzeb rozpuszonego w chemikaliach ubeka pod fundamentami Pałacu Kultury?! To brzmi jak dowcip, a jednak „Rewers” jest jednym z lepszych filmów ostatnich lat. Na ile…

View On WordPress

Jestem typem depresyjnym i neurotycznym. Ze skłonnościami do autodestrukcji. Zdarzają się dni, kiedy budzę się i nie chcę ani nie mogę wstać z łóżka. Bo jest ciemno, bo pada deszcz, bo jest mgła, bo jest zimno, bo wszystko jest kompletnie bez sensu, bo jestem stary, bo jestem brzydki, bo nikt mnie nie kocha, nikt nie ma dla mnie czasu i nikt nie rozumie.
—  Arek Jakubik
Jestem typem depresyjnym i neurotycznym. Ze skłonnościami do autodestrukcji. Zdarzają się dni, kiedy budzę się i nie chcę ani nie mogę wstać z łóżka. Bo jest ciemno, bo pada deszcz, bo jest mgła, bo jest zimno, bo wszystko jest kompletnie bez sensu, bo jestem stary, bo jestem brzydki, bo nikt mnie nie kocha, nikt nie ma dla mnie czasu i nikt nie rozumie.
— Arek Jakubik