is this a masterport

BABY HEAVEN’S IN YOUR EYES - TŁUMACZENIE || ROZDZIAŁ 12

Oryginał: Baby Heaven’s in your Eyes

Pairing: Larry, Ziam, Narbara, (Elounor) 

Opis: Przedostatnia klasa!AU, gdzie Harry jest popieprzonym bad boy’em z wieloma problemami, Louis jest perfekcyjnym bogatym chłopakiem ze zbyt wieloma pieniędzmi i ich szkoły są po przeciwnych stronach ulicy,naprzeciw siebie. Spotykają się na imprezie i to jest ostatnia (i może jedyna)rzecz jakiej potrzebują. 

Uwagi: punk!Harry, innocent!louis,wulgarny język, miłość męsko-męska, sceny erotyczne, narkotyki, alkohol, 

Tłumaczka: Ja

Poprawki: brak z przyczyn technicznych

Od tłumaczki: Nie wiem czemu, ale lubię ten akt seksualny xP

≫≫≫≫≫MASTERPORT≪≪≪≪≪

- Więc, co robiłeś w sylwestra?

Louis spojrzał na Eleanor znad swojej sałatki, jego serce nagle zaczęło bić szybciej. To był pierwszy dzień z powrotem w szkole i byli w stołówce na lunchu.

- Uh… planowałem- chciałem iść do Liama, ale odwołał to w ostatniej chwili.

- Och, tak? - Powiedziała, nie wierząc Louisowi ani przez chwilę. Spojrzała na kogoś za Louisem niespodziewanie i zapytała głośno:

- Dlaczego nie byłam zaproszona na imprezę sylwestrową u ciebie, Liam?

Louis wciągnął oddech i patrzył na Liama jak siada przy stole z Barbarą.

- Uh… - Jąkał się Liam, rzucając zdezorientowane spojrzenie w kierunku Louisa.

- Nie zaprosiłeś mnie także? - Barbara wskoczyła do pomocy, a następnie zwróciła się do Eleanor. - Zaprosił jednak Nialla. Myślę, że chcieli męską noc.

- Tak! Tak… to jest to, co zrobiliśmy. - Powiedział Liam i Louis rzucił mu wdzięczne spojrzenie. Liam skinął i uśmiechnął się, chwytając widelec, więc mógł zacząć jeść.

Eleanor wydawała się uwierzyć w kłamstwo, bo porzuciła ten temat i zaczęła mówić o swoim sylwestrze. I to jest dziwne, ponieważ Louis mógł ledwie stać na dźwięk jej głosu z jakiegoś powodu, pomimo że on oszukiwał.

Louis naprawdę nie akceptował oszustwa… ale Harry był Harrym i był o wiele bardziej interesujący niż Eleanor. Jeśli to zależałoby od niego zarwałby z nią, ale wiedział, że jego rodzice zabiliby go. Mieli już zaplanowaną swoją przyszłość dla niego; pójdzie na Oxford i przeniesie się z El, jednocześnie skończy uczelnię i przejmie biznes jego ojca, ożeni się i założy z nią rodzinę.

Kiedyś był wszystkim dla tej idei, ale ostatnio wszystkie marzenia było o zerwaniu z nią. Zostawiało go to zastanawiającego się, czy jeszcze kiedykolwiek znajdzie kogoś (Harry był poza dyskusją - był biedny i chłopakiem), ale wiedział, że on naprawdę chce być wolny.

To, kiedy uświadomił sobie, że był - po raz pierwszy w życiu - zazdrosny o Harry’ego. Starszy chłopak zrobiłby cokolwiek by chciał,, był beztroski i wiedział jak się bawić. Louis nienawidził go troszeczkę za to.

- Więc, jak było na randce z Zaynem? - Zapytał Louis pod koniec przerwy obiadowej i skierowali się do ich klasy.

Eleanor i Barbara poszły do łazienki tuż po lunchu; Bóg jeden wie dlaczego dziewczyny zawsze musiały iść do łazienki razem.

Louis nie miał szansy zapytać go o to, ponieważ Liam wyjechał do Barbadosu w sobotę po randce.

- Było miło. - Odpowiedział Liam i się zarumienił.

- Coś się wydarzyło?

- Uh… tak, właściwie.

Żołądek Louisa opadł i próbował wydawać się nonszalancki.

- Co?

- Więc… wróciliśmy do jego domu i on, um…

- On co? To nie tak, że Harry i ja nie robiliśmy już tego.

Louis nie miał pojęcia co mówi.

- Harry pieścił cię wcześniej językiem?

- Co?

- Zayn tak jakby… wylizał mnie.

- Jak-co?

Louis nienawidził siebie za bycie tak ciemnym w tym wszystkim.

- To jest um… nie mogę tego teraz wyjaśnić. Mógłbyś tego poszukać. - Sugeruje Liam.

- Przez to czujesz się dobrze, przynajmniej?

- Och, tak.

Ta myśl nie opuszczała umysłu Louisa przez cały dzień, nawet wtedy, gdy wrócił do domu i zaczął pracować nad swoimi lekcjami. Więc po godzinie zamknął zeszyt i otworzył MacBook.

Robił to. Robił.

Jak laptop się włączył, Louis podniósł się z biurka i poszedł zablokować drzwi,na wszelki wypadek.

Usiadł z powrotem przy biurku i jak tylko zapalił się pulpit, klikną na ikonę Safari. Wpisał „rimming” i klikną na pierwszy link, który był linkiem do ‘Miejski Słownik’.

Rimming: Akt z użyciem czyjegoś języka do pieszczenia odbytu innej osoby w celu osiągnięcia orgazmu i/lub dania seksualnej rozkoszy.

Jego oczy rozszerzyły się i obrzydziło go to na chwilę, zanim zdecydował się wrócić i kliknąć zakładkę ‘€˜filmy’ . Było trochę linków na €˜RedTube i prawie dyszał na miniaturki. Kliknął na pierwszy film i założył słuchawki. Film rozpoczął się z facetem na kolanach na kanapie, nagi z tyłkiem w powietrzu.

Louis zagryzł wargę i zignorował drgnięcie w spodniach, kontynuując oglądanie filmu.

Wtedy inny facet klęknął za nim i okej, Whoa, on dosłownie lizał go… tam.

Ale dźwięki pochodzące od faceta, który był pieszczony, wskazywały na fakt, że czerpał z tego przyjemność… i poniekąd robiło Louisa twardym.

Louis przełknął ślinę i kliknął na inny film, a potem na jeszcze inny i jeszcze jeden, aż przypomniał sobie że musi wrócić do zadania domowego. Jego spodnie osiągnęły tak niesamowicie ciasny punkt, gdzie było naprawdę niewygodnie.

Skończył pracę domową około szóstej i patrzył przez okno na ciemne niebo przez kilka minut, zanim podjął ważną decyzję. Napisze do Harry’ego i poprosi, aby przyszedł.

Louis był zaskoczony własną śmiałością, ale myśli o Liamie, Liam jest bardziej doświadczony, w sposób wydający się odnosić korzyści w pomocy przekonaniu samego siebie.

A najgorszym scenariuszem byłoby, gdyby Harry powiedział nie dla przyjścia, które, okej, prawdopodobnie zrani ego Louisa, ale to było to.

Wziął kilka głębokich wdechów, zanim odblokował telefon i otworzył WhatsApp.

Rodzice Louisa byliby w domu około ósmej, w sam raz na obiad i jego siostry były w swoich pokojach, zupełnie nieświadome. Wiedział, że jeśli  któraś z pokojówek zobaczy Harry’ego, nie powiedziałyby nic, ponieważ on je przekupi czy coś.

Więc tak, zrobi to.

Louis: możesz przyjść?

Jak czekał na odpowiedź Harry’ego (Harry nie był online od piętnastej), wygooglował jak musi się przygotować. To było głupie, ale on był perfekcjonistą.

Jego telefon zabrzęczał i prawie spadł z krzesła podczas otwierania aplikacji.

Harry: dlaczego? Tęsknisz za mną ? ;)

Louis: nie

Louis: więc przyjdziesz?

Harry: nwm

Louis: moich rodziców nie ma w domu

Harry: będę tam w 15 min

Harry: jak powinienem wejść?

Louis: przez tylne drzwi

Harry: lubię jak to brzmi ;))

Louis: zamknij się

Harry przeszedł w tryb offline i Louis postanowił wziąć prysznic i uspokoić nerwy. Przebrnie przez to.

Louis wyszedł spod prysznica mając wątpliwości co do swojej decyzji, ale przypomniał sobie, że Harry naprawdę nie wie, dlaczego ma przyjść. Jeśli Louis będzie zbyt nerwowy, mógłby po prostu ssać Harry’ego i to byłoby to.

Potrząsnął głową na własne myśli i jego telefon zabrzęczał na stole. To był Harry wysyłający mu wiadomość, pozwalającą mi wiedzieć, że był już w ogrodzie.

Louis: wejdź

Harry: z miłą chęcią

Louis wyszedł z pokoju, spotykając Harry’ego w połowie drogi na schodach.

- Jak to możliwe, że nikt nie widział, kiedy wkradałem się?

- Dom jest zbyt duży i wszyscy zazwyczaj przebywają odosobnieni w swoich pokojach, więc szanse, że wpadłbyś na kogoś są bliskie zeru.

- Więc jak to się stało, że zadzwoniłeś po mnie? - Zapytał Harry, gdy zamknął za sobą drzwi do pokoju Louisa.

- Uh… Byłem znudzony… i, um.

- Więc jestem przypuszczalnie dla twojej  rozrywki czy co? Jestem nowym błaznem dla ciebie, księżniczko?

- Zamknij się.

- Hej, jeśli będziesz niegrzeczny mam zamiar wyjść. - Ostrzegł Harry, ale zdjął beanie i pozwolił jej upaść na stolik nocny.

- Uh- potrzebuje- - Zaczął Louis, odwracając głowę, by spojrzeć na wygaszonego laptopa. Zastanawiał się czy powinien pokazać Harry’emu, co odkrył i uzyskać jego opinię.

Ale Harry owinął rękę wokół jego szyi i odwracając jego twarz, przerywając mu.

- Więc malinki wyblakły.

- Cóż, to było tydzień temu. - Powiedział Louis sarkastycznie.

Harry pchnął Louisa na stół, górując nad nim, ale zatrzymał się, kiedy laptop Louisa zaświecił się, odsłaniając to, czego szukał w Internecie.

Kiedy Louis poprosił go, by przyszedł, Harry był w środku jak pieprzona dziewczyna z jego klasy na wfie. Przeczytał wiadomość i tak szybko jak skończył oczywiście zgodził się przyjść do Louisa. Wybrałby Louisa nad kogokolwiek kiedykolwiek, bo był niewinny i czysty, a Harry kompletnie kochał uczyć go nowych sprośnych rzeczy, patrząc jak Louis reagował na wszystko.

Odsunął się, uśmiechając się złośliwie.

- Co to jest?

- Co- och! Och! - Sapnął Louis, odwracając się czerwony i zamknął okno.

- Ty nie, Um- przypuszczalnie widzieć tego.

- Patrzyłeś na porno, wszyscy to robią. - Powiedział Harry i usiadł na krześle przy biurku, ponownie otwierając Safari.

- Oglądałeś gejowskie porno.

- Ja uh- mam problem. - Przyznał Louis i to jest, kiedy Harry w zasadzie spogląda w dół na napiętego kutasa Louisa.

- Masz duży problem.

Louis zarumienił się i próbował poprawić sobie spodnie.

- Chodź tu. - Powiedział Harry i Louis podszedł do niego.

Harry pozbył się swojej koszulki, zanim zrobił to samo z tą chłopaka, a następnie wciągnął Louisa na kolana tak, by siedział na nim okrakiem na krześle.

Wplątał palce we włosy Louisa, odciągając głowę do tyłu, zanim pochylił się zasysając jego szyję.

Zaczął pracować na szyi Louisa jeszcze raz, jego kutas drgał za każdym razem, kiedy Louis wypuszcza miękki jęk.

Harry odsunął się ze śliskim dźwiękiem i spojrzał na swoje dzieło sztuki. Szyja Louisa stawała się fioletowa i miała też mniejsze znaki.

Louis nagle odsunął się i spojrzał na pierś Harry’ego.

- Co to jest? - Zapytał Louis, naciskając palcem naprzeciw kształtu malinki.

- Wiesz, co to jest.

- Ale to nie jest ode mnie.

- Więc?

- Od kogo to?

- Dziewczyny z mojej szkoły.

- Była dobra?

- Tak. Nie dąsaj się już, ja jestem twoim podrywem-

- Chcę, żebyś mnie wylizał.

Głos Harry’ego utknął w gardle i po prostu patrzył na poważną twarz Louisa.

- Czekaj, jesteś- jesteś poważny?

- Chcę, abyś mnie pieścił.

- Dać ci pieszczotę językiem, masz na myśli.

- Tak, to.

- C- jak to się stało?

- Chcę. Chcę, żebyś dał mi cholerną pieszczotę językiem! Zayn dał Liamowi jedną!

- Więc o to w tym wszystkim chodzi. Cokolwiek Liam zrobił, ty też zrobisz?

- Tak.

- Nie sądzisz, że to poniekąd żałosne? Potrzebujesz zawsze być najlepszym we wszystkim?

- Nie chcesz tego zrobić? Myślałem-

- Cii. Jest dobrze. Chciałbym. - Harry uśmiechnął się złośliwie i pochylił się ponownie, łapiąc dolną wargę Louisa między swoje.

- Ale… nie śmiej się ze mnie, okej?

- Dlaczego miałbym się śmiać? Jestem jedynym robiącym cokolwiek, po prostu usiądź i korzystaj.

- Jeśli… okej. Okej. - Powiedział Louis i chwycił głowę Harry’ego między swoje maleńkie dłonie, pogłębiając pocałunek.

Ręce Harry’ego zjechały na tyłek Louisa i wstał z krzesła, biorąc Louisa ze sobą do łóżka.

- Ręce i kolana, ściągnij bieliznę.

Louis przytaknął i zrobił tak jak powiedział, co spowodowało, że Harry zgryzł wargę i złapał się za rosnące wybrzuszenie.

Tym sposobem Louis był taki uległy, zwrócony do Harry’ego nawet bardziej. Bo chociaż Louis wydawał się naprawdę dominujący i zawsze pewny siebie dla wszystkich publicznie, był wyjątkowo niepewny i posłuszny prywatnie. To był prawdziwy Louis, rumieniący się jak obnaża się przed Harry’m i właściwie proszącego Harry’ego, by nie śmiał się z niego, kiedy śmianie się jest dosłownie ostatnią rzeczą o jakiej Harry by teraz pomyślał.

Louis był tak jak Harry go poprosił; na rękach i kolanach, plecy wygięte w łuk ujawniały jego śliczną różową dziurkę.

- Jesteś taki śliczny. - Mruknął Harry i zdjął własne spodnie, zanim uklęknął na łóżku za Louisem.

Przebiegł rękoma w dół pleców chłopaka, następnie przenosząc je na tyłek Louisa, rozszerzając jego pośladki i zagryzając wargi na ten widok.

Harry wiedział, że Louis prawdopodobnie rumienił się teraz wściekle i na myśl o tym uśmiechnął się znacząco. Kochał wpływ jaki miał na Louisa.

Potem pochylił się i polizał długi pasek wzdłuż dziurki Louisa. Louis jęknął i Harry powtórzył czynność trzy razy, podobnie wolno.

- Harry. - Jęknął, a Harry uciszył go, przyciskając pocałunek na ciasnym pierścieniu mięśni.

Ramiona Louisa ugięły się i teraz wyginał plecy jeszcze bardziej, w dłoniach ściskał prześcieradło i policzek zakopał w kołdrę.

- Wyglądasz tak dobrze, cały rozłożony i chętny dla mnie. - Mówił Harry i prześledził odbyt Louisa językiem szybkimi kółkami, przez które szatyn się wiercił.

Kontynuował lizanie grubego paska i kręcił językiem, ponieważ Louis tak niesamowicie reaguje na wszystko.

Harry mógł zobaczyć kutasa Louisa już wyciekającego i miał poprosić go by się dotknął, ale zrezygnował z tego, chciał młodszego chłopaka czekającego i błagającego.

- Lubisz to, hm? - Zapytał Harry i Louis skinął głową, oczy zamknięte.

Język Harry’ego rzucił się ponownie i pchnął w dziurkę Louisa, wciskając go tylko troszkę. Mógł jęknąć na to, jak mocno Louis już odczuwał.

Louis zaskomlał jak Harry wepchnął jeszcze głębiej i zaczął poruszać językiem w kółka.

- Nie. - Zaprotestował Harry, gdy ręka Louisa podeszła do jego kutasa. Klepnął jego rękę. - Dojdziesz nietknięty.

- Nie m-mogę. - Powiedział Louis, a Harry ścisnął mocniej pośladek Louisa, pracując nawet szybciej językiem. - Har-ry.

Kutas Harry’ego drgnął na dźwięk potrzebującego głosu Louisa. Przesunął głowę w dół, by ssać podstawę jąder Louisa i Louis wypuścił mały jęk, pchając naprzeciw ust Harry’ego.

- Harry, proszę.

- Proszę co? - Zapytał Harry, odrywając się.

- Pozwól mi dojść. Proszę.

- Chcesz tego, hm?

Louis skinął głową i jęczał w kołdrę, ściskając prześcieradło, aż jego knykcie dosłownie pobielały.

Harry uśmiechnął się, jak jego prawa ręka wystrzeliła, by owinąć się wokół kutasa Louisa i zaczął mu obciągać. Louis doszedł dwie sekundy po dotyku Harry’ego, pokrywając całą rękę Harry’ego i nawet kołdrę.

Harry miał czas na wyciągnięcie ręki, zanim Louis upadł na łóżko, ciężko dysząc.

- Odwróć się i ssij mnie. - Rozkazał Harry i wstał, by wytrzeć rękę chusteczką ze stolika nocnego.

Louis przewrócił się na plecy i przeczołgał się do krawędzi łóżka, biorąc kutasa Harry’ego w usta.

- Kurwa, wyglądasz tak dobrze. - Jęknął Harry na widok Louisa. Leżał na plecach, głowa wisiał mu na krawędzi jak ssał Harry’ego do góry nogami.

Harry doszedł w dół jego gardła z niskim jękiem minutą później, i Louis prawie zakrztusił się, ale udało mu się wszystko połknąć.

Po tym poklepał Louisa w policzek, pomagając mu usiąść.

- Czuję się taki brudny. - Powiedział Louis jak wciągał bokserki.

- Jesteś… jak w tej piosence? Piękni, brudni i bogaci od Lady Gagi.

Louis zarumienił się na Harry’ego nazywającego go pięknym, a Harry skinął głową, dając mu znać, że idzie wziąć prysznic.

Kiedy się wymieniają, Louis bierze trochę czasu by spojrzeć na siebie w lustrze. Jego klatka piersiowa rumieniła się czerwienią i miał kropelki potu na czole. Mimo, że wyglądała kompletnie zmęczonego, nadal uspakajał się po wielkim szczytowaniu.

Wziął prysznic i ubrał się w nowe czyste ubrania, zanim upewnił się, że starł własny orgazm z kołdry.

Nawet nie miał okazji porozmawiać z Harry’m, ponieważ jego rodzice wołali go na dół na kolacje. Nie wpadł w panikę, jak wpadłby kilka tygodni temu.

- Um… Myślę, że pójdę na kolację. Czy ty- chcesz trochę? Mogę przynieś trochę.

- Jasne.

- Okej zatem-

- Czekaj.

- Co?

- Masz gigantyczną malinkę na szyi, nie uważasz, że byłoby lepiej, jeśli zakryłbyś to czymś?

- Och, cholera. - Powiedział Louis i Harry uśmiechnął się na jego słownictwo.

Louis wybrał kaszmirowy golf od Prada, zanim wyszedł z pokoju.

- Zimno ci? - Zapytała jego matka, gdy tylko usiadł przy stole i odmówili modlitwę.

- Tak. Troszkę.

- Esmeralda, włącz ogrzewania.

Kobieta w średnim wieku skinęła głową i natychmiast opuściła jadalnię.

- Więc, coś nowego w szkole? - Jego ojciec rozpoczął temat i Louis chciał przewrócić oczami tak bardzo mocno. Dlaczego nie mogą rozmawiać o czymś innym niż szkoła i pieniądze?

- Um… więc bal będzie 29 maja i robią wycieczkę do Londynu w kwietniu.

- Wycieczka do Londynu?

- Taa. Komisja planuje dwudniową wycieczkę od piątku do niedzieli z pięćdziesięcioma osobami z naszego roku.

- Och. Brzmi świetnie. - Powiedział jego ojciec, a potem Lottie zaczęła mówić o swoim nadchodzącym teście.

- Mogę, Um- wziąć budyń na górę? Naprawdę muszę… skończyć czytanie zanim się wykąpie.

- Nie zostaw bałaganu. - Odpowiedział jego matka i Louis podziękował im za kolację, zanim w zasadzie poleciał na górę.

Harry ciągle tam był, siedząc na łóżku ze swoim telefonem.

- Przyniosłem ci budyń. - Powiedział Louis i Harry przyjął go jak Louis zamykał drzwi na zamek.

- Czuję się jak jeden z tych więźniów, który dostaje przemycane jedzenie, jeśli obciągnie kucharzowi.

Louis pokręcił głową i podszedł do biurka, otwierając szufladę i wyciągając pudełko.

- Co to jest?

- Um, nowy telefon?

- Nie jestem w przypadkowej organizacji charytatywnej.

- Wiem, ale ja dotrzymuję obietnic. Więc… proszę.

- Dobrze, ale nie możesz trzymać tego nad moją głową, tak? Nie chwal się tym.

- Zgoda, Jezu. - Louis przewrócił oczami i oglądał Harry’ego przekładającego kartę z jednego komputera do drugiego.

Pomógł mu zrobić Apple ID, ale uświadomił sobie, że Harry’emu naprawdę nie potrzeba dużo pomocy, bo wiedział, jak dział technologia.

- Nie jestem idiotą.

- Nie jesteś? - Drażni się Louis, a Harry prycha zirytowany, przyciskając go do łóżka, zanim go pocałował.

Louis pchnął go na plecy i usiadł na nim okrakiem, co zaskoczyło Harry’ego. Lubił, kiedy Louis przejmował kontrole.

- Nie chcę cię całować.

- Czemu nie?

- Bo całowałeś tę dziewczynę z twojej szkoły zaledwie kilka godzien wcześniej. To obrzydliwe.

- Poważnie? - Jęknął Harry.

- Tak, poważnie.

- Dobrze. Nie pocałuję już więcej dziewczyny.

- I chłopców też nie! Nie chcę, abyś złapał jaką chorobę przenoszoną drogą płciową. - Powiedział Louis i Harry przewrócił oczami.

- Nie możesz mnie złapać, jeśli nie mogę włożyć mojego kutasa w twoim tyłku.

- Opryszczka, zatem.

- Jeśli ja nie mogę całować kogoś innego, to ty też nie możesz. - Powiedział Harry.

- Muszę całować Eleanor od czasu do czasu. Ale-

- Słuchaj, nie jesteśmy w związku, prawda?

- Nie. Ale wciąż chciałbym wiedzieć, że nie umrę na Bóg wie co.

- Jesteś takim idiotą.

- Okej, zatem. Nie całujemy innych ludzi.

- Dlaczego nie?

- Harry.

Louis wiedział, że był naprawdę głupi, bo dlaczego Harry z wszystkich ludzi miałby zrezygnować z pieprzenia innych ludzi dla mnie.

- Dobrze. Nie całujemy. - Westchnął Harry. - Ale musisz mi pozwolić spać  w tym łóżku dziś wieczorem.

- Mam jutro szkołę. I tak możesz, właściwie.

Harry wzruszył ramionami.

- Może mnie tu nie być tak szybko jak wstanę.

- To jest siódma rano. Możesz wstać wcześniej?

- Nie złość mnie.

- Albo? - Louis uśmiechnął się złośliwie, a Harry patrzył na niego przez chwilę, zanim poruszył się, by ponownie popchnąć Louisa na plecy.

- Czekaj.

- Co? - Zapytał Harry, zirytowany.

- Chcę um- - Zaczął Louis, ale przerwał, bo zrobił się czerwony.

- Chcesz co?

- Mogę jak, ściągnąć twoją koszulkę?

- Nie bądź cwaniakiem.

Harry pozwolił Louisowi ściągnąć swoją koszulkę i uśmiechnął się, kiedy wargi Louisa zaczęły ssać jego klatkę piersiową, dokładnie na malince, którą dała mu dziewczyna.

- Co robisz? - Zapytał w włosy Louisa, pomimo że już wiedział, co Louis próbuje zrobić.

- Nic. - Mruknął Louis i odciągnął usta, więc mógł popatrzeć na Harry’ego. Przebiegł dłonią po tworzącym się siniaku i pomyślał, że może malinki mogłyby być ich rzeczą.

- Możesz ściągnąć golf, wyglądasz tak jakby śmiesznie.

- To Prada, to jest modne.

- O mój Boże. - Zaśmiał się Harry, a Louis wstał.

- Jeśli planujesz spać dzisiejszego wieczoru, tylko chcę cię poinformować, że o dziesiątej muszę być w łóżku.

- Cisza nocna o dziesiątej? Dziecko musi się przespać? - Drwi Harry dziecięcym głosem, a Louis pchnął go za ramiona, przez co upadł na plecy.

- Nie ma potrzeby być agresywnym, księżniczko.

- Przestań mnie tak nazywać, to jest denerwujące. A teraz proszę, nie przeszkadzaj mi, mam trochę pracy do skończenia.

- Jak wiele zadań domowych oni kurwa dają w tej szkole?

Louis zignorował go i Harry właściwie zajął się sobą bawiąc się nowym telefonem.

O wpół do dziesiątej Louis zamknął zeszyt i wstał, ze strzykaniem w szyi. Harry opierał się o zagłówek i wciąż pochłonięty przez telefon, kiedy Louis poszedł umyć żeby i przebrać się w piżamę.

- Nie wiedziałem, że nosisz okulary. - Powiedział do Louisa Harry, kiedy opierał się o framugę drzwi. To zaskoczyło Louisa, który był w trakcie wyciągania soczewek kontaktowych.

- Nie noszę. Noszę soczewki.

- Zatem co to jest? - Domagał się Harry i wskazał na okulary w otwartej szafce. Louis zamknął to i dokończył wyciąganie soczewek.

- Załóż je.

- Nie.

- Dalej, chcę zobaczyć jak wyglądają na tobie.

- Wyglądają okropnie.

- Założę się, że wyglądasz jak jeden z tych twinky* uczniów z filmów porno. - Powiedział Harry, starając się, by Louis poczuł się lepiej.

- Nie wiem, co znaczy twinky, ale dalej nie.

Harry wszedł do łazienki i podszedł do szafki, która była nad zlewem, i wziął okulary.

- Spójrz na mnie.

- Przestań.

- Spójrz na mnie. - Zażądał Harry i Louis faktycznie to zrobił.

Harry umieścił okulary na jego nosie i uśmiechnął się.

- Nie śmiej się. - Powiedział Louis.

- Nie śmieję się. - Harry próbował się bronić, ale mały uśmiech na jego wargach mówił co innego. - Wyglądasz słodko.

Louis zagryzł wargę i ściągnął okulary, starannie je składając i odkładając z powrotem. Zaproponował Harry’emu jedną z jego zapasowych szczoteczek do zębów (miał trzy nowe w szafce) i wrócił do swojego pokoju, kładąc się na łóżku.

- Dlaczego tu jest tak gorąco? - Skarżył się Harry tak szybko jak wsunął się pod przykrycie.

- Moja mama włączyła ogrzewanie. Otwórz okno.

- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem. - Powiedział sarkastycznie Harry i wstał, aby otworzyć okno.

- Tak lepiej.

Louis przesunął się, więc był twarzą do Harry’ego i umieścił jedną nogę na kołdrze, bo było jeszcze trochę ciepło.

Cisza była wygodna i mógł powiedzieć, że Harry nie próbował spać po sposobie w jaki patrzył na sufit z otwartymi oczami.

- Dlaczego nie ściągasz bransoletek na noc? - Zapytał Louis choć znał odpowiedź.

- Nie przeszkadzają mi.

Louis naprawdę nie wiedział jak zbliżyć się do Harry’ego i bał się odstraszenia go, przestraszenia go, więc postanowił milczeć przez kilka kolejnych minut.

- Z iloma osobami spałeś?

Wtedy Harry też odwrócił się na bok twarzą do Louisa.

- Nie zadawaj pytań, jeśli nie chcesz znać odpowiedzi.

- Chcę wiedzieć.

- Dlaczego?

- Bo tak. Jestem po prostu ciekawy. Wiesz z iloma ludźmi ja spałem, tak byłby fair.

Harry prychnął i westchnął.

- Uh… myślę, że z siedemnastoma.

- Siedemnastoma? - Wykrzyczał Louis.

- Czekaj, nie, z dwudziestoma siedmioma.

- O mój boże.

- Wiem, że jestem zdzirą. - Powiedział Harry, ale jego głos nie miał tego żartobliwego tonu.

- Nie… mam na myśli- tak jakby. Ale. To jest dobre?

- Jest.

- Ale… dlaczego?

Louis wiedział, że zadaje głupie pytanie, ale on naprawdę lubi rozmawiać z Harrym. Lubił słyszeć jego głęboki głos, kiedy nic nie widział z powodu ciemności w pokoju. Lubił fakt, że pomimo bycia szorstkim, był powolny i poniekąd kojący. To sprawiało, że się uspakajał i kołysało go to do snu.

Gapił się na Harry’ego, czekając na odpowiedź.

- Wiesz, w chwili, gdy osiągasz swój orgazm jest… nie wiem jak to wytłumaczyć. To jest tak dobre, zapominasz o wszystkim na kilka minut, ponieważ wszystko, co możesz poczuć to czysta rozkosz. To uczucie jest takie dobre i wciągające.

- Co, to jest uczucie orgazmu? - Zapytał głupio Louis. Nie chciał, żeby Harry przestał mówić.

- Nie, to uczucie beztroskim.

Louis oblizał wargi i zamrugał.

- Myślałem, że nie masz zasad i możesz robić co chcesz, kiedy chcesz. To oznacza, że jesteś beztroski, prawda?

Spodziewał się, że Harry zacznie się śmiać z jego głupich pytań i zignoruje go, ale Harry tak nie zrobił.

- To jest bezmyślność. Beztroski jesteś kiedy nie musisz się o nic martwić.

- Jak co?

- Jak skąd weźmie się twój następny posiłek i jak nie zostać zabitym.

- Myślałem, że powiesz niebycie aż tak biednym.

- Nie lubię ludzi martwiących się o mnie.

- A kto próbuje cię zabić? - Zapytał Louis, zaczynając być lekko zaniepokojonym o Harry’ego.

- Mój umysł.

Louis zmarszczył brwi i wstrzymał oddech na kilka sekund. Harry był bardziej popieprzony niż z początku myślał Louis.

Jego pierwszym odruchem było porzuć ten temat, ale chciał wiedzieć więcej. Louis chciał wiedzieć, co powstrzymuje Harry’ego przed spaniem w nocy, czego się boi i co sprawia, że jest smutny, co lubi i nie lubi; wszystko o nim.

- Dlaczego tak na mnie patrzysz? - Zapytał Harry, wyrywając Louisa z zamyślenia.

- Bez powodu.

- Cóż, jestem zmęczony, więc dobranoc.

- Dobranoc, proszę nie chrapać. - Powiedział Louis i wciągnął maskę do spania na oczy.

- Będąc szczerym ta maska jest trochę przerażająca.

- Idź spać, Haroldzie.

- Jeśli kiedykolwiek nazwiesz mnie tak jeszcze raz, uderzę cię w twarz. - Powiedział pół-żartem.

- Dobranoc.

Louis odwrócił się plecami do Harry’ego i nawet jeśli miał maskę do spania, nie udało mu się zasnąć, póki nie usłyszał miarowego oddechu Harry’ego.

Budził Harry’ego o siódmej rano, szarpiąc go następnego ranka.

- Spierdalaj. - Mruknął Harry i klepnął rękę Louisa z daleka, odwracając się do niego.

- Wstań na miłość boską!

- Po tobie idę do łazienki. - Negocjuje Harry i Louis westchnął. Nie miał czasu na dyskusję z Harrym, więc zaczął swoją poranną rutynę; umył zęby i uczesał włosy, ubrał się w szkolny mundurek i spakował torbę.

- Harry, wstawaj, teraz. Muszę być na dole w pięć minut.

- Ugh. - Jęknął Harry i stoczył się z łóżka.

Louis czekał na niego, aż umył zęby i ubrał się.

- Musisz wychodzić.

- Przypuszczalnie ma wylecieć stąd? - Zapytał Harry, kiedy Louis wskazał na balkon.

- Tak banalne jak może się wydawać, musisz, Um, wspiąć się na drzewo za oknem w łazience.

- Czy ja wyglądam na pieprzonego Tarzana? - Powiedział Harry, ale podążył Louisa, tak czy inaczej.

Louis otworzył okno, które było dosłownie na dachu przy kominku, i Harry pokręcił głową.

- Umrę.

- Nie umrzesz.

Louis skrzyżował ramiona i Harry pochylił się, wyciskając szybki pocałunek na jego ustach. Następnie wszedł na muszlę klozetową i dźwignął siew górę, aby dostać się przez okno na dach.

- Ciągle żyjesz.

- Tak.

Potem Louis zamknął okno i wyszedł na balkon, by zobaczyć Harry’ego pełznącego po drzewie, które ich pierwszy ogrodnik zasadził tydzień po przeprowadzce.

Harry chwycił się gałęzi i rzeczywiście udało mu się utrzymać na ramionach, aż dotarł do pnia. Następnie szybko zszedł z tego i przeskoczył ceglany płot i wylądował na ulicy.

Spojrzał w gorę, dając Louisowi kciuk w górę, zanim odwrócił się i odszedł jak gdyby nigdy nic.

Powiedzenie, że Louis był całkowicie zaintrygowany Harrym Stylesem to mało.


*twink - młody, atrakcyjny chłopak o delikatnych rysach (w slangu gejowskim)


Czujecie że o już połowa opowiadania??