horrorz

Pregnancy Exchange

During the holiday season an obviously pregnant woman came up to my register to buy three pairs of leggings. A month later she came and exchanged them for the size up, I thought nothing of it. However a month later she exchanged them yet again, This continued for four months she would come in and get a larger size as her pregnancy progressed. One day this spring she came back in after just giving birth as I was covering a lunch break at the customer service desk,and returned the three leggings three sizes smaller than she bought. Even though the leggings were now on clearance she got a full refund with a receipt.

T.

Rozmowa z Richardem Armitagem, serialowym “Czerwonym Smokiem" 

[Interview with RIchard in polish, there’s translation here]

    MAŁGORZATA STECIAK: Do ekipy "Hannibala” dołączasz w trzecim sezonie, gdzie wcielasz się w seryjnego mordercę Francisa Dolarhyde'a. Jak odnajdujesz się w konwencji horroru?

       RICHARD ARMITAGE: Kiedy przyjąłem rolę Dolarhyde'a, nie do końca wiedziałem, w co się pakuję. Później obejrzałem kilka odcinków i zaczęło do mnie docierać, jakiego typu serialem jest “Hannibal”. Dawno temu obiecałem sobie, że nigdy w życiu nie zagram w horrorze. Obawiam się, że nawet powiedziałem to publicznie. Dopiero na planie, w samym środku odgrywania wyjątkowo krwawej sceny, dotarło do mnie: “och, to przecież ten gatunek”.

       A jednak się nie wycofałeś.

       To prawda. Ale “Hannibal” to coś więcej niż horror, wymyka się klasycznemu podziałowi gatunkowemu. Bryan Fuller przełożył powieść Thomasa Harrisa na język telewizji w bardzo elegancki i wykoncypowany sposób. Nie chodzi tu tylko o przestraszenie widza.

       A o co?

       W “Hannibalu” nawet najbardziej drastyczne sceny zawierają w sobie pierwiastek gotyckiego, mrocznego piękna. To ogromne wyzwanie: znaleźć równowagę między stylizacją a czystym gore, które ma tylko szokować. Myślę, że nam się to udaje.

       Twórczość Fullera kojarzy mi się z utworami Ryszarda Wagnera. Jego muzyka jest jednocześnie przerażająca i piękna. Sposób portretowania brzydoty i zła w serialu jest też bliski estetyce filmów Guillermo del Toro. Uwielbiam tego reżysera i śledzę jego twórczość od samego początku. Tak się składa, że właśnie na planie “Hannibala” miałem przyjemność współpracować z jego operatorem, Guillermo Navarro, który wyreżyserował kilka odcinków.

       Nie znałeś wcześniej serialu Fullera, ale o powieści Harrisa i poprzednich ekranizacjach “Czerwonego smoka” musiałeś słyszeć.

       Wydaje mi się, że w młodości oglądałem adaptację Michaela Manna [“Czerwony smok” z 1986 r.], ale to było dawno temu. Musiałem wniknąć w umysł Francisa Dolarhyde'a, jednak nie chciałem za bardzo sugerować się pracą innych aktorów. Zacząłem więc od powieści Harrisa, która z czasem stała się dla mnie czymś w rodzaju Biblii. Wracam do niej codziennie.

       Co cię urzekło w jego wizji?

       Jej głębia, niuanse. Chciałem zgłębić każdy zakamarek umysłu psychopaty. Potraktowałem to jako wyzwanie - obudowałem odpowiednimi emocjami, przeczytałem fachową literaturę, rozmowy psychologów z psychopatami w więzieniach.

  Twój bohater zabija całe rodziny, także dzieci. Jak można współczuć komuś takiemu?

       Jego zachowania nie da się usprawiedliwić. Ale byłem w głowie tego człowieka i dostrzegłem spustoszenie, jakie odcisnęło na jego życiu dorastanie w patologicznym środowisku. Dolarhyde jest potworem, ale głęboko wierzy, że dzięki złu staje się kimś lepszym. Chciałem, żeby publiczność zakochała się w tym mrocznym, demonicznym bohaterze, i wstydziła się tego uczucia.

       Miałem dziesięć dni na przygotowanie się do zdjęć. Musieliśmy wykorzystać mój naturalny wygląd by sprawić, aby Dolarhyde w moim wykonaniu wydawał się silny i niebezpieczny. Na szczęście miałem już pewne doświadczenie w przekształcaniu własnego ciała, bo w młodości pracowałem jako cyrkowiec.

       Pracowałeś w cyrku? Co tam robiłeś?

       To była moje pierwsza praca. Potrzebowałem stałego zatrudnienia, żeby móc zapisać się do brytyjskiego związku zawodowego aktorów. Padło na cyrk. Przez kilka tygodni rzucałem więc hula hop i wykonywałem przeróżne akrobacje.

       To doświadczenie okazało się pomocne podczas pracy nad “Hannibalem”. Dolarhyde nieustannie testuje swoją wytrzymałość. Wycieńczające treningi to dla niego kolejny etap przemiany w Czerwonego Smoka. Chciał pozbyć się swojego ciała, by osiągnąć wielkość. Z tym mogłem się utożsamić. Podobnie jak on, nie jestem zadowolony ze swojego wyglądu. Łatwo było mi oddać to uczucie na ekranie.

       Historii Dolarhyde'a twórcy poświęcają sześć odcinków. Po raz pierwszy w tak rozbudowany sposób zostanie pokazany na ekranie wątek jego związku z Rebą McClane, graną przez znaną z serialu “Czysta krew” Rutinę Wesley.

       Dzięki formule serialu mogliśmy dokonać czegoś, co było niemożliwe dla twórców kinowych ekranizacji: w sześciogodzinnej historii Dolarhyde'a zawarliśmy wszystkie detale, dotarliśmy do sedna tej opowieści.

       Związek Dolarhyde'a z niewidomą Rebą to klucz do zrozumienia mojego bohatera. Reba wyzwala w nim uczucia, o których nie miał pojęcia. Staje się czuły i opiekuńczy. Scena, w której zabiera ją na randkę do zoo i pozwala jej dotknąć uśpionego do operacji tygrysa, mówi więcej o złożoności tego faceta niż tysiąc słów.

        Myślę, że “Czerwony smok” to w gruncie rzeczy tragiczna historia miłosna. W rękach mniej doświadczonych twórców - i mam tu na myśli zarówno Thomasa Harrisa, jak i Bryana Fullera oraz zespół scenarzystów “Hannibala” - historia Dolarhyde'a łatwo mogłaby przedzierzgnąć się w autoparodię.

       Nigdy wcześniej nie grałem takiego bohatera. I nigdy więcej tego nie zrobię…

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75475,18045988,Hannibal___3__sezon_serialu__Rozmowa_z_Madsem_Mikkelsenem.html#ixzz3eLRSgMxs

pieprzona-samotnosc asked:

Ja tam sama nigdy bym horroru nie obejrzał :D bym się w szafie prędzej zamknęła :v

Haha, ja mam właśnie tak, że jak oglądam sama to zawsze mega się boję a z kimś mniej, bo zawsze coś obróci się w żart :P A byłaś kiedyś na horrorze w kinie?:D

Wszystko zdarzyć się może jak w tanim horrorze . Nawet jeśli nie jest źle zawsze może być gorzej