harry-z

anonymous asked:

Harry is Jay-Z in the elevator and Louis is Solange, Niall is Beyonce standing off to the corner and Liam is the bodyguard holding Solange in his arms but her legs keep kicking Jay-Z

STOPPPPPP

>tough shit!

Tytuł: Tough shit!
Opis: Louis nareszcie skończył studia. Otrzymał swój wymarzony staż i właśnie gnał do banku po pierwszą wypłatę, gdy w drzwiach wpadł na Harry’ego, dyrektora instytucji. Przerażony, oczywiście, stereotypowo daje zaprosić się na herbatę w ramach przeprosin. Zanim dowiaduje się o kilku bardzo ważnych rzeczach dotyczących czterdziestolatka, angażuje się tak bardzo w ich relacje, że postanawia zaryzykować. Niektórym osobom nie bardzo się to podoba.
Ode mnie: Szczęśliwy trzynasty rozdział :)

Keep reading

Sweet Creature, ESNY i ogólne podsumowanie wszystkich trzech piosenek.

Hejka! Dawno nic nie dodawałam w tej formie, no nie? Teraz, mam nadzieję, to się zmieni. Zaczynając od najnowszej piosenki Harry’ego - Sweet Creature, a kończąc na wyczekiwanej teorii o odejściu Zayna i masa innych. W dzisiejszym poście zinterpretuje Sweet Creature i podsumuje wszystkie dotychczasowe prace Harry’ego (wszystkie trzy piosenki!).

Jak zawsze pragnę przypomnieć, że to tylko moja interpretacja, a jak sam Harry powiedział – każdy ma prawo interpretować wszystko jak chce i ma do tego pełne prawo, więc jeśli przyszedłeś, aby pohejtować to możesz sobie darować, bo ja i tak będę dalej robiła to co robię i nie skończę.

Dodatkowo tak, wiem, teoria to teoria, więc cóż, to tylko łączenie wątków i faktów w hipotezę, która wcale nie musi okazać się prawdą.

Bez dłuższego przeciągania, zacznijmy!

Jeśli chodzi o moją ogólną opinię o Sweet Creature to jestem absolutnie zakochana w tej piosence, choć wciąż czekam, aż Harry da nam coś bardziej rockowego. Błagam was, Harry Styles brzmi jak imię gwiazdy rocka. Ale nie o tym mowa. Sweet Creature jest bardzo, bardzo, bardzo spokojna i cóż, sami musicie zdecydować czy wam to odpowiada czy też nie bardzo. Mi tak.

Przejdźmy do interpretacji.

Kocham tę piosenkę całym swoim sercem. Moim zdaniem, do tej pory ta piosenka jest najbardziej “Larry”. Harry śpiewa o “przyprowadzaniu do domu”, mówi o dwójce ludzi, niezaprzeczalnie w sobie zakochanych, którzy zmagają się z czymś. Kocham motyw słowa “home”, który cały czas przewija się między Harrym i Louisem, to, jak w “If I Could Fly” Harry napisał, że “Gdybym umiał latać, wróciłbym do ciebie do domu”, Louis napisał “Home”, całą piosenkę o Harrym, a Harry wyskakuje teraz ze Sweet Creature i kolejny raz mamy “home”, to absolutnie cudowne. Ta piosenka jest całkowicie o Louisie i kocham to jak Harry nie potrafi kłamać, wiecie? Wczoraj w wywiadzie został spytany o to kto sprawia, że czuje się jak w domu. Nie potrafił odpowiedź. Jąkał się i zaczynał zdanie, ale go nie kończył. W końcu wydukał jakąś niespójną odpowiedź. Dodatkowo Harry powiedział, że “Sweet Creature jest definitywnie o jednej osobie”. Błagam was, on nigdy nie był z nikim tak blisko jak z Louisem.

No tak, Kendall.

Czy serio są osoby, które myślą, że to może być o niej? Ja wiem, co powiecie “nie masz kamer w jego domu, nie wiesz jak jest”. Pewnie. Ale wciąż, Kendall? Serio? Po prostu spójrzcie na relację Louisa i Harry’ego, a Kendall i Harry’ego. Nawet w okresie promocji MITAM, gdy podobno “Louis i Harry byli (są) wrogami numer jeden” wciąż patrzyli na siebie z niezaprzeczalną miłością w oczach. A teraz spójrzcie a Hendall. No właśnie. Nie jestem typem osoby, która rozczula się na pierwszej lepszej komedii romantycznej czy coś, tu bardziej chodzi o obiektywne spojrzenie na całą sytuację.

Haylor. HIT. Czemu ludzie nagle zaczęli wracać do związku, który miał miejsce w podajże 2012? I trwał jakieś trzy miesiące? Nie.

Ale przecież nie może być tak kolorowo. Przechodzimy do smutniejszej części i niestety wiem, jak to działa; ludzie chcą słuchać dobrych rzeczy, a gdy mamy powiedzieć coś negatywnego/smutnego automatycznie zamykają się na tę część, więc tak. Po prostu możecie nie czytać dalej.

Originally posted by lickboo

Jeśli nadal tu jesteście to znaczy, że decydujecie się na smutniejszą część. Cudownie.

Więc, okej, zauważyliście powtarzający się wątek w każdej z trzech piosenek?
Sign of the Times: We don’t talk enough, we should open up
Ever Since New York: Understand I’m talking to the walls
Sweet Creature: I always think about you and how we don’t speak enough

Serduszko mnie boli, gdy muszę o tym pisać.

Myślę, że między Harrym, a Louisem coś się wydarzyło. Coś złego, rzecz jasna. Oczywiście na razie są to tylko trzy piosenki, więc trudno jest wyciągać jakieś wnioski, tym bardziej trafne, ale nie powiecie mi, że wątek tego, iż ktoś z kimś nie rozmawia powtarzający się w trzech piosenkach jest dość… dziwny. I z pewnością nie przypadkowy.

Nie chodzi mi o to, że Louis i Harry nie są już ze sobą; moim zdaniem są, zbyt dużo “przypadków” na to wskazuje. 

Natomiast są pewne rzeczy, które Harry cały czas powtarza. Mówi o tym w, prawdopodobnie, każdym wywiadzie:
1. “Ktoś” - Harry używa tego bardzo często, że “ktoś” polecił mu piosenkę, “ktoś” pierwszy słuchał albumu itp., ciekawe kim jest ten “ktoś”? :)
2. “Album jest o MNIE” - to mówił już wcześniej, ale nasiliło się po wywiadzie dla Rolling Stone (który swoją drogą w połowie był zmyślony), w wywiadzie był wątek, że album jest o jakiejś kobiecie czy coś takiego, od tamtego czasu Harry, gdzie może, zaznacza, że album jest o nim samym.
3. “Interpretujcie to jak chcecie” - na początku zabawne, z czasem nabiera głębszego znaczenia. Czemu? Bo Harry daje nam wolną rękę i to jest ważne. Gdyby miał jakiekolwiek problemy z tym, że łączymy piosenki z Louisem automatycznie by zaprzeczył i wyjaśnił. A on cały czas daje nam wolną rękę. Kocham to, bo nawet antis nie mogą przyczepić się do moich teorii czy whatever, bo mam jedno, wielkie pozwolenie od samego Harry’ego.
4. “Na albumie jestem szczery jak nigdy, pokazuje stronę siebie, której nigdy nie pokazywałem” - itp., itp., itp., czyli stała gadka Harry’ego, cały czas o tym mówi. Mówi, że to o nim i że jest bardzo szczery, że w 1D taki nie był, a teraz jest. Osobiście myślę, że Harry po części ujawni się tym albumem. Ale mam nadzieję, że rozumiecie przekaz - Harry dosłownie podstawia nam pod nos to, że wszystko tam będzie czyste i szczere.

Czemu to napisałam? Abyście byli tego świadomi. Teraz możemy wrócić do tematu Larry’ego. Co ważne - jak napisałam - Harry mówi, że jest bardzo szczery i album jest o nim samym, więc czemu miałby śpiewać, że z kimś nie rozmawia, że czuje się, jakby mówił do ścian nie mając tego na myśli? To totalnie bezsensowne. Więc fakt tego, że z kimś nie rozmawia jest dość jasny i oczywisty. Moim zdaniem ‘Sweet Creature’ jest, do tej pory, najbardziej “Larry” piosenką. Więc skoro również w niej śpiewa o tym, że nie rozmawia z kimś to… myślę, że chodzi o Louisa.

Tutaj przyda nam się przypomnienie Sign of the Times i Ever Since New York, do tej drugiej nigdy nie napisałam teorii, ale teraz to nadrobię. W skrócie.

Co do SOTT - pisałam wam, że moim zdaniem piosenka jest o śmierci, śmierci Jay, ale skierowana do Louisa. Mamy tam słowa typu “baby” co znaczy “kochanie” i to raczej w ten “romantyczny” sposób, Harry śpiewa, żeby ktoś przestał płakać etc., również jest wzmianka o nierozmawianiu. Jak pisałam - myślę, że po śmierci (jak i jeszcze przed, gdy wszystko było jasne) Jay Louis mógł się bardzo w sobie zamknąć i nie chcieć rozmawiać z Harrym.

Co do ESNY - jak mam być szczera to nie bardzo wiem, jak interpretować tę piosenkę. Natomiast naczytałam się teorii na tumblrze i dużo osób myśli, że piosenka jest o tym, jak Harry czuł się z “ojcostwem” Louisa. Ponieważ, wiecie, do publicznej informacji to, że Louis zostanie ojcem wyszło właśnie z Nowego Jorku. Harry w piosence jest bardzo, bardzo smutny i ogólnie cały tekst jest bardzo przygnębiający. Pasuje mi ta interpretacja i teoria. Być może Harry chciał dowiedzieć się kiedy to wszystko się zakończy, kiedy Louis będzie mógł przestać udawać, Louis powtarzał mu “niedługo”, a Harry wkurzał się, stąd “Powiedz mi coś, powiedz mi coś. Nic nie wiesz, tylko udajesz, że jest inaczej”. “Ostrożnie dobieraj słowa”? Oh, Boże. Mam wrażenie jakby to było tak oczywiste. Louis musi ostrożnie dobierać słowa, bo później ciężko jest się z nich wyplątać, stąd “Ponieważ nie ma antidotum”. Jak mówiłam, ustawka z ojcostwem Louisa wyszła w NYC stąd “Brooklyn widział mnie, puste aleje”. I najwidoczniej w Nowym Jorku stało się coś takiego, co skłoniło Harry’ego do modlitwy, choć wcześniej tego nie robił. Wiecie jak to jest, “jak trwoga to do Boga” i to brzmi jak głupie powiedzenie Grażynki ze spożywczaka, ale taka prawda. Sama nie raz, jako osoba, która nie jest pewna swojej wiary, mając jakiś trudny okres w życiu modliłam się czy coś takiego. Harry jest tylko człowiekiem, mógł zrobić to samo, co my. I znów “rozumiem, że mówię do ścian” czyli - Louis nie chciał rozmawiać z Harrym, choć Harry się starał. Wiecie, próbował jakoś mu pomóc, rozmawiać, ale Louis zamykał się na ten temat. Jest mi ciężko wyobrazić sobie jak okropnie musi czuć się Louis z taką ustawką, to naprawdę okropne. Nie winie go za to, że nie chce rozmawiać z Harrym. Pewnie sama bym się tak zachowywała. No i ostatnie “modlę się od czasów Nowego Jorku” czyli od rozpoczęcia babygate. Dodatkowo ja, i kilka innych osób, odnoszę wrażenie, że ta piosenka jest niepełna. Harry zaśpiewał ją tylko jeden raz live, a ona nie wyszła jako singiel. Wiem, że takie myślenie jest bardzo pochopne, ale zawsze chcecie, abym mówiła wszystko, co wpadnie mi do głowy, więc tak, może ta piosenka jest w rzeczywistości dłuższa? I na płycie rzeczywiście jest dłuższa wersja, a Harry podczas SNL ją skrócił? Nie wiem, tak tylko gdybałam, bo mam wrażenie, jakby czegoś tu brakowało, coś nam umykało.

Okej, tak w skrócie już wiecie o czym mówię. Myślę, że każda z tych piosenek to poszczególna historia z życia Harry’ego, a cały album może (lub nie) tworzyć spójną całość.

Możemy przejść do Sweet Creature.

“Mieliśmy kolejną rozmowę o tym, co zrobiliśmy źle” - związek to nie są same kwiatki i serduszka, łąka i kwiatki, a Harry i Louis są ludźmi. Rozumiem to tak, że w końcu porozmawiali o tym, co zrobili źle, gdzie popełniają błędy, co mogliby zmienić, ale “wciąż są młodzi”, więc może trochę zbagatelizowali tę rozmowę? Kto wie? “Nie wiemy dokąd idziemy” - oni nie wiedzą dokąd zmierzają, cały czas spowici są ustawkami, więc nie wiedzą dokąd to ich doprowadzi, ale “wiedzą, gdzie należą”. A należą do siebie. “Dwa serca w jednym domu” czy ktoś tu ma jakieś wątpliwości??? Czy ja muszę cokolwiek tłumaczyć??? “To trudne kiedy się kłócimy, oboje jesteśmy uparci” - na pewno nie jest im łatwo się kłócić, bo w mają tylko siebie, a ich związek nie jest standardowy. Każda kłótnia to ogromny ból dla obojga, bo wtedy automatycznie tracą też swoje wzajemne wsparcie. Oboje są uparci, obstawiają przy swoim i nie chcą odpuścić. “Słodka istoto, gdziekolwiek nie pójdę, sprowadzasz mnie do domu”. Louis jest liną Harry’ego, gdy ten się gubi, mówi “mam tego dosyć, to koniec” Louis zawsze czeka po drugiej stronie z otwartymi ramionami i otwartym sercem i czeka na niego. Sprowadza go do siebie. Louis jest domem, więc sprowadza go do domu. I znów ciekawy wątek “Zawsze myślę o tobie i o tym, że nie rozmawiamy wystarczająco”. Okej, więc pewnie połowa myśli Harry’ego to Louis, a co za tym idzie - wszystkie troski i smutki, w tym to, że nie rozmawiają wystarczająco.

Podsumujmy to sobie; w każdej piosence Harry śpiewa, że nie rozmawia z kimś wystarczająco, że ma wrażenie jakby mówił do ścian.

Sweet Creature jest niezaprzeczalnie o Louisie i do tej pory jest najmniej smutna.

Teraz jak ja to widzę.

Myślę, że oni są w takiej sytuacji, gdzie ciężko ze sobą rozmawiać. Wiecie, nie zrozumiecie jak to jest dopóki sami nie będziecie w takim położeniu w jakim są oni. Ja sama na pewno nie do końca to rozumiem, ale staram się i nie obwiniam żadnego. Uważam, że po prostu jest im trudno rozmawiać. Louis nie chce ranić Harry’ego tym, że cierpi przez ustawki, więc woli po prostu się nie odzywać, Harry chce do niego dotrzeć, ale Louis mu na to nie pozwala, więc Harry odnosi wrażenie, że mówi do ścian, że nie rozmawiają wystarczająco. Nie możemy winić Louisa za to, że nie chce rozmawiać. W końcu on w pewnym sensie na pewno chce dobrze dla Harry’ego, nie chce, aby Harry zamartwiał się tym jak czuje się Louis i po prostu stara się go chronić. W każdym aspekcie jego życia. Wyniszczające, ale jakże romantyczne. Harry pewnie nie do końca się z tym zgadza, w końcu chyba każdy z nas chce wiedzieć o rzeczach, które dotyczą ludzi, których kochamy. Harry nie jest inny. Nie zapominajmy też, że piosenki były pisane w zeszłym roku, to nie tak, że Harry napisał ESNY miesiąc temu. Aktualnie nie martwię się o Larry’ego, bo myślę, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, ale 2015 i 2016 był niezaprzeczalnie trudny dla obojga. Być może Louis nadal ma trudności z rozmową, ale naprawdę wierzę, że starają się to odbudować i naprawić.

Chciałabym powiedzieć wam jeszcze o jednej rzeczy, która nie daje mi spokoju. Wczorajszy wywiad, w którym Harry został spytany o Louisa i o to, czy Sweet Creature jest o nim. Harry odpowiedział “Uważam…. Myślę… Um…. Myślę… Myślę, że wszyscy… Ludzie zawsze będą spekulować na temat tego o czym są piosenki i nie sądzę, że kiedykolwiek będę chciał powiedzieć komuś, że się myli, z tym jak się czują z piosenkami. Nawet wtedy, gdy nie do końca mają rację. Myślę, że fajną rzeczą w pisaniu piosenek jest to, że możesz ją napisać i to wszystko, co chcesz powiedzieć. Nie musisz jej dokładnie wyjaśniać. Ale sądzę, że jeśli dokładnie wsłuchasz się w tekst możesz wywnioskować o czym jest lub o czym nie jest. Ja raczej powiedziałbym, że nie.”. Oczywiście to nie poszło mu tak z płatka, bardzo się jąkał i był absolutnie zagubiony, nie wiedział jak się zachować. Zachowanie tej dziennikarki było okropne. Nie chodzi mi o sam fakt tego, czy to o Larrym czy też nie; są po prostu rzeczy, których się nie mówi i pytania, których się nie zadaje. Tak samo jak pytania o kobiety czy cokolwiek, po prostu nie. Nie powinni. Ale jest inna rzecz, która bardzo mnie zaciekawiła. “ Ale sądzę, że jeśli dokładnie wsłuchasz się w tekst możesz wywnioskować o czym jest lub o czym nie jest.” - nie wiem jak wy, ale ja bardzo dokładnie wsłuchałam się w tekst i mój wniosek był jeden “to o Louisie”. Podejrzewam, że podobnie zareagowały inne Larries. Bez względu jak bardzo dark lub weak są. I to mnie zaciekawiło. Wiecie do czego dążę? Harry wie, że duża część jego fanów czy fanów 1D to Larries i nie powiecie mi, że nigdy, w całym życiu, nie natrafił na żadną teorię. On wie, jak bardzo się doszukujemy i wsłuchujemy w każde najmniejsze słowo, wyłapujemy rzeczy, które dla innych są nieznaczące, ale dla nas bardzo ważne. Więc może to była taka ukryta wiadomość? Wie, jak Larries się wsłuchują. Wie, że wszystko dokładnie sprawdzamy. Więc skoro, to prawdopodobnie Larries, najbardziej wsłuchały się w tekst i wyniosły interpretacje może to miało być takie ciche potwierdzenie? Nie wiem, tak to odebrałam. No i jeśli to was nie przekonujcie, pomyślcie o tym, jak zabawne jest jego jąkanie i stracenie kolejnej szansy na zaprzeczenie Larry’emu. Chyba zawsze będzie mnie to bawiło. On nie potrafi powiedzieć “Larry nie jest prawdziwy”, a przecież miał tyle szans. On nawet nie potrafi mówić o Louisie i tego, że piosenka nie jest o nim bez zająknięcia. Kocham. Dodatkowo; Harry nawet nie do końca zaprzeczył. To była kolejna gadka o interpretacji. Więc tak, interpretujcie to jak chcecie.

Jesteśmy na końcu tego (prawie) dwu i pół tysięcznego giganta, przepraszam  za wszelkie powtórzenia czy niespójności w tekście, starałam się! Mam nadzieję, że miło spędzacie weekend, a moja notka tylko go wam umili. Love, Marysia.

Uroczy Larents na pożegnanie!

Twitter: @/larry_xupdates
Electric Indigo

one-shot

Paring: larry

Ostrzeżenia: miłość homoseksualna, sceny +18

Ilość słów: ok 5k

Gatunek: dramat, smut

Opis:

AU, gdzie ponura bostońska dzielnica dyktuje warunki życia. Harry próbuje trzymać się z daleka od kłopotów, ale wygląda na to, że problemy same znajdują jego. Szczególnie pod postacią szatyna, z którym nikt nie chce zadzierać.

Lub

hate/love!fic, gdzie w grę wchodzi pistolet i dwójka porywczych chłopaków.

________

soundtrack: electric indigo; feel real; lose control;


Szary budynek. Krótko przycięta trawa. Dym sunący po niebie. I oddech Harry’ego, płytki od pośpiechu.

Ulica Bostonu, którą przemierzał każdego dnia, nie wyglądała dzisiaj inaczej. Ten sam spóźniony autobus; bezdomny na rogu, którego nieprzyjemny zapach dało się wyczuć już od czwartej przecznicy; zbyt wymalowana dziewczyna w obcisłej kurtce, której obecność w tej dzielnicy na pewno nie była przypadkowa; sklep spożywczy z szyldem z lat siedemdziesiątych.

Nic nowego.

I on. Docierający na swój uniwersytet. Jak co dzień.

Keep reading

Perfect Strangers

nokochciałabym przeczytać shota, w którym louis, mówi rodzicom, że ma chłopaka, żeby się odczepili, a 2 tygodnie później oni zapraszają go na urodziny mamy, czy kogoś tam z rodzinki. harry jest trochę spanikowany, i prosi bf o pomoc, ale ten nie może, a całą rozmowę słyszy hazz, który ogólnie jest popularny, i potrzebuje kogoś kto napisze za niego referat. no i umawiają się, że hazz pojedzie z nim na te 3 dni do domu i będzie udawał, jego chłopaka, a tamten zrobi za niego prace na zaliczenie. no i jest niezręcznie, zabawnie itd. ;)

Przedstawiam pierwszego prompta, który w zasadzie jest shotem na życzenie. Pomysł przyszedł do wspaniałej noko130, zmieniłam sporo, ale ogólny zarys został bez zmian. 

enjoy xx


           Louis jest już dorosłym, samodzielnym, dwudziestodwuletnim mężczyzną. Od czterech lat mieszka z przyjacielem w (powoli sypiącym się) własnym mieszkanku na przedmieściach Manchesteru, studiuje pedagogikę i w najbliższej przyszłości ma nadzieję zostać nauczycielem. Jednak nie ważne jak bardzo podkreśla, że jest zadowolony ze swojego życia, jego mama i siostry zdają się skupiać się jedynie na fakcie, że wciąż jest sam.

           Oczywiście ma znajomych. Mieszka z najlepszym przyjacielem, którego zna od przedszkola i stara się odwiedzać rodzinę najczęściej jak może. Jednak od kiedy wyjechał z rodzinnego Doncaster nie udało mu się znaleźć drugiej połówki. To nie tak, że nie próbował. Na początku umawiał się z kilkoma dziewczynami, kiedy stwierdził, że to nie to, postanowił spróbować z chłopakami, jednak żaden z jego “związków” nie trwał dłużej niż kilka tygodni, więc po jakimś czasie po prostu dał sobie z tym wszystkim spokój. Nie przeszkadzało mu spędzanie piątkowych wieczorów przed telewizorem. Podobało mu się nawet, że ma tyle czasu dla siebie i był zdania, że w odpowiednim momencie miłość sama go znajdzie.

Jednak powtarzanie tego dzień w dzień mamie, Lottie i Fizzy naprawdę zaczynało go męczyć. W duchu dziękował siłom wyższym, że bliźniaki są jeszcze zbyt małe, żeby zawracać mu tym głowę. Dlatego nie miał większych wyrzutów sumienia informując rodzinę, że tak, spotyka się z kimś, nie, nie zamierza mówić nic więcej i tak, może wyjść z tego coś większego, nawet jeśli była to kompletna bujda. Nie przewidział jak bardzo zadowolona będzie z tego Lottie, choć faktycznie, powinien wiedzieć, że nie utrzyma tego w tajemnicy. Przez kilka kolejnych dni dostawał widomości i telefony od najbliższych członków rodziny, gratulujących mu nowego związku i życzących szczęścia. Zayn pokładał się ze śmiechu przyglądając się jego zbolałej minie, kiedy wysłuchiwał wywodu ciotki o tym jak w tym wieku powinien już się ustatkować i założyć rodzinę, bo niedługo będzie już za późno.

           -Moja rodzina zrobiła sobie z mojego życia pieprzony paradkomument.- Powiedział rzucając słuchawkę. Zayn zaśmiał się tylko i pokręcił głową z niedowierzaniem.

           To miało być małe, nic nieznaczące kłamstwo. Jednak Louis nie przewidział jak dalej potoczą się sprawy.

Keep reading

anonymous asked:

Hmm. All I can say is Niall must be doing something right if he's suddenly worthy of a thesis on promo and fandom manipulation. Normally he just gets ignored. This sudden concern about his career potential is kinda funny.

Hi anon. Let’s be honest. Or better yet, I’ll be as blunt as ever. Niall was overlooked by everyone. Larries focused on their ship, you had the Louies, Harries, the Ziam ship, Z-stans && the Lima bean fans. Niall was just there, seen as a filler between the two ships if we’re going to focus on Larrie && Ziam. He doesn’t represent a minority like the rest, right? && I’m referring to the gay, PoC, r&b. Classic rock avenues of the rest. Niall’s life was hugely ignored. He was the fun guy, non problematic white kid who doesn’t season his chicken. That’s the image Sony sold. Now, with the solo rollouts, EVERYONE, && I mean EVERYONE in some way shape or form believed Harry was going to be bigger than life. He was always so charming && what not. No one was expecting music from Niall. Everyone assumed he’d golf his life away && write songs. How surprising that he fkn surprised everyone! Yes, the songs have been dropped on Thursday’s, which is not a usual move. But, just like I cook my frijoles de la olla, Niall came in “a fuego lento” (slow burn). He kept it consistent && I dont care if even this is an image, but it’s an image I want to buy. I’ve noticed a lot of people or acquaintances talking about Niall. This one IG vixen from LA (pretty popular) snapped && put up a live IG of her listening to “This Town” with heart emojis to her hundred thousand+ followers. The comments on another post she made were all “omg! Thank you for posting that song” or “omg who sings that?!”. Niall is reaching masses && he’s so demure && jovial, that when you compare it to H’s && even Liam’s rollout, there’s no drama. There’s no Chiam, there’s no “Look @ my Kurt Cobain copy glasses” robot aesthetic. Whatever the fuck Niall is doing, it’s working.

Originally posted by imbuzzinwithallthelove