globalnation

Rozdział 1 (The Flatmates)

Tytuł: The Flatmates (Współlokatorzy)

Opis: Harry jest bezczelną alfą, która nigdy nie potrafi się ustatkować.

Louis jest samotną omegą, której alfa zmarł tuż przed tym jak mogli oficjalnie się związać.

Zayn jest artystyczną alfą, która nie rozumie prywatności oraz przestrzeni osobistej.

Liam jest ciekawą betą, która jest przekonana, że świat się skończy.

Niall jest pijaną betą, która zawsze usypia nim skończy zdanie i choruje na narkolepsje. W każdym bądź razie chłopcy nie rozumieją jego choroby.

(ALBO: Opowieść gdzie pięciu chłopców odpowiada na tę samą reklamę o dostępne mieszkanie i tam się przeprowadzają.

Pairing: Larry (Louis+Harry)

Bohaterowie: Louis Tomlinson, Harry Styles, Zayn Malik, Liam Payne, Niall Horan, Aiden Grimshaw i inni.

Słowa: Około 40 tysięcy.

Orginał: http://archiveofourown.org/works/1797769

Autor: Centa0592

ODE MNIE: TAAA DAAAM! W końcu dodaję ufff!

Rozdział 1: Spotkanie Współlokatorów
+++
Padał deszcz, jak to było na co dzień od zeszłego tygodnia. Louis siedział na parapecie okna i obserwował, z nogami schowanymi pod swoim tyłkiem jak rozpryskujący deszcz wykonywał wzory z kropli przed spłynięciem poza zasięg jego wzroku. Louis nie mógł nic zrobić, ale westchnął gdy niebiosa zdecydowały się na kontynuowanie powodzi w Londynie i malutki jęk uciekł z głębi jego gardła.
To był długi miesiąc, bardzo bolesne cztery tygodnie, trzy dni, dwie godziny i osiemnaście minut, będąc dokładnym. Louis nie może uwierzyć, że jest tu w Londynie, nie może uwierzyć, że właśnie przeprowadził się do swojego nowego mieszkania godzinę temu i jeszcze rzeczywiście żyje. Cztery tygodnie temu Louis był przekonany, że idzie na śmierć, był zdeterminowany, aby nie brać kolejnego oddechu i po prostu otoczyć się w litość i wstręt do siebie.
Ale on tu jest, mężczyzna Omega w obcym mieście, mieszka w mieszkaniu z nieznajomymi współlokatorami, to jest pół w porządku. Od czasu swojego chłopaka alfy, który został zastrzelony miesiąc temu Louis nie był w porządku. Nigdy nie myślał, że będzie znowu w porządku, zwłaszcza że Brad zmarł nocą jadąc do ich wspólnego mieszkania. Ale to się nie powiodło i Louis poczuł ból, który był zbyt silny, aby zatrzymać się w miejscu, które roi się od wspomnień.
Jego mama próbowała mu pomóc, ale ona nie rozumie, jak to jest stracić niezwiązanego partnera, zwłaszcza że ona jest betą; więc nie miała trudnej miłości. Ona wyciągnęła go z mieszkania na środek drogi i zostawiła go tam, aż przyjechała ciężarówka. Miała go przypiętego do muru* i on twierdził, że ma pozwolić przejechać ciężarówce do końca. Jeśli naprawdę chciał umrzeć tak źle, to ona nie byłaby w stanie żyć bez niego.
Więc Louis płakał, pchnął zarówno siebie jak i matkę z drogi od nadjeżdżającego pojazdu i zamknął się w łazience. Starał się zmyć swoją przeszłość, ale to nic nie skutkowało, ciało wciąż go bolało a serce tęskniło za jego alfą. Dlatego gdy zaproponowano mu pracę w Londynie, w lokalnej gazecie natychmiast wziął ofertę. Znalazł to mieszkanie, a teraz tu jest, wszystko ruszyło do przodu, a mu pozostało oczekiwanie na nowych współlokatorów i oglądanie nadal lejącego deszczu.
+++
Harry był pierwszym współlokatorem, który spotkał się z Louisem. Harry, który był bardzo wysoki, kędzierzawy i bezczelny alfa, który zawędrował do mieszkania jakby był królem. Z nim przyszły cztery bety, które wchodziły i wychodziły do budynku z różnymi rzeczami i zanosiły je do pokoju naprzeciwko Louisa. Podczas gdy oni przenosili, to Harry się uśmiechał, był w nowym mieszkaniu i wkrótce powinien zadzwonić do rodziców.
To było, gdy wszedł do kuchni zauważywszy Louisa; jego wzrok szybko odnalazł niebieskie oczy.
- Hmm, a kim ty jesteś? - kędzierzawy chłopak zapytał, robiąc kilka kroków w kierunku Louisa, który cofnął się do tyłu w odpowiedzi.
- Ja powinienem zapytać o to samo - Louis odpowiedział ignorując dołeczki ukazujące się w polikach Harry'ego.
- Harry Styles, nowy współlokator - Louis skinął głową i podszedł uścisnąć dłoń Harry'ego, który zdecydował się pocałować tą małą Louisa emitując niski pomruk.
- Widzę, że jesteś dobrym podrywaczem Harry, ale nie ma potrzeby tracić na mnie uroku, bo to nie będzie działać. Byłoby lepiej używać tej umiejętności na betach, twoich ,,niewolnikach’’ - Louis przechylił głowę na bok, aby ocenić Harry'ego przed wróceniem do swojego pokoju.
- Hej, czekaj! - usłyszał nieco niższy głos Harry'ego.
Louis odwrócił się i spostrzegł zielone oczy, które patrzyły na jego tyłek.
- Nie otrzymałem twojego imienia - kontynuował Harry, jego oczy wciąż obczajały Louisa, ale nic pożądliwego w nich nie było.
- To dlatego, że nie dałem… oh i Styles, masz tu szczenięta oczekujące na mistrza - Louis mógł jasno usłyszeć szmer przekleństw poświęconych do jego oddalających się pleców, ale zdecydował się zaśmiać.
Życie z Harry’m na pewno będzie wyzwaniem.
+++
Spotkanie Zayna było o wiele bardziej interesujące od spotkania Harry'ego. Widzicie, Zayn ma ten mały problem, w którym nie ma żadnego poczucia prywatności i przestrzeni osobistej. Więc,kiedy Louis postanowił wziąć prysznic, bo czuje obrzydzenie od słuchania dziwnych odgłosów pochodzących z pokoju Harry'ego; można było zrozumieć, że Louis był zaskoczony i nieco przestraszony, gdy drzwi od jego pokoju się otworzyły i w przejściu stanął alfa o nieco ciemnej cerze.
Louisowi ręcznik spadł z rąk, a jego sutki od razu owiało chłodne powietrze. Dziwny alfa miał w ręku ołówek i papier. Louis obwiniał się za bycie omegą w tej chwili, ale pisk uciekł z jego gardła i chciał zawiadomić Harry'ego.
- Harry! - krzyknął, a jego mózg był zbyt zmęczony by mieć tyle rozumu, aby podnieść ręcznik. Zielonooki alfa wszedł mając na sobie tylko bokserki, a Louis miał wypieki na twarzy. Minął Zayna w drzwiach i natychmiast zamarł patrząc na Louisa.
Chłopak westchnął, gdy mniejszy szybko zabrał swój ręcznik, aby owinąć go wokół swoich bioder.
Louis pewnie zażądał Harry'emu - Zabierz tego obcego z mojego pokoju.
- Harry przestań patrzeć na mnie i ogarnij tą swoją alfę, aby pozbyć się tego dziwaka! - krzyknął Louis i odwrócił głowę Harry'ego w stronę nieznajomego, który stale rysował z daleka; jakby był zupełnie ozdobą do tego pomieszczenia.
- Masz piercing brzucha - Harry wreszcie wychrypiał. Jego głos był chwiejny i Louis nie mógł nic zrobić, tylko jęknął. To było bez sensu.
- Tak mam przebity. Dziękuję, że zauważyłeś - powiedział bardzo sarkastycznym tonem Louis, a wszystko co Harry mógł zrobić, to walczyć ze swoim instynktem, aby nie rzucić się na omegę.
- Dlaczego… dlaczego jesteś w jego pokoju? - Harry wreszcie zaczął przesłuchiwać, jego głos był nieco bardziej ambitny i to zaskoczyło alfę w drzwiach. Spojrzał w brązowe oczy i krótko zmarszczył brwi.
- Jestem Zayn, nowy współlokator, widziałem uchylone drzwi i chciałem zobaczyć czy ktoś jest w środku, wszystkim co zobaczyłem byłeś ty nago i nie mogłem się powstrzymać. Jestem artystą i kiedy widzę coś fascynującego nie mogę nic zrobić. - Zayn powiedział z taką ufnością i dumą i Louis mógłby go polubić, gdyby nie fakt, że Zayn po prostu rysował go nago.
- Doceniam to, że mój nagi tyłek znalazł fascynacje, ale będę naprawdę wdzięczny , gdybyś mógł teraz wyjść. Ty też Harry. - rozkazał Louis i westchnął,kiedy obserwował Harry'ego marszczącego brwi.
- Dobrze, nie mam nic przeciwko opuszczeniu. I on już cię zapamiętał, więc może dokończyć rysunek później - szczerze Louis nawet nie wiedział co zrobić z tymi informacjami.
- Naprawdę? Ponieważ nie mam go w pamięci, może mam, ale rysunek dokończę i gotowe - Zayn i Harry podeszli do drzwi, a Louis zadbał o to by je zatrzasnąć po wysłuchaniu Zayna, który dodał cicho - pamiętaj.
Teraz Louis wie jakie tendencje ma Zayn, będzie musiał zablokować wszystkie drzwi i pozostać odziany w każdym czasie.
+++
Spotkanie Liama było dużo bardziej interesujące, ale mniej inwazyjne od poznania tamtych dwóch. Była to godzina 7.30 w nocy, kiedy mała omega wstał z bardzo potrzebnej drzemki i postanowił udać się do kuchni i zamówić danie na wynos. To tylko prosty fakt, że Louis nie spodziewał się tego, co zobaczył po wejściu do kuchni.
Było to koło na ścianie, które było powlekanych kolorów i na nim było zaznaczone pięć nazwisk. Pod kołem była lista oznakowana innym kolorem, jak i również na lewo od kuchni była twierdza z papieru toaletowego i baterii.Louis nie był pewien co się dzieje, lecz brodaty beta pakował czwartą parę gumowych rękawic do losowej szuflady, z pewnością był winowajcą.
- Przepraszam, ale kim jesteś? - Louis kwestionował zaskoczony do chłopaka o oczach łani.
- Liam Payne, jestem nowym współlokatorem. Przepuszczam, że musisz być Louis, tylko dlatego, że spotkałem Zayna i Harry'ego i nie wyglądasz dla mnie irlandzko, więc… - Liam urwał i zaczął wpychać kolejną paczkę gumowych rękawic pod zlew, podczas gdy Louis stał.
- Dobrze. Jesteś następnym współlokatorem… a moje kolejne pytanie to, po co ci te wszystkie rzeczy? - przesłuchiwał Louis gestykulując dziko dłońmi po rzeczach w pokoju.
Liam pochylił głowę żeby ukryć rumieńce - Widziałem film dokumentalny gdy miałem osiem lat o świecie zakończonym z powody globalnego ocieplenia i od tamtej pory poświęciłem swoje życie by przygotować się na wybuch słoneczny - Louis miał tak wiele do skomentowania.
Może on mógł zacząć się śmiać, bo to jest to co dokładnie zrobił ignorując przebłysk bólu w oczach bety.
- To nie jest miłe śmiać się z ludzi… będziesz żałować, gdy świat stanie w płomieniach i nie będziesz właściwie przygotowany - bronił się Liam i Louis go słuchał ogarniając ciało, by przestać się śmiać.
- Tak, wiem że to było niegrzeczne mój kolego, nie powinienem był się roześmiać, ale poważnie Liam? Globalne ocieplenie? Jeśli słońce eksploduje to ty naprawdę uważasz, że sto opakowań papieru toaletowego będzie w stanie je zatrzymać? - zapytał Louis wskazując na omawiane przedmioty.
- W porządku, musimy wstrzymać dostawę - Liam odpowiedział jak kwoka broniąca swoich dzieci.
- Amy potrzebujemy papieru toaletowego? Co z tym zrobimy? Nagłe wzmocnienie biegunki? A co ze wszystkimi bateriami? - Liam wmarszczył brwi na słowa Louisa.
- Nigdy nie zabraknie nam papieru i jesteś omegą jeśli zdecydujesz się na ciepło to nie zabraknie ci zabawek, ale w zamian będziesz miał dużo dodatkowych - Louis gapił się w przejęciu nie wiedząc co powiedzieć, gdy Liam miał wypakować dildo, a para zielonych oczów pojawiła się zza rogu.
- Zaufaj mi Liam, gdyby Louis chciał ciepło, nigdy nie będzie musiał użyć już zabawki. Moje ciało jest do jego dyspozycji… może użyć mnie jak będzie chciał. -Głos Harry'ego był tak niski i to mogło być kuszące, jeśli Louis miał być szczerym. Ale on jest fanem odmowy i nie dopuszcza do tego by ciało omegi go zdradziło w odpowiedzi bezczelnego alfy, więc zamiast dać odpowiedź pokazał Harry'emu środkowy palec po czym złapał swoje kluczyki i portfel.
Wyjście na kolacje było lepszym pomysłem.
+++
To było po powrocie z kolacji, kiedy to Louis poznał Nialla, ostatniego współlokatora. Niall był pakietem irlandzkiej energii i chodził po salonie trzymając po dwa piwa w każdej ręce po czym zasiadł na kanapie. Telewizja została założona w system gry i FIFA była aktualnie odtworzona na nim.
- Ej stary, Niall Horan miło mi cię poznać.  - twierdził Niall, biorąc największy łyk piwa, jakiego Louis nigdy nie był świadkiem zobaczenia.
- Tak, ciebie też… mogę oglądać? - zapytał Louis, w pokoju wszystkie miejsca były pozajmowane, więc Louis postanowił usiąść na podłodze, aby ręka Harry'ego nie leżała ,,przypadkiem" na jego kolanie.
- Podczas gdy cię nie było, Niall się przeprowadził, szalony chłopak przyniósł ze sobą tylko trzy walizki i dziesięć paczek piwa - Louis prawie dostał kręgów szyjnych po tym jak odwrócił się szybko do Nialla.
Niall tylko wzruszył ramionami na słowa Zayna.
- Jestem, ale prosty człowiek nie potrzebuje niczego w życiu, tylko alkohol i jedzenie - Louis chrząknął na słowa bety i zazdrościł mu uproszczonego umysłu.
- To nie jest bardzo inteligentne, każdy powinien być zawsze przygotowany… - twierdził Liam, marszcząc brwi. Niall tylko ponownie wzruszył ramionami i dokończył pić swoje piąte piwo.
I to było to. Niall po prostu zamarł i chrapanie dało się słyszeć od razu, po słowach… - Ech,  życie jest zbyt krótkie, aby myśleć za daleko…
- Przed… myślę, że na pewno chciał nam powiedzieć ,,przed" - Louis twierdził i tu wcale nie chodziło o spanie bety. Może facet ma narkolepsję.
- Powinniśmy go obudzić? - zapytał Liam.
- Może umarł - zaproponował Harry.
- Oczywiście, że żyje Harold, on chrapał - Louis nie mógł nic z tym zrobić.
- Słyszałem, że kiedy się umiera to się chrapie i sra - dodał Liam, a Louis w niewiedzy jęknął.
- Fakt Liam… gdy się umiera ciało zawiera gaz i czasem dochodzi do pierdzenia - odpowiedział Zayn za Louisa i Louis mógłby przytulić alfę gdyby nie pamiętał całej nagiej sytuacji z wcześniej.
- Nie trzeba było być tak niegrzecznym… - mruknął Liam w odpowiedzi i wrócił do oglądania Zayna grającego w fifę.
- Moja omega nie jest niegrzeczna - Harry starał się powiedzieć, ale Louis zrobił obecnie szyderczy hałas, aby mu przerwać.
- Nie jestem twój… - po wypowiedzeniu słów omegi, Niall obudził  się ze snu i krzyknął…
- PRZED! - tak jakby nic się nie stało. Inni po prostu patrzeli na niego przez chwilę, zanim wybuchli śmiechem.
Louis był już przekonany, że to nowy rozdział w jego życiu, że nie będzie nic się dziać, ale będzie nudno i po prostu modlił się iż wszystko ułoży się jak najlepiej. A może on znajdzie jakieś zamknięcie i będzie w stanie przejść. Jeśli tylko Zayn da mu prywatności, Liam przestanie być dziwny, Niall zatrzyma zasypianie w połowie zdania i Harry Styles przestanie próbować go wypieprzyć.
Tak, życie Louisa nigdy nie będzie takie samo, nie z konieczności na współlokatorów.
+++
*Przenośnia