edit: uj

Political fiction

Pobawmy się przez chwilę w political fiction:
Do Iraku przybywa student z Polski. Po dwóch latach intensywnej nauki próbuje zrobić doktorat. Pewnego dnia, do jego domu pukają irackie służby specjalne. Składają propozycję nie do odrzucenia - albo będzie donosił na katolickie mniejszości w Iraku, albo zostanie wyrzucony do kraju. Student zachowuje kręgosłup moralny i odmawia. Irackie służby wtrącają go do więzienia i izolują od świata.

Po półrocznej katordze, sąd w Bagdadzie wyrokuje, że zatrzymanie było farsą i należy natychmiast uwolnić Polaka. Niestety, niedługo cieszy się on radością. Już godzinę później zostaje uprowadzony i brutalnie pobity przez iracką straż graniczną. Budzi się w samolocie, w trakcie deportacji do Polski. Tymczasem władze Iraku rozpoczynają kampanię propagandową przeciwko chrześcijanom. “Bronimy Iraku przed terroryzmem. Nie zgadzamy się na napływ katolików!”, grzmi z bilbordów minister Mohammed Al-Ghabban.


Ta historia wydarzyła się naprawdę. Choć w trochę innej konfiguracji. Polskie służby próbowały zmusić do donoszenia irackiego studenta Ameera Alkhawlany z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Gdy ten pozostał nieugięty, trafił na 5 miesięcy za kraty. Sąd uniewinnił go z wszelkich zarzutów. Chwilę później siedział pobity w samolocie, na trasie do Iraku, gdzie jego życiu zagraża niebezpieczeństwo. W odpowiedzi na państwową przemoc, Ministerstwo spraw wewnętrznych rozpoczęło rasistowską kampanię wymierzoną w muzułmanów, zrównując ich z terrorystami.

A co Ty możesz zrobić? Czytać, poszerzać wiedzę, działać. Reagować na rasistowskie komentarze. Zasilać antyfaszystowskie demonstracje. Wspierać zbiórki na rzecz uchodźców oraz proimigranckie grupy w swoim mieście. Młodzi Polacy kiedyś będą patrzeć z obrzydzeniem na architektów rasistowskiego koszmaru. A tymczasem róbmy swoje i cegiełka po cegiełce zmieniajmy go na trochę mniejszy koszmar. Każdy gest ma znaczenie.