delta z

some red/blue + ai matchups to consider:

  • caboose + delta
  • sarge + theta
  • simmons + eta
  • grif + iota
  • donut + gamma
  • doc + omega
  • carolina + sigma

discuss

All of the YES in these images! We’ve had X Mega Charizard and Y Mega Charizard, but I’d like to see some male and female mega evolutions and I think Greninja would be perfect! or even based on location like an Ice and Water mega evolution! With the new Mega stone aspect to the series the possibilities are endless, but one thing’s for certain I would love to see concepts like these in game!

(source)

Brothers We Shall Always Be - Larry, Ziall one shot [tłumaczenie]

Tytuł: Brothers We Shall Always Be (Zawsze powinniśmy być braćmi)

Oryginał: tutaj

Autorka: Michelle

Tłumaczka: May (@ops_and_hi)

Beta: be-my-tired-pony

Pairing: Larry, Ziall

Opis:  Louis i Zayn są najlepszymi przyjaciółmi i przywódcami swojego bractwa studenckiego. Louis jest zakochany w Harry’m, przywódcy rywalizującego z nimi bractwa, ale płatał mu figle od jego pierwszego roku na studiach, więc tak naprawdę Harry tak jakby go teraz nienawidzi. Zayn chce się tylko upić i przespać z Niallem. 

Ilość stron/słów: 8/3632

Zgoda na tłumaczenie: jest!

Od tłumaczki: Niedawno mój blog uzyskał 400 obserwatorów i na tę okazję postanowiłam przetłumaczyć wam coś naprawdę specjalnego. To taki mój sposób by podziękować każdej pojedynczej osobie, która czyta moje bazgroły i tłumaczenia, a czasami nawet i komentuje – nie macie pojęcia jakie to miłe uczucie, wiedzieć, że ktoś docenia wasz wysiłek! Dlatego dziękuję wam wszystkim, kocham was! ♥ Ale czasami zastanawiam się jakim cudem dałam radę was wszystkich (400 osób, woah!) przekonać, że jestem na tyle fajna, że chcecie mnie obserwować, hahaha! :D Dajcie znać jak wam się podoba, co?

Enjoy!

 * * *

- On ma cztery sutki, Zayn. Cztery.

Louis obudził go o 9 rano w sobotę, żeby porozmawiać o sutkach Harry’ego. Zayn byłby o to wkurzony, gdyby to nie zdarzało się regularnie. W zeszłym tygodniu Zayn został obudzony w środku nocy, bo Louis chciał zrobić listę zalet i wad dołeczków Harry’ego. Tydzień przed tym, Louis przyszedł do łazienki kiedy Zayn brał prysznic, żeby przedyskutować to, czy lubi kiedy Harry nosi Beanie czy nie.

- To dziwne.

- Nie, Zayn, to perfekcyjne. Ma cztery sutki. To znaczy, że ma dwa dodatkowe sutki! O mój Boże, Zayn! Myślisz, że te dodatkowe są bardziej wrażliwe? Nie są tak duże, jak dwa normalne, ale nadal są perfekcyjne. On jest perfekcyjny. Chcę go. Zayn, chcę go i wszystkie jego sutki.

- Czekaj, kiedy miałeś okazję zobaczyć jego sutki?

- Wcześniej dzisiaj rano. Właśnie byłem w drodze do budki z kawą, która stoi na dziedzińcu, bo wiedziałem, że będziesz lekko skacowany i będziesz potrzebował czegoś na poprawę samopoczucia -

- W takim razie, gdzie moja kawa?

- Och. Zapomniałem ją wziąć. W każdym razie, zobaczyłem go. Na dziedzińcu. Grał w piłkę. Z gołą klatą. Zayn, on nie miał na sobie koszulki!

- To zwykle znaczy „z gołą klatą”.

- I wtedy je zobaczyłem!

- Sutki?

- Tak, sutki! Ma dwa normalne, w normalnym miejscu, ale ma jeszcze dwa dodatkowe i o mój Boże, Zayn, chcę je polizać.

Wtedy Louis zaczął wygłaszać niekończący się poemat o wielu sposobach wykorzystania czterech sutków i Zayn w końcu po prostu przestał zwracać na niego uwagę. To, co naprawdę chciał zrobić, to naćpać się i przejść się na szybki numerek do Nialla. Ale poza tym, chciał żeby Louis był w końcu szczęśliwy. Zayn pamiętał pierwsze spotkanie bractw na pierwszym roku. Pamiętał Nialla, który przedstawił jego i Louisa swojemu przyjacielowi, Harry’emu. Pamiętał wyraz twarzy Louisa, kiedy ten zdał sobie sprawę, że był całkowicie i totalnie trafiony. Louis i Harry wydawali się naprawdę dobrze dogadywać tej nocy, wysyłali do siebie sekretne uśmieszki i śmiali się, stojąc w kącie pokoju. Niestety, jego najlepszy przyjaciel jest kompletnym i całkowitym idiotą. Louis czasami miał pojemność emocjonalną kamienia, naprawdę. A to znaczyło, że Louis myślał, że najlepszym sposobem by zatrzymać na sobie uwagę Harry’ego, było bezlitosne dokuczanie mu i wycinanie kawałów przez ostatnie cztery lata. Teraz Harry tak jakby nienawidził Louisa z „pasją tysiąca ognistych słońc”, jak to kiedyś elokwentnie ujął.

Żeby jeszcze pogorszyć sprawy, bo najwyraźniej wszechświat lubił być ironiczną suką, Louis i Zayn zostali przyjęci do Delta Tau Delta, podczas gdy Harry i Niall zostali nowicjuszami w Sigma Phi Epsilon. Jednak mimo długotrwałej rywalizacji pomiędzy dwoma bractwami, Zayn i Niall znaleźli sposób by pozostać przyjaciółmi z korzyściami, podczas gdy Louis znalazł sposób by zrujnować każdą szansę jaką miał z Harry’m.

- Zayn?

- Tak, Louis?

- Myślisz, że Harry kiedykolwiek będzie chciał ze mną być?

Cholera. Louis miał przygnębiony wyraz twarzy, jego głos był miękki, cichy i niepewny i Zayn nienawidził tego, bo Louis normalnie był głośny i pełen energii i Zayn naprawdę chciał, żeby wrócił do paplania o sutkach, kręconych włosach i beanie.

- Cóż, stary, tak jakby dręczyłeś go przez ostatnie cztery lata jego życia.

- Nie dręczyłem go!

- A pamiętasz jak wpuściłeś do jego pokoju w akademiku żywego kurczaka? Albo jak wysmarowałeś masłem podłogi w domu SigEpów? Albo kiedy podłożyłeś mu do auta tarantulę? Albo kiedy…

- Okej, wystarczy Zayn. Zdaję sobie sprawę, że wyciąłem mu kilka kawałów, ale to wszystko była tylko dobra zabawa! To było w duchu rywalizacji naszych bractw! I to nie tak, że on też nie wycinał mi kawałów w zamian. Znaczy pamiętasz, kiedy wlał do mojego szamponu różową farbę do włosów, albo kiedy porozwieszał głupie sznurki na całym moim wozie?

 - Cóż, bez obrazy Lou, ale nie jestem pewny czy on widzi to jako przyjacielską rywalizację. Więc, um, może powinieneś spróbować być dla niego miły?

- Miły. Tak. Mogę być miły! Definitywnie. Będę najmilszą osobą jaką kiedykolwiek spotkał!

Jednak z jakiegoś powodu Zayn pomyślał, że to nie pójdzie tak łatwo.

* * *

Później tej nocy poszli do baru znajdującego się na terenie kampusu. Zayn napisał do Nialla i miał nadzieję, że niedługo przyjdzie, bo po takim dniu naprawdę potrzebował dobrego pieprzenia. Louis spędził prawie cztery godziny, myśląc (na głos) o sposobach bycia miłym dla Harry’ego, a Zayn spędził prawie cztery godziny udzielając Louisowi rad, w tym samym czasie życząc sobie w duchu, żeby nie był takim dobrym przyjacielem. Wypalili fajkę zioła zanim opuścili dom bractwa i teraz Zayn powoli sączył butelkę piwa, w tym samym czasie rozmawiając z Louisem o czymś innym niż Harry Styles, więc był całkiem szczęśliwy.

Kilka chwil później drzwi otworzyły się i do baru wszedł Niall. Zataczał się, ale był w towarzystwie Harry’ego. W przeciwieństwie do Louisa, Zayn nie miał chęci pisać sonetów na cześć jakiejkolwiek części ciała Nialla (może poza jego kutasem), ale niech to cholera, Niall wyglądał dzisiaj dobrze. No, ale z drugiej strony, Niall zawsze wyglądał dobrze. Miał swoje zwykłe, krótkie spodnie koloru khaki, koszulkę na ramiączkach z bardzo wyciętym dekoltem* oraz snapback na głowie, i w tej chwili Zayn naprawdę chciał zabrać go do łazienki na porządne pieprzenie. Przedostali się do stolika chłopców i Niall zajął miejsce obok Zayna, nie pozostawiając Harry’emu wyboru. Styles musiał usiąść koło Louisa. Ale Louis wyglądał na zadowolonego z tego i kiedy tylko Harry opadł na swoje miejsce, odwrócił się do niego, cały rozjaśniony i głośny, będący tak bardzo Louisem, krzycząc:

- Heja, Harry!

Okej, jasne, może to Zayn był tym, który powiedział Louisowi, żeby być może zaczął być miły dla chłopaka, w którym był praktycznie zakochany, ale nie był pewny czy uśmiechanie się do niego jak szaleniec i krzyczenie mu w twarz, gdy tylko chłopak usiadł, było właściwym sposobem by to zrobić.

I najwyraźniej nie był to właściwy sposób, bo Harry wyglądał trochę jakby cierpiał na nerwicę frontową (wyglądając jakby w każdej chwili obawiał się kolejnego niespodziewanego ataku ze strony Lou), tak jakby Louis nigdy wcześniej nie witał się z nim w całym jego życiu. Zayn znał swojego najlepszego przyjaciela wystarczająco długo, by wiedzieć, że w rzeczy samej, nie było takiego przypadku. Przez ostatnie cztery lata, Louis prawdopodobnie witał Harry’ego jakimś rodzajem obrazy albo kąśliwym komentarzem, przed zrobieniem mu mokrego willy’ego** czy wykręceniem sutków, zamiast jak normalna osoba po prostu powiedzieć „cześć”.

Ale Louis wybrał możliwie jednego z najmilszych ludzi na całej planecie, żeby się w nim zakochać, ponieważ Harry miał pełne prawo by zignorować Louisa albo uderzyć go w twarz (tylko jakieś trzy dni temu Louis obrzucił jajkami auto Harry’ego), ale zamiast tego przybrał na twarz lekki, niepewny uśmiech i powiedział:

-  Cześć, Louis.

Louis wyglądał jakby właśnie odpakowywał wymarzony prezent w świąteczny poranek. Uśmiechnął się bardzo szeroko i bardzo radośnie, pytając Harry’ego:

- Więc, jak się dzisiaj masz?

I Zayn poczuł jakby oglądał kolizję kolejową, będąc bezsilnym by cokolwiek powstrzymać, kiedy Harry zamknął się w sobie i spiorunował Louisa wzrokiem (cóż, próbował spiorunować go wzrokiem, bo każda negatywna emocja na twarzy Harry’ego zwykle sprawiała, że wyglądał jak wkurzony kociak).

- Co zrobiłeś tym razem?

Louis z kolei wyglądał na zdezorientowanego i lekko zranionego. I Boże, Zayn przyjaźnił się z kompletnym imbecylem, bo Louis prawdopodobnie nawet nie rozumiał dlaczego Harry miałby nie chcieć z nim rozmawiać. Kiedy Harry znalazł Louisa, kiedy tej środowej nocy obrzucał jajkami jego auto, Louis zareagował obrzucając resztą jaj Harry’ego i uciekając, wrzeszcząc „DELTA TAU!” z całych sił. To było komiczne, jeśli oglądało się to, i Zayn razem z resztą członków Tau, zasalutowali mu za jego odwagę, honor i poświęcenie później tej nocy, ale Zayn był całkiem pewien, że obrzucanie kogoś jajkami nie jest najlepszym sposobem by wyrazić swoją dozgonną miłość i przywiązanie dla kogoś.

- Ja nic nie zrobiłem.

- Nie obsypałeś wszystkich moich ubrań zasypką? Nie porozwijałeś rolek papieru po całym bractwie, gdy nas nie było? Nie podmieniłeś mojego lubrykantu na super glue?

- Harold! Obrażasz mnie, myśląc, że mógłbym zrobić cos takiego! – Ale Zayn nie przegapił sposobu, w jaki na twarz Louisa wpłynął wyrachowany wyraz, jakby właśnie planował w duchu w bliskiej przyszłości użyć tych kawałów na SigEpach. Zayn uwielbiał wycinać kawały z Louisem i nienawidził pieprzonych SigEpów, z wyjątkiem Nialla i Harry’ego, i już wyczekiwał co przyniesie kolejny tydzień i kolejna wojna na kawały.

- W tym tygodniu obrzuciłeś jajkami moje auto, Louis.

- Nie masz żadnego dowodu.

- … Rzuciłeś jajkami w moją twarz. Musiałem brać prysznic pięć razy, żeby zmyć z siebie ten zapach! Miałem jajko w oku!

- To wszystko spekulacje.

Oboje się teraz lekko uśmiechali i z każdą minutą, w której się to ciągnęło, Harry wyglądał coraz swobodniej.

Niall odwrócił się do Zayna i powiedział:

- Więc, słyszałem, że przywódca Sigma Chi przespał się z dziewczyną chłopaka z Tau? To prawda?

Louis odwrócił się od Harry’ego i spiorunował Nialla wzrokiem.

- Tak. To prawda. Pieprzony kutas przespał się z dziewczyną Stana. Kupa gówna. Musimy się zemścić na Sigma Chi. Będą żałowali dnia, kiedy zdecydowali się zadrzeć z jednym z moich braci!

Harry uniósł dłoń do góry, jakby siedział w klasie albo cholera wie co, zanim powiedział:

- Uhm… Mam pomysł?

Wszyscy zwrócili się z oczekiwaniem w jego kierunku.

- Uhm…cóż… Po prostu pomyślałem, że skoro SigEp i Delta Tau cieszą się złą sławą najlepszych dowcipnisi na terenie kampusu, to może powinniśmy połączyć siły i pomyśleć o jednym epickim kawale? Mam na myśli, wiem, że jesteśmy rywalami i w ogóle, ale wiem też, że to dlatego, że jesteśmy dwoma najlepszymi bractwami, SigEp jako pierwsi, a wy jako drudzy, oczywiście.

Louis wypuścił z siebie oburzony skrzek na te słowa, ale Harry zignorował go i mówił dalej.

- Więc, znaczy, myślę, że możemy odłożyć na bok wzajemne robienie sobie kawałów i zjednoczyć się, aby wyciąć kawał Sigma Chi. Ponieważ, znaczy, w bractwach chodzi o solidarność i jasne, istnieje rywalizacja między bractwami, ale wszyscy jesteśmy w pewnym sensie braćmi i wszyscy przechodzimy przez to razem, i to totalnie nie było cool, że ten kutas z Sigma Chi przespał się z dziewczyną innego brata. Więc.

Louis pokiwał poważnie głową. A potem wstał nagle i wskoczył na stolik. Przyciągając uwagę prawie każdej osoby znajdującej się w barze i używając pustej butelki jako mikrofonu, powiedział:

- Chłopaki z Sigma Chi myślą, że mogą hańbić uświęcone braterstwo, ale mężczyźni z Delta Tau Delta i Sigma Phi Epsilon, zaprzysięgli wrogowie od wielu tysiącleci, odrzucą swoją rywalizację i zjednoczą się by pokazać Sigma Chi, że nie odejdziemy cicho w noc! Nie znikniemy bez walki! Przeżyjemy, przetrwamy to! I naszym epickim kawałem wyrzucimy im z głowy gówniane pomysły!

Cały bar wybuchnął oklaskami, i Louis ukłonił się wdzięcznie zanim przemówił znów do swojego „mikrofonu”:

- Dziękuję, dziękuję wam bardzo. Chciałbym podziękować mojemu najlepszemu przyjacielowi, Zaynowi, za to, że zawsze jest tu dla mnie i za to, że zawsze zdobywa najlepsze zioło. Chciałbym podziękować Niallowi za to, że zawsze znajduje imprezy z darmowym alkoholem. I chciałbym także podziękować Harry’emu za jego kręcone włosy i dodatkowe sutki. Dobranoc!

Zeskoczył ze stolika, a jego towarzysze nie mogli się uspokoić i przestać śmiać przez parę dobrych chwil. Harry uśmiechał się do Louisa, jakby nie mógł uwierzyć, że jest on prawdziwy. I tak, pomyślał Zayn, definitywnie będzie między nimi okej. Wszystko ułoży się dobrze. Louis w końcu zdobędzie Harry’ego. Zayn trzymał butelkę zimnego piwa w lewej dłoni , w prawej zaś dłoń Nialla. Był naprawdę kurewsko szczęśliwy.

Kurwa, kochał swoje życie.

* * *

- Zayn, odezwał się do mnie. Uśmiechnął się do mnie. Jestem o krok bliżej do osiągnięcia mojego przeznaczenia, jeden krok bliżej by dotknąć jego wszystkich czterech sutków!

Była ósma rano i Zayn nienawidził swojego życia.

* * *

- Problem z beanie polega na tym, że zakrywają jego loki! Kocham jego loki. Ale beanie sprawiają, że wgląda seksownie jak cholera. Dzisiaj miał na sobie beanie, widziałem go jak szedł na zajęcia. Pokiwałem mu, bo to jest miłe.  A ja próbuję być miły - tak, jak powiedziałeś. I odmachał mi! Zayn, on mi odmachał!

Szczerze, Zayn pragnął tylko jednego dnia wolnego od rozmawiania o cholernym Harry’m Stylesie i jego cholernych beanie, dołeczkach, włosach i pieprzonych sutkach. Kurwa.

* * *

- Właściwie, to myślę, że wolę kiedy jednak nie nosi beanie. Bo wtedy musi bezustannie przebiegać dłonią przez włosy, żeby je ujarzmić. Ja chcę przeczesać palcami jego włosy. Ja muszę przeczesać palcami jego włosy!

Zayn naprawdę musiał zainwestować w parę zatyczek do uszu. Albo może znaleźć nowego najlepszego przyjaciela.

* * *

- Powiedział mi dzisiaj cześć! Nie musiałem nawet nic inicjować, bo on pierwszy powiedział mi cześć! I potem przeprowadziliśmy uroczą rozmowę o piłce nożnej i nawet zaprosiłem go na imprezę w ten weekend. Wiem, że jest przywódcą SigEpów, ale jest naprawdę śliczny, więc myślę, że możemy zrobić wyjątek. W ten sposób będziemy mogli omówić nasz kawał dla Sigma Chi. To w porządku, prawda? Zayn, to w porządku, prawda?

- Chryste, Louis, próbuję się wysrać. Zostaw mnie w spokoju!

* * *

Zayn był w domu z Louisem i resztą swoich braci, i Louis właśnie opowiadał im wszystko o tym, jak to Niall, Harry i reszta SigEpów zamierzają pomóc im w wycięciu kawału Sigma Chi. Chłopaki nie wydawali się mieć nic przeciwko, zwłaszcza Stan. Louis przedstawił im podobną wersję epickiej przemowy w barze, ale Zayn był prawie pewien, że tamtej nic nigdy nie przebije. Usłyszał pukanie do drzwi i otworzył je, by ujrzeć za nimi Nialla i Harry’ego. Wpuścił ich i poprowadził do sali zebrań, gdzie Louis właśnie gestykulował żywo, przekazując najważniejsze rzeczy. Zayn spojrzał na Harry’ego, który, przynajmniej ten jeden raz, nie patrzył na Louisa jakby się bał, że zaraz zostanie obrzucony balonami wypełnionymi wodą. Wyglądał po prostu na radosnego, rozbawionego i z lekkim podziwem dla aury, którą Louis wydzielał wokół siebie, kiedy rozmawiał o rzeczach, które kochał. Zayn był całkiem pewny, że to właśnie niesamowite zdolności publicznego przemawiania były tym, co zapewniło Louisowi pozycję współlidera Delat Tau Delta (razem z Zaynem). Bo to było prawie niemożliwe, nie słuchać Louisa kiedy coś mówił.

Zajęło im kilka godzin wymyślenie epickiego kawału i wszyscy zgodnie doszli do wniosku, że najlepszy będzie kawał z mokrymi filiżankami, gdzie napełniało się filiżanki wodą i ustawiało na podłodze. W momencie, kiedy jeden z tych kretynów z Sigma Chi obudzi się i otworzy drzwi od swojego pokoju, rozpocznie reakcję łańcuchową, która nie zakończy się dopóki każdy cal tego domu nie zostanie pokryty wodą. Harry zasugerował, żeby w pewien sposób nagrać to całe wydarzenie, aby mogli się z tego śmiać przez nadchodzące lata i Stan zgłosił się na ochotnika, by zamontować kamery w całym domu, kiedy wszyscy inni będą ustawiać filiżanki. Louis aż się cały rozświetlił na propozycję Harry’ego i Zayn wiedział, że ulubionymi rzeczami Louisa były: Harry i wycinanie kawałów, więc zgadywał, że rozmawianie z Harry’m o wycinaniu kawałów, było prywatnym niebem Louisa. Zayn uwielbiał to, uwielbiał to poczucie solidarności, które mieli razem z chłopakami i definitywnie uwielbiał fakt, że Harry i Louis też się teraz tu wpasowywali.

* * *

Byli w domu Sigma Chi i zajęło im to prawie trzy godziny, żeby rozstawić na każdym calu podłogi wszystkie te wypełnione wodą filiżanki. Musieli kończyć i zmywać się stamtąd, bo była już prawie szósta rano, a oni nie byli do końca pewni kiedy obudzi się pierwszy ranny ptaszek bractwa, a naprawdę nie chcieli, żeby przerwano im w ten sposób. Stan zainstalował kamery w prawie każdym dostępnym, lecz zakrytym miejscu, tak żeby nie przegapili żadnej reakcji na ich epicki kawał. Kiedy posuwali się w kierunku wyjścia, ustawiając filiżanki na ścieżce, którą wcześniej zostawili wolną, żeby móc przejść, na twarzy Harry’ego pojawił się ten diabelski wyraz twarzy, zobaczył bowiem stojący na blacie pojemnik z pianką do golenia. Chwycił go szybko, gdy reszta skończyła ustawiać filiżanki na podłodze. Kiedy tylko znaleźli się na zewnątrz, Harry podbiegł do Louisa i wyszeptał coś do jego ucha. Louis zaśmiał się głośno i w aprobacie lekko pokiwał Harry’emu głową. Harry rozświetlił się cały i podbiegł znowu przed dom, a Zayn i reszta braci podążyli za nim, żeby zobaczyć co zrobi. Harry zaczął pisać pianką do golenia wiadomości na ich samochodach, i mała część Zayna naprawdę miała nadzieję, że pianka do golenia nie wyrządzała autom trwałych szkód ani nic, bo bractwo w przepisach wewnętrznych zabraniało takich rzeczy, ale jego większej części nie obchodziło to w cholerę.

Wiadomości obejmowały od rzeczy jak „SIGMA CHI SSIE” aż do „MAMY MALUTKIE KUTASY” i Zayn desperacko próbował powstrzymać wybuch śmiechu, ponieważ nie chciał, żeby ktoś w domu się obudził zanim całkowicie nie skończą. Kiedy Harry był już usatysfakcjonowany ze swojego dzieła, wrócili do domu Tau. Gdy byli tylko już bezpiecznie schowani w środku, wszyscy wybuchli głośnym śmiechem, pokładając się na podłodze i wstając z niej tylko po to, by zobaczyć nagranie, jak kretyni z Sigma Chi otwierają drzwi od swoich pokoi i krzyczą jak małe suki, podczas gdy woda rozlewała się wszędzie.

Później tego wieczoru Louis zdawał wszystkim relacje z przebiegu ich epickiego kawału, przerywając co kilka minut, żeby wybuchnąć śmiechem, mimo tego, że wszyscy przecież tam byli. Harry słuchał uważnie, siedząc obok Louisa i miał w oczach gwiazdy, a jego uśmiech był tak szeroki, że patrzenie na jego twarz aż bolało. Niall leżał w połowie na Zaynie, śmiejąc się na całe gardło, i Zayn pomyślał sobie, że nigdy jeszcze nie był tak szczęśliwy jak w tej chwili.

* * *

- Nie rozumiem jak to możliwe, że Harry Styles jest prawdziwy. Znaczy, jest po prostu taki wysoki, ale też taki niezdarny, trochę jak mała żyrafka, wiesz? I jest taki zabawny, i szczery, i miły, i naprawdę chcę go pocałować. Chcę też pocałować jego sutki, ale głównie chcę pocałować jego.

Była siódma rano i Zayn nie był szczęśliwy.

* * *

- Myślę, że powinienem zaprosić Harry’ego na randkę. Ale w ogóle gdzie teraz chodzi się na randki? Nie jestem dobry w randkowaniu, Zayn. Jestem dobry w wycinaniu kawałów i piłce nożnej. Czy ludzie nadal jedzą na randkach? Czy to właśnie robią?

Zayn wiedział, że powinien zatrzymać się w domu Sig Epów.

* * *

- Kurwa. Nie, nie będę go zapraszać na randkę. Po prostu powiem mu, że jestem w nim zakochany, a wtedy będziemy mogli się w końcu pieprzyć. Wreszcie też będę mógł polizać jego wszystkie sutki. Nie muszę go najpierw karmić i poić. Teraz muszę tylko wymyślić jak mu powiedzieć, że go kocham.

Była szósta rano i Zayn miał za trzy godziny test śródsemestralny. Organizował dzisiaj casting na nowego najlepszego przyjaciela. Każdy się nada, tak długo, jak nie będzie miał obsesji na punkcie Harry’ego Stylesa.

* * *

Co roku PanHellenic organizowało dla wszystkich bractw ogromy turniej na pistolety laserowe. Jak zwykle ostateczna walka rozgrywała się między Delat Tau Delta i Sigma Phi Epsilon. Chłopaki z Tau byli panującymi przez dziesięć lat mistrzami i Zayn był gotowy by poprowadzić swoich chłopaków do zwycięstwa po raz jedenasty. On i Louis przyjęli pozycje do walki, broniąc swojej wieży, kiedy to Louis dostrzegł Harry’ego gdzieś poniżej. Na jego twarzy pojawił się uśmiech, który Zayn mógł określić tylko jako czuły. Kompletnie czuły, naprawdę oczarowany i totalnie zakochany. Louis potrzasnął głową, wziął głęboki oddech, tak jakby uspokajał się i poszedł by wspiąć się na wieżę, ignorując protesty Zayna. Zwinął dłonie w rurkę naokoło swoich ust i wrzasnął:

- Hej, Harry Stylesie! Mimo tego, że jesteś z SigEpów, ja naprawdę cholernie cię kocham! I wszystkie twoje sutki!

Kilka następnych minut to był totalny chaos. Teraz kiedy Louis opuścił pozycję przy wieży, SigEpowie nadciągnęli jak burza i zdjęli wszystkich, żeby wygrać grę. Zayn wpadłby w depresję, bo był przeznaczony by poprowadzić ich do zwycięstwa po raz jedenasty, był do tego przeznaczony, ale Louis schodził gwałtownie w dół wieży, podczas gdy Harry biegł do niego jak szalony. Oboje porzucili swoje laserowe pistolety w tym samym momencie, żeby rzucić się w swoje ramiona i to było jak epickie zakończenie jakiejś głupiej komedii romantycznej.

- Ja też cholernie cię kocham, Louisie Tomlinsonie! Mimo tego, że jesteś w Tau.

I wtedy pocałowali się, a Zayn zaczął się śmiać. Niall był obok niego, chełpiąc się ich „epickim zwycięstwem” i Zayn przymknął go całując go w usta. Wtedy odkrył, że właściwie nie miał nic przeciwko temu, że przegrał bitwę na laserowe pistolety, tak długo, jak mógł zatrzymać to wszystko.

* * *

Zayn siedział pod cienistym drzewem na dziedzińcu, a Niall chrapał głośno obok niego. Louis i Harry kopali do siebie piłkę, wyglądając na tak szczęśliwych, że aż dziwnie było myśleć, że jeszcze kilka miesięcy temu byli zaprzysięgłymi wrogami. To nie znaczy, że wciąż nie wycinali sobie nawzajem kawałów (jednego dnia Harry i Niall wpadli do pokoju jego i Louisa skutecznie budząc ich przy użyciu pistoletów na wodę), ale teraz razem śmiali się z tego. Harry ściągnął swoją koszulkę, gdy zaczęło mu się robić gorąco, na co Louis natychmiast zaczął go łaskotać, dopóki nie upadli na ziemię. Harry wydał z siebie skrzek protestu, ale wciąż był jak plastelina w rękach Louisa. Louis zaczął przygryzać jego sutki, krzycząc, że „tego najbardziej wrażliwego zostawi na koniec!”, gdy Zayn wyciszył ich rozmowę i uśmiechnął się, patrząc na Nialla, który wydał z siebie szczególnie głośne chrapnięcie. To brzmiało dziwnie jak cholera, ale był po prostu tak cholernie szczęśliwy, że jego najlepszy przyjaciel w końcu się dowiedział, który z sutków Harry’ego jest najbardziej wrażliwy. Był tak cholernie szczęśliwy, że on i Niall przeszli z przyjaciół z korzyściami do bycia oficjalnie razem. Mogli teraz zostawać u siebie na noc aż do rana, trzymać się za ręce, kiedy byli trzeźwi czy ucinać sobie wspólne drzemki na dziedzińcu. Był tak cholernie szczęśliwy, że tak właśnie wygląda jego życie, że jest na tym cudownym uniwersytecie i jest współprzywódcą najlepszego bractwa na kampusie (nie ważne co mówili Harry i Niall) i żył życiem jak ze snu ze swoim chłopakiem i dwójką najlepszych przyjaciół. Był po prostu naprawdę, cholernie szczęśliwy.

* * *

- Jestem głodny. Jako, że jesteś moim chłopakiem, twoim obowiązkiem jest nakarmienie mnie. I ty też płacisz, bo Delta Tau są do dupy.

Była jedenasta rano i Zayn mógłby codziennie być budzony w ten sposób, przez całą resztę wieczności.

* * *

* Chodzi o tank top.

** Wet willy – kiedy ktoś liże swój palec, a potem wsadza ci go do ucha i kręci ci tym mokrym palcem w uchu (bleeee! Xd).

~*~*~

Skomentuj / Zapytaj