captain poland

anonymous asked:

...poland??? POLAND?????

“Captain Biel rounds the corner for a pincer movement-”

“What ho!! A surprise attack!!”

“Kyaaaa!!”

“Wha– Hey!!!”

“Kesesese! The ambush was successful! All of the spoils go to the great and mighty Beilschmidt Battalion!”

“…. Dick-butt.”

“GEH–”

“Right on time, Tori.”

     Na portalach społecznościowych rozpoczęła się obrazkowa vendetta. Belgijskie flagi, symbole, “żesłisy”, wirtualne poklepywanie się po plecach i ocieranie łez. Widać to jedyne, na co stać wykastrowane zachodnie społeczeństwa. A nie, przepraszam, stanęli też w kółeczku, żeby sobie porysować kolorową kredą po podłożu, bo najwyraźniej żyjemy w przedszkolu wielkości kontynentu.

     Do całego tego cyrku wciągnięto biednego Tintina, najbardziej znaną postać komiksu franko-belgijskiego. Jedną z inspiracji dla Indiany Jonesa i całej rzeszy innych ikon popkultury. Płaczący Tintin stał się symbolem zranionej Belgii, a przecież to postać z opowieści przygodowych, które politycznej poprawności się nie kłaniały. Produkt innych czasów i innej mentalności, fikcyjny człowiek czynu, a nie chlipiąca w obliczu przeciwności łajza.

     Dlatego jeśli macie kontakt z Belgami (Flamandami czy Walonami), to wysyłajcie im naszą odpowiedź. Udostępniajcie - niech widzą! 

[A]