buddah

Tego dnia już nie wytrzymała
Już nawet trzasnąć drzwiami nie umiała
Weszła do łazienki
I powoli obsunęła się na zimne kafelki
Wyjęła z kieszeni małe ostrze
Teraz nikt jej już nie pomoże
Przykłada metal do niebieskich żył
Smutek się z jej twarzy zmył
Zamyka swe zmęczone oczy
Policzki nagle zmokły
Zamachnęła się żyletką
Jak po kartce kredką
Była jak małe dziecko w amoku
Już nigdy nie da kroku
Do przodu
Było jej już obojętne czy umrze
“Teraz już muszę”
Białe kafelki, w jej bordowej krwi
I wiesz co? Smutno mi…
Obraz zaczął się rozmazywać
Ostrze upadło z brzdękiem na dywan
Poczuła ciepło cudzych rąk
A widziała tylko mrok
Boże, Buddo, Allahu, kimkolwiek jesteś!
Spraw aby nikogo więcej
Nie dotknął taki los
Bo wtedy jest klops
Bo przecież wołała SOS
You can search throughout the entire universe for someone who is more deserving of your love and affection than you are yourself, and that person is not to be found anywhere. You yourself, as much as anybody in the entire universe, deserve your love and affection.
—  The Buddha