Rozdział dwudziesty siódmy: Chory Zayn.

Tytuł: Under Icelandic Sky. (Pod Islandzkim Niebem.)

Od autorki: Skończyłam ten rozdział dosłownie przed chwilą, więc jak w drugiej części będą błędy to przepraszam. Po prostu chciałam wam dać ten rozdział dzisiaj. Miałam go skończyć wczoraj, ale wróciłam tak padnięta z pracy, że nie dałam rady. Poranne zmiany tak bardzo… A teraz lecę na popołudniową. Miłego czytania, na aski odpiszę jutro xxx  

__________

                Niall obudził się w środku nocy i był zaskoczony brakiem Zayna w łóżku. Podniósł się na łokciach i przetarł zaspane oczy, rozglądając się dookoła. Nigdzie jednak nie dostrzegł mulata, a gdy przejechał dłonią po miejscu obok siebie, odkrył że było zimne. Starszy mężczyzna musiał wstać już jakiś czas temu.

                Wygramolił się spod ciepłej pościeli i przeszedł go dreszcz, gdy postawił stopy na chłodnej podłodze. Szurając nogami, podszedł do drzwi i ziewając głośno, wyjrzał na korytarz. Dostrzegł światło sączące się z łazienki, więc przeczesał swoje zmierzwione włosy, robiąc jeszcze większy bałagan i skierował się w tamtą stronę.

                Podszedł do drzwi i chciał zapukać, kiedy ze środka doszły go niepokojące dźwięki. Rozbudził się wtedy w jednej sekundzie i ułożył dłoń na klamce, którą nacisnął.

Continua a leggere

2

It is really interesting, though. What you perceive as your wounds can later on turn into the biggest gifts you have. At the time, I was like, “Man I’ve got to toughen up, get a thicker skin,” whereas in fact, being sensitive and thin-skinned and all the things I still am, lends itself to a career as an actor. Also, if it weren’t for that bully, I wouldn’t have found Spider-Man. That’s why I got so lost in the comics and the cartoon series. I would fantasise about being him, and I would fantasise about him coming to beat the crap out of my bully.

7

“I remind myself I was lucky to have had any time with him at all. What I’m not sure about is if our lives have been so different from the lives of the people we save. We all complete. Maybe none of us really understand what we’ve lived through, or feel we’ve had enough time.”

8

It’s been two weeks since I lost him. I’ve been given my notice now. My first donation is in a month’s time. I come here and imagine that this is the spot where everything I’ve lost since my childhood has washed out. I tell myself, if that were true, and I waited long enough, then a tiny figure would appear on the horizon across the field, and gradually get larger until I’d see it was Tommy. He’d wave and maybe call. I don’t let the fantasy go beyond that. I can’t let it. I remind myself I was lucky to have had any time with him at all. What I’m not sure about is if our lives have been so different from the lives of the people we save. We all complete. Maybe none of us really understand what we’ve lived through, or feel we’ve had enough time.