Za jedno jestem Kim Kardashian wdzięczna: udowadnia przygniecionym kompleksami dziewczynom, że nie tylko chude jest piękne. Że duży tyłek to duma, nie problem. Że krągłości są apetyczne. Że nie trzeba wchodzić w rozmiar S ani tym bardziej XS, żeby być ikoną. Że wizja kobiety, która musi być chuda jest już przeterminowana, że nadeszły nowe czasy. LEPSZE czasy.