Grach

#3288

Szukam kogoś chętnego do rozmów, najlepiej na ts czy też Skype. Nie potrafię pisać z ludźmi, zawsze to się kończy po paru zdaniach. Wolę rozmawiać, o wszystkim, o życiu, o grach, o tym co robię. Chcę poznać kogoś kto chętnie ze mną porozmawia. Sama mam 18 lat mimo swojego wieki nie czuję się dorosła, wręcz przeciwnie co raz bardziej czuje się dzieckiem, zagubiony w życiu, szukającym szczęścia w pustce. Jeśli się jeszcze nie zniechęciles/as to zostaw serduszko. Obiecuję, że się odezwę

Zakład o miłość

Tytuł: Zakład o miłość

Paring: Larry i Nemma

Ilość słów: ~8,4 tys.

Opis:  Niall i Louis, którzy uwielbiają rywalizację, pod wpływem nudy zakładają się o to, kto jest lepszy we flirtowaniu. Za cel wybierają sobie rodzeństwo Stylesów i gra się rozpoczyna.

Od autorki:  To pierwszy shot, który zdecydowałam się opublikować specjalnie dla mojej najukochańszej Niki, z okazji jej urodzin (pozostałe prezenty urodzinowe w postaci shota i prompta pojawią się pewnie wkrótce). Dlatego też za inspirację mogę uznać najcudowniejszą dziewczynę pod słońcem <3
P.S. Wiem, że tytuł jest ch….usteczkowy, ale to jest moim zdaniem najgorsze w pisaniu xD
Przyjemnego czytania, Paulina ;)

Keep reading

Autor: Pete

Blog: @motionride

Miejscowość: Wrocław

Data pierwszego posta: kwiecień 2010

Życie prywatne stara się pozostawić poza internetem. Na YouTube można go znaleźć na 2 kanałach: jednym muzycznym, na którym prezentuje swoją 8-bitową muzykę chiptune oraz animację poklatkową, i drugim gameplayowym, gdzie prezentuje gry pecetowe z lat 80., 90. i początku ubiegłej dekady. Tam też można usłyszeć jego głos, który brzmi jakieś 10-15 lat młodziej niż jest faktycznie.

Czy utknąłeś w latach 90. na dobre? Skąd tyle sentymentu do tamtej dekady?

Nostalgia ma korzenie w latach mojego dzieciństwa. Kilka lat temu zacząłem słuchać podcastu ExtraLife Scotta Johnsona, w którym rozmawiał o grach konsolowych i komputerowych z lat 80. i 90. Ponieważ dorastałem tylko z Amigą i tyle mnie ominęło, ten temat mnie zaciekawił i chłonąłem informacje o Nintendo, Atari, Sega i Commodore jak gąbka. Potem przypomniałem sobie, że byłem kiedyś muzykiem (w podstawówce chodziłem na skrzypce, a w liceum w okresie buntu grałem na gitarze w zespole) i zainteresowałem się muzyką 8-bitową. Świat wtedy też trochę czerpał z lat 80, jeśli chodzi o modę, a w kinach wyszedł film „Scott Pilgrim versus the World”, w którym soundtrack nagrany był przez zespół Anamanaguchi łączący chiptune, EDM i rocka. Wychodziły też nowoczesne gry w klimacie ośmiobitowym, jak np. Minecraft. Można powiedzieć, że wszystkie te rzeczy przypominały mi o dzieciństwie. 

Jak powstaje muzyka chiptune? 

Muzyka chiptune powstaje głównie w programach typu tracker. Nuty reprezentowane są tam przez litery alfabetu oraz cyfry 0-9. Jeśli chcemy korzystać z oldschoolowych trackerów, które działają na starych komputerach (czy nawet konsolach!), to musimy mieć wiedzę z syntezy dźwięku i dużo cierpliwości. Można też korzystać z nowoczesnych DAW-ów, w których można załadować plug-iny o nazwie VST, czyli wirtualne instrumenty/syntezatory, które można zaprogramować tak, aby brzmiały jak dźwięki np. z Game Boya. Moim głównym programem do robienia muzyki jest Renoise, ale chiptune można robić praktycznie na wszystkim i każdy może znaleźć narzędzie, które mu będzie odpowiadało.

Czy wymaga to umiejętności grania na jakichkolwiek instrumentach?

I tak, i nie. Niektórzy puryści mówią, że chiptune nie jest rodzajem muzyki, tylko instrumentem. Z drugiej strony, jak ktoś zna nuty, ale nie gra płynnie na żadnym instrumencie, to wystarczy wklepać nuty i program sam odegra za nas cały utwór. Kiedy robię utwór punkowy z elementami chiptune, to przydaje mi się umiejętność grania na gitarze. Ostatnio też zrobiłem cover pewnego utworu z gry Commando, gdzie oprócz bleep-bloopów dodałem wiolonczelę oraz fortepian (co prawda jako wirtualny instrument, ale 6 lat nauki skrzypiec na pewno pomogło mi trochę). 

Czy istnieje scena muzyczna chiptune? Gdzie się jej słucha?

Muzykę chiptune można znaleźć wszędzie, gdzie jest każda inna muzyka, czyli w serwisach iTunes, Bandcamp, SoundCloud, Spotify czy YouTube. Scena muzyczna chiptune istnieje i ma się świetnie zarówno w Polsce jak i za granicą. Bardzo ciekawie opowiada o tym film dokumentalny zrobiony przez RedBulla Diggin’ In The Carts. Bardzo popularnym duetem grającym chiptune jest już wcześniej wspomniany zespół Anamanaguchi. Jest też FantomenK, który zainspirował mnie do tworzenia chiptune i którego utwór został wykorzystany w filmikach Nathana Barnatta. Mogę też wymienić twórców takich jak Kubbi, DJ Cutman, xyce, Danimal Cannon czy Shawn Daley (kanadyjski rysownik komiksowy i chiptuner coverujący Bad Religion). W Polsce mamy LukHasha, Yerzmyeya czy Acemana, z którym będę konkurował (haha!) o najlepszą kompozycję na Amidze na wrocławskim Decrunchu 21 maja w klubie ToTu. Gorąco zapraszam! 

Jakie gry retro cieszą się największą popularnością do dzisiaj? 

Wymienię kilka tytułów, które wszyscy wychowani w latach 80-90. znają: Super Mario Bros, Legend of Zelda, Contra, Street Fighter 2, Mega Man, Mario Kart, Pac Man, Space Invaders, Doom, itd. Do gier takich zaliczają się też według mnie gry modern-retro czyli Shovel Knight (mój faworyt), FEZ, czy nielubiany wśród niektórych retropurystów Minecraft, w którym to właśnie dzisiejsza młodzież tworzy (buduje?) pixel art. 

Jakie blogi na Tumblrze poleciłbyś dla fanów Atari i Amigi? 

Chętnie polecę dwa: @retrogralnia, czyli blog chłopaków z kanału YouTube o takiej samej nazwie, którym zawdzięczamy wiele imprez retro we Wrocławiu i nie tylko. Drugi to @it8bit, dzięki któremu mam czasem sporo wyświetleń na Tumblrze. Oba te blogi nie są stricte amigowo-atarowe, ale miłośnicy tych sprzętów na pewno znajdą tam coś dla siebie.

Dziękujemy za wywiad!

Ilustracja: @motionride

borelightarty-deactivated201704  asked:

Sabes, de todos este siempre fue mi blog favorito xD, ok la pregunta: por que Phantom Scott esta mas rojo que de costumbre? (hablo de su foto de perfil :P) grache y suerte en el dentista :D

jaja uno de los que mas me gusto en mi opinion mas sincera, esque…bueno…no se porque tan rojo X//D y muchas gracias :3

crazyycarrot-deactivated2016030  asked:

Hmmm... skoro jesteś taka chętna to coś wymyślę. Może tak: Niall musi odprowadzić swoją młodszą siostrę do przedszkola, na co kręci nosem. Całą drogę musi słuchać jak dziewczyna z fascynacją opowiada o swoim wychowawcy, na którego wszystkie dzieci wołają Misio. Chłopak prycha pod nosem, bo zapewne to jakiś grubas. Gdy dociera na miejsce wychowawcą jego siostry okazuje się być Zayn Malik, a przezwisko ma stąd, że lubi się przytulać. Niall podpatruje mężczyznę i jest coraz bardziej zauroczony +

+ od tamtej pory z chęcią odprowadza małą i przez chwilę przygląda się nauczycielowi. Pewnego dnia mężczyzna proponuje chłopakowi by pobawił się z dzieciakami jak nie ma nic do roboty. Ostatecznie obaj kończą upaprani w farbie co dzieci obserwują z uśmiechem. Końcóweczka dla Ciebie :)

Ok więc kolejny prompt dla Ciebie:)
Przepraszam, że tak późno, ale… Właściwie nie mam żadnej wymówki… Jestem okropnym leniem…
PS trochę poszalałam z końcówką, ale powiedziałaś że należy do mnie wiec… :)

***

Tytuł: Misio

Niall powolnym krokiem szedł chodnikiem niosąc różowy plecak swojej siostry Lily. Zobowiązany był odprowadzać ją do przedszkola do końca września. Ten pomysł w ogóle mu się nie podobał. Trzeba przyznać, że blondyn był ogromnym śpiochem, a musiał zacząć wstawać codziennie po 6 rano, ponieważ zajęcia w przedszkolu zaczynały się od 7.

Lily podskakiwała wesoło w jednej rączce trzymając za ucho pluszowego misia. Jednak jej starszy brat w cale nie był taki wesoły. Przez całą drogę wmawiał sobie, że już po chwili będzie po wszystkim i w końcu będzie mógł spokojnie pograć w najnowsza FIFE lub położyć się ponownie do łóżka. Musiał tylko jeszcze chwile wytrzymać.

- A wiesz, że w przedszkolu mam nowego wychowawcę?- Zaczęła temat Lily.

- Tak? To dobrze- odpowiedział niechętnie Niall.

- Tak. Jest bardzo fajny. Nazywamy go Misio- znów zabrzmiał dziewczęcy głosik.

- Misio? Czy to nie jest zbyt dziecinne przezwisko dla starego faceta?- Zaśmiał się blondyn.

- Misio wcale nie jest stary!- Oburzyła się dziewczynka.

- No dobrze, może nie stary, ale na pewno gruby! Nikt tak po prostu nie jest nazywany misiem- zaśmiał się z własnego żartu.

- Nieprawda!- Znów oburzyła się Lily tym raczę przystając z oburzoną miną.

- Och no dobrze. Niech ci będzie. Jest młody, miły i chudy- starał się uratować sytuację Niall, kiedy jego siostra nie chciała ruszyć się z miejsca, a za 5 minut powinni być w przedszkolu.

- Sam się przekonasz!- Odkrzyknęła na jego słowa.- A pana Zayna nazywamy „misio”, bo lubi się przytulać i już!- Wystawiła język do brata i pobiegła w stronę bramy placówki. Niall tylko westchnął głośno uświadamiając sobie, jaka jego siostrzyczka jest słodka i zabawna.

Kiedy weszli do budynku przedszkola Lily od razu podbiegła do swojej szafki i wyciągnęła buty na zmianę. Zanim Niall doszedł do tego samego miejsca dziewczynka zdążyła już się przebrać i chwytając swoją najlepsza, przedszkolną koleżankę za rękę pobiegły do sali, w której spędzali większość czasu na grach i zabawach. Blondyn kolejny raz westchnął głośno. Nie zdążył dać siostrze plecaka.

Powolnym krokiem udał się w stronę drzwi do sali. Większość dzieci usadzała się już przy stolikach zastawionych kubkami z parującym kakao, a starsze panie przynosiły z kuchni talerze z kanapkami z serem na przedszkolne śniadanie.

Rozglądał się za Lily, ale nigdzie nie mógł jej dostrzec.

- Hej słoneczka, zanim zaczniecie jeść rozpocznijmy dzień piosenką- usłyszał nagle męski głos. Dzieci natychmiast wstały i zaczęły śpiewać razem z mężczyzną. Było widać, że sprawia im to ogromną radość.

Niall natychmiast odwrócił się w stronę, z której dobiegał głos. Nie tak wyobrażał sobie pana „Misia”. Właściwie to, co zobaczył było totalnym przeciwieństwem obrazu, który utworzył się w jego głowie, gdy w drodze do przedszkola opowiadała mu o nim Lily.

Wychowawca był dość wysoki. Wyglądał na tylko kilka lat starszego od blondyna. Jego kruczoczarne włosy były idealnie i starannie ułożone. Ciemny t-shirt opinał tors mężczyzny i Niall musiał potwierdzić- Misio nie był ani trochę gruby. Był wysportowany i mega sexowny!

Niall ocknął się z transu dopiero wtedy, gdy dzieci przestały śpiewać i ktoś ciągnął go za rękaw bluzy. Natychmiast odwrócił wzrok o wychowawcy jego siostry, który mógłby przysiąc, że spojrzał się na Nialla i delikatnie uśmiechnął.

Spojrzał w dół i zauważył zniecierpliwioną Lily.

- Mój plecak!- Syknęła przez zęby.

- Co?- Zapytał rozkojarzony.

- Daj mi mój plecak, bo muszę już iść jeść!- Syknęła kolejny raz odrobinę głośniej.

- Och…- przypomniało się blondynowi i natychmiast podał siostrze plecak wypełniony zabawkami. Pomachała mu na do widzenia i ruszyła biegiem do stołu, przy którym inne dzieci zajadały już się kanapkami i popijały kakao z białych kubków.

Zanim Niall wyszedł z sali spojrzał kolejny raz na wychowawcę swojej siostry, który siedział w rogu sali przy biurku i popijał kawę z dużego kubka obserwując podopiecznych. Sposób w jaki trzymał kubek i podnosił go do ust wydał się Niallowi niesamowicie podniecający dlatego czym prędzej postanowił wyjść przed budynek przedszkola i pozbyć się tych absurdalnych myśli.

Tej nocy Niall nie mógł spać. Budził się kilkakrotnie, a jego myśli i fantazję ciągle sprowadzały się do czarnowłosego i sexownego wychowawcy Lily. Próbował się uspokoić i przestać o nim myśleć, ale nadzwyczajnie w świecie nie potrafił. Gdy kolejny raz obudził się po 4 nad ranem stwierdził, że teraz już na pewno nie zaśnie. Włączył FIFĘ i postanowił zając się grą do 6 rano. Miał nadzieję, że chociaż na chwile skupi się na czymś innym.

Niall przechadzał się po korytarzach przedszkola. Właściwie trzymał się jak najbliżej sali, w której razem z dzieciakami siedział Zayn- wychowawca. Udawał, że podziwia prace maluchów, które wywieszone były na ścianach korytarzy, a tak naprawdę obserwował z zachwytem wychowawcę Lily. Robił tak od ponad tygodnia.

Od kiedy pierwszy raz zobaczył „Misia” jego nastawienie do odprowadzania siostry całkowicie się zmieniło. Z niecierpliwością czekał na kolejny poranek, a następnie aż wybije 15 po południu, ponieważ stwierdził, że także będzie przychodził po siostrę z powrotem. I chociaż dzieci mogły być odbierane z przedszkola dopiero po 17 Niallowi nie przeszkadzały dwie godziny czekania. Zazwyczaj Zayn wychodził z dzieciakami na plac zabaw na terenie przedszkola, ponieważ pogoda naprawdę dopisywała. Bawili się wszyscy na karuzelach przez 2 godziny, a w tym czasie blondyn siadał na ławce nieopodal i mógł podziwiać i zachwycać się Zaynem.

Tego dnia pogoda nie dopisała. Niebo było zachmurzone i kropił deszcz, dlatego dzieci siedziały w sali razem z wychowawcą. Niall nie mógł tak po prostu tam wejść i czekać, w więc był zmuszony do przechadzania się korytarzami i oglądania prac dzieci z grupy Lily, co jakiś czas zerkając na czarnowłosego.

- Niall tak?- Jego imię wypowiedziane tym męskim głosem sprawiło, że aż przeszedł go dreszcz. Natychmiast się odwrócił i ujrzał Zayna opierającego się o ścianę ze skrzyżowanymi rękami na klatce piersiowej.

- Ummm tak- zaczerwienił się właściwie nie wiedząc czemu.

- Może masz ochotę pobawić się ze mną i z dzieciakami?- Niall przez chwile wstrzymał powietrze nie wiedząc, co odpowiedzieć. Brązowe tęczówki Zayna przeszywały go do wnętrza.

- Jasne- odpowiedział w końcu. Na jego słowa brunet uśmiechnął się szeroko.

- Więc chodźmy- dodał wskazując na drzwi sali, w której dzieciak biegały i śmiały się głośno. Niall skinął twierdząco głową i zrobił kilka kroków na przód.- Tak przy okazji jestem Zayn- dodał wychowawca Lily i podał dłoń Niallowi, gdy ten był na tyle blisko.

- Niall, ale to już wiesz- odpowiedział blondyn i uścisnął dłoń chłopaka. W tej jednej chwili przeszył go przyjemny dreszcz i tak naprawdę nie miał ochoty puszczać dłoni Zayna, ale stwierdził, że gdyby tego nie zrobił mogłoby zrobić się między nimi nieprzyjemnie już na samym początku.

Niall nawet się nie spodziewał, że zabawa z dzieciakami będzie taka przyjemna. Zayn wymyślił, że dziś będą malować farbami, więc wszyscy wyciągnęli potrzebne rzeczy. Blondyn rozdał dzieciom duże kartony i pędzelki. Maluchy usiadły w kole. W środku usiadł Zayn z Niallem. Co chwilę, któryś z podopiecznych prosił czarnowłosego albo blondyna, żeby pomógł mu z dorysowaniem czegoś na swoim obrazku. Chłopakowi naprawdę się podobało.

- Dobrze ci idzie. Mógłbyś zostać wychowawcą- usłyszał nagle szept tuż nad swoim uchem. Przeszył go kolejny dreszcz. Odwrócił się w stronę Zayna i już chciał mu podziękować, gdy poczuł na nosie mokrą farbę.

- Ej!- Krzyknął macając twarz. Brunet zaczął się głośno śmiać i sięgnął po największy pędzel próbując obronić się przed kontratakiem. Nie do końca mu się udało. Mimo tego, że chwycił dłonie Nialla chłopak zdołał ubrudzić go niebieską farbą po policzku. Siłując się między sobą i śmiejąc wylądowali nagle na podłodze. Niall leżał plecami na miękkim dywanie, a nad nim wisiał Zayn głośno dysząc i uśmiechając się od ucha do ucha. Trzymał ręce blondyna w nadgarstkach po obu stronach jego głowy. Niall także się uśmiechał i oddychał szybko odrobinę zmęczony. Nagle zauważył, że twarz Zayna się zmieniła. Uśmiech zniknął z jego ust. Teraz swoimi brązowymi tęczówkami wpatrywał się zachłannie w błękit oczu blondyna. Niall wyraźnie czuł napięcie między nimi, które rosło coraz bardziej z każdą sekundą.

- Pocałuje pan mojego brata?- Usłyszeli nagle dziewczęcy głos. Natychmiast się opamiętali. Zayn puścił nadgarstki Nialla, aby chłopak mógł wstać. Dookoła nich stały dzieci. Jedne cicho chichotały, a inne z otwartymi ustami wpatrywały się z zaciekawieniem.

- Nie, jasne, że nie- speszył się brunet i ze zdenerwowaniem podrapał się w kark.

- Lily, co ci w ogóle przyszło do głowy?- Ratował sytuację równie zmieszany i zdenerwowany Niall. Dziewczynka wzruszyła tylko ramionami.

- Wracajcie do malowania- dodał Zayn, a dzieci natychmiast go posłuchały. Ponownie usiadły na dywanie i kontynuowały tworzenie swoich prac jak by nic się nie wydarzyło. Niall usiadł po turecku i ukradkiem spojrzał na Zayna. Brunet sprzątał farby, które wywrócili podczas przepychanek. Nagle poczuł na sobie wzrok blondyna, więc pośpiesznie zerknął na niego niewinnie się uśmiechając. Niall odwzajemnij gest i speszony uciekł wzrokiem na podłogę.

Lily siedziała na ławce zapinając kurtkę, a Niall wiązał sznurowadła w jej bucikach.

- Niall mogę cię na chwilę prosić?- Usłyszał dobrze znany mu głos. Natychmiast przeszył go przyjemny dreszcz i odwrócił się widząc Zayna stojącego nieopodal.

- Weź plecak i poczekaj na mnie przy wyjściu dobrze?- Blondyn zwrócił się do siostry, na co dziewczynka przytaknęła bez sprzeciwu. – O co chodzi?- Zwrócił się tym razem do bruneta, gdy stanął naprzeciwko niego.

- Pomyślałem, że może moglibyśmy wyskoczyć razem na piwo w weekend, co ty na to?- Zapytał odrobinę zdenerwowany. Nialla zaskoczyły jego słowa, ale jednocześnie ucieszył się w duchu jak dziecko. Nie spodziewał się, że ktokolwiek taki jak Zayn zwróci na niego uwagę.

- Jasne, bardzo chętnie- odpowiedział uśmiechając się.

- Moglibyśmy także później zrobić to, co sugerowała twoja siostra- dodał Zayn tym razem wyraźnie się zawstydzając. Nialla zatkało. Nie wiedział, co ma powiedzieć, więc wpatrywał się z otwartymi ustami w bruneta. Pośpiesznie rozejrzał się czy obok nie ma rodziców lub ich dzieci, które mogłyby cokolwiek usłyszeć. Na szczęście stali sami.– Yyy… To znaczy, przepraszam. To było głupie, nie powinienem…- jąkał się Zayn widząc reakcję Nialla. Chciał ratować sytuację, żeby nie wyjść na totalnego idiotę, ale blondyn wpadł mu w słowo.

- Po co mamy czekać, aż do weekendu?- Zayn spojrzał na niego jeszcze bardziej zdezorientowany.

- Nie…- chciał powiedzieć, że nie rozumie, co Niall ma na myśli, ale chłopak w tej samej chwili mu wyjaśnił. Położył dłoń na karku bruneta i przyciągnął go pośpiesznie do namiętnego pocałunku, od którego Zaynowi zrobiło się ciemno przed oczami.

Skomentuj

Autor: Damian Milczarek

Blog: dmilczarek

Data pierwszego posta: wrzesień 2012

Miejscowość: Sochaczew

Na co dzień pracuje w nudnej korporacji, więc czas poza nią umila sobie fotografią, podróżami i pisaniem o grach.

Od kiedy zacząłeś się zajmować fotografią?

Fotografia pojawiła się w moim życiu już od maleńkości za sprawą bliskich krewnych, którzy się nią pasjonowali. Myślę, że to kwestia dojrzewania do tej pięknej pasji sprawiła, że pewnego dnia jakieś pięć lat temu zamieniłem pospolitą „małpkę” na pierwszą lustrzankę. Od tamtego czasu wiele się zmieniło.

Na czym polega sekret dobrej fotografii ulicznej?

Trudno o prostą odpowiedź. To wymaga wprawy, lat doświadczenia, znajomości swojego sprzętu, pewności siebie i zaufania. Wiedza i doświadczenie są kluczowe. Bardzo pomaga w tym studiowanie prac mistrzów fotografii, klasyków. A potem już sami wypracujemy swój styl. Fotografia uliczna jest żywiołowym tematem, daje tyle możliwości i tematów. Mnie szczególnie interesuje zetknięcie człowieka i jego emocji z architekturą.

Czy dużo podróżujesz?

Staram się choć kilka razy w roku wyruszyć gdzieś z aparatem, jak tylko czas i praca na to pozwolą. Nie jest to mało, ale też nie imponuje. Korci bardzo, by wreszcie wsiąść w samolot, spotkać nowych ludzi, odwiedzić nowe miasta i chłonąć tę atmosferę. Choć paradoksalnie najtrudniej zrobić świetne zdjęcia tuż za rogiem swojego domu.

A miałeś okazję doświadczyć jakichś różnic kulturowych w reakcjach ludzi na aparat fotograficzny? Czy ludzie chętnie pozują?

Na pewno w miejscach popularnych turystycznie ludzie są przyzwyczajeni do fotografowania i traktują aparat dość obojętnie. Nie inaczej jest w miejscach gęsto zaludnionych, gdzie łatwiej o anonimowość. Z pewnością w części krajów islamskich trzeba szczególnie uważać, ot chociażby kobiety w Egipcie zawstydzone uciekały sprzed obiektywu. Ale na pewno nie warto generalizować, zawsze trzeba zachować takt i umiar. Na szczęście nigdy nikt nie zareagował wobec mnie agresywnie. Wierzę, że uśmiech i szczera postawa rozładowują ewentualne napięcia i zapobiegają ewentualnym kłopotom.

Zacząłeś prowadzić blog prawie dwa lata temu jako recenzent gier komputerowych. Czy nadal jesteś gamerem?

Jasne, dosłownie w tym tygodniu opublikowano moją ostatnią recenzję w Eurogamerze. Dziś chyba trudno nie być graczem. Od komputerów przez konsole po telefony, wszędzie choć na chwilę możemy coś włączyć i odpłynąć do wirtualnej rzeczywistości. Sama przyjemność, byle nie w nadmiarze.

Co chcesz robić w przyszłości?

Gdyby tak w końcu dotrzeć z aparatem w ręku do Nowej Zelandii, Japonii oraz Korei, to spełniłoby się choć kilka z wielu moich marzeń. Mam nadzieję, że na swojej drodze spotkam również kolejnych inspirujących fotografów, którzy podzielą się swoim doświadczeniem, bo ono jest po prostu bezcenne. Chciałbym robić to co teraz, ale marzę, by móc poświęcić temu więcej energii, czasu i pieniędzy.

Jakie blogi na Tumblrze poleciłbyś innym?

Tumblr to kopalnia świetnych blogów i tych wartych polecenia jest wiele, ale szczególnie polecam blogi fotografów: stevemccurrystudios, r-gelard, tomaszhaczykfinnharries.

Dziękujemy za wywiad i życzymy wielu ciekawych podróży!

Autor: Paweł Gregorczyk

Blog: thousandhi-fives

Miejscowość: Lublin/Warszawa

Data pierwszego posta: lipiec 2014

Za dnia jest studentem zmagającym się z dwoma kierunkami w dwóch różnych miastach (Dziennikarstwo i Komunikacja Społeczna na UMCS + Międzynarodowa Polityka Handlowa na UW). Nocą przebiera się w luźny outfit i rozczytuje popkulturę, by chłonąć wszystko, co wydaje mu się interesujące. Nie ma supermocy ani bat-jaskini. Nie ma też słabości do kryptonitu, więc czuje, że jest na wygranej pozycji.

Skąd pomysł na bloga poświęconego komiksom, muzyce, graniu i filmom?

Pomysł na pisanie o komiksach chodził mi od dłuższego czasu po głowie, ale zmaterializował się ostatecznie podczas badań do pracy dyplomowej o komiksach („Ewolucja bohatera w amerykańskim komiksie”). Z racji tego, że przeczytałem sporo ciekawych tytułów, a tylko część z nich na dobrą sprawę umieściłem w tekście, zdecydowałem, że resztę zamieszczę w luźniejszej konwencji na blogu. O muzyce zacząłem pisać na studiach, ale świadomie zacząłem się nią interesować na przełomie gimnazjum i liceum. Godzinami marnowałem czas, by wyszukiwać coraz to lepiej brzmiące w moim mniemaniu rzeczy – po latach znalazłem te składanki i aż mi wstyd było, że za młodu katowałem się takimi rzeczami. Gry uwielbiam od dziecka, ale z racji 24 godzin w dobie nie mam możliwości, by sprawdzić wszystkie interesujące tytuły, ale pisanie o ukończonych grach lub ulubionych seriach to frajda. Sprawa z filmami ma się podobnie – staram się nadrabiać w wolnym czasie to, co mam na liście, ale więcej czasu poświęcam teraz animacjom, zwłaszcza japońskim, więc produkcje aktorskie zeszły na drugi plan.

Czy wszystkie dziedziny interesują Cię równie dogłębnie?

Myślę, że  muzyka i komiks ładnie się zazębiają. Komiks jest pewnego rodzaju wyrazem sprzeciwu do panującej sytuacji społecznej i prezentuje alternatywne rozwiązania. Kwestionuje pewne sprawy i przedstawia bohaterów walczących z establishmentem, nierównościami czy dyskryminacją. Muzyka, zwłaszcza rap i punk, które są mi bliskie, nie dość, że podzielają swój wyraz buntu, to jeszcze czerpią inspiracje z komiksów. A to wszystko dodatkowo subtelnie wpływa na filmy i gry, które natomiast odciskają swoje piętno na komiksach w formie bardziej „filmowych” i dynamicznych ujęć i kadrów. Ładna klamra.

Czy pamiętasz swój pierwszy przeczytany komiks?

To jest ciężkie pytanie, bo mam w tym wypadku trochę zamglone wspomnienia. Najprawdopodobniej był to któryś z zeszytów X-Men (chyba #41 z 1997 roku). Miałem 6 lat (dobry wiek do obcowania z komiksem) i najprawdopodobniej nie mogłem napatrzeć się na rysunki. Kilka lat później ten i inne komiksy znalazłem rozrzucone na podłodze jako przykrycie powierzchni przed malowaniem. Do dzisiaj nie mogę tego rodzicom darować.  

Czy myślisz o stworzeniu czegoś własnego?

Oczywiście, nieustannie. Problem wiąże się jedynie z motywacją i szlifowaniem warsztatu. Notuję sporo pomysłów, ale pisaniem scenariuszy z prawdziwego zdarzenia jeszcze się nie zająłem. Wolałem iść w krótkie opowiadania, które trafiały do szuflady. Rysuję, ale z racji tego, że nie uczęszczałem do szkół plastycznych wszystkiego uczyłem się z książek. Problem z motywacją pojawia się przy porównywaniu prac, które wciąż wymagają doszlifowania, ale tutaj pojawią się praktyka i ćwiczenia (choć ich częstotliwość pozostawia wiele do życzenia). W każdym razie postanowiłem zmusić się do regularnego pisania i rysowania i powiedziałem sobie, że do końca roku założę oddzielny blog, gdzie będę codziennie wrzucał postępy z ćwiczeń. Na razie optymistycznie trzymam się tego planu.

Jaki komiks, album muzyczny i grę zabrałbyś na bezludną wyspę?

Zacznę od gier zakładając, że pobyt na wyspie mógłbym na początku potraktować jako upragniony wypoczynek. Bez dwóch zdań: Metal Gear Solid V: The Phantom Pain Hideo Kojimy. Jestem ogromnym fanem serii i chociaż premiera V-tki dopiero 1 września, to wysyp bardzo wysokich ocen oraz fakt, że to ostatnia część sagi sprawia, że nie mogę się doczekać doświadczenia jakim niewątpliwie będzie gra. Plus nauczę się podstaw survivalu, więc raczej przetrwam na wyspie. Komiks: „Y: Ostatni z mężczyzn” Briana K. Vaughana, żeby jednak w jakiś sposób zmotywować się do powrotu z wyspy. Co do muzyki to tutaj album zespołu Clutch „Blast Tyrant”, by motywację przekuć na działanie, a przy okazji dlatego, że to kawał konkretnego łojenia.

Dziękujemy za wywiad i życzymy dalszego pogłębiania swoich zainteresowań i talentów!

Zdjęcie: Paweł Gregorczyk