333

anonymous asked:

I guess you and your tama are friends after all, even if he act so though xD You should do way more art with you and him ♡ because we love both of you so much and you're so pretty my heart explodes everytime ♡ more stories with you or with you with tama would be so funny and interesting Don't forget that ur fans love you!~

~ AWwww thanks so much for your support and your super-sweet message dear Anon, it comes in a good time because I recently had the feeling that my Tama art wasn’t as waited as it was before ! Maybe i’ll do more funny “ self-insert “ with my Human Tamatoa someday, I’m sure I would have so many things to talk about… >:’3 ♥

don’t imagine a younger Martin sitting on the couch in his living room, reading a book as he waits for Clarissa to come home from work.

don’t imagine Lily climbing up onto his lap and settling there, and without missing a beat, Martin runs one hand through her hair, one hand still clutching the book.

especially don’t imagine Clarissa coming home an hour later to find both of them asleep like that, the book still opened on the couch.

anonymous asked:

dude okay so i love the accounts @aloeplantt and @aphelionbruise !! aloeplantt's aesthetics are v nice and aphelionbruise is super good at writing holy crud (fr if poetry's your gig go get yourself some Good Shit)

!!! for @aloeplantt (also such a lovely positive blog ahh?! 🌻 ) + @aphelionbruise 💞  ( their poetry looks super amazing ! i’ll have to read it properly @ some point !!) 

send me nice messages abt ur favourite bloggers and i’ll @ them!

8

“But you’re also the most honest person that I’ve ever met.
And you’re strong
and smart… and funny,
and you’re confident and caring,
and you’re sexy…”

Gryps polecony priorytetowy

Uznałem, że 27 marca będzie w tym roku dniem, w którym skupię się na rzeczy prostej, ale bez dwóch zdań wielkiej. Przy tym zależy mi, aby obyło się bez ceregieli i banałów. To akurat pewnie nie wyjdzie, ale proszę mieć świadomość, że próbowałem. Bo dzisiaj chciałbym podziękować.  

Od trzech lat w ciszy obserwuję, jak szklana trafia do coraz to większego grona odbiorców. Wiecie, tamten osiemnastolatek raczej nie przypuszczał, że to wszystko potoczy się w ten sposób. Że czarno-białe wykreślanki popłyną dalej. W momencie pisania tego tekstu jest Was ponad pięć tysięcy. Lajkujecie, reblogujecie, komentujecie, wysyłacie do mnie wiadomości. Rozmawiamy. Milczymy. Patrzycie na to, co robię. Patrzycie na mnie. I, tak myślę, umiecie dostrzec w szklanej coś, czego ona swoimi niemrugającymi oczami może w sobie nie widzieć.

Może jeździmy jednym tramwajem, a kanar, który sprawdza Wasz bilet, sprawdza też ten mój. Niewykluczone, że zamawiamy to samo w tych samych kawiarniach. I że widok z okna mamy do bólu jednakowy. A jak chcemy uciec, to uciekamy w podobnym kierunku. Robimy to wszystko, niby się nie znając. Ale są wśród Was także ludzie, z którymi dane jest mi pijać najwymyślniejsze i najbardziej przegadane herbaty; osoby wekujące dla mnie kulinarne cuda; dobre dusze, które starają się ratować moją godność podczas spotkań towarzyskich; siostrzane byty, z którymi zrzucam się na czynsz; kamraci i niekamraci. Może szklaną odwiedzają też ci, których całowałem lub będę całować. I ci, którzy odeszli, ale tylko teoretycznie. Chciałbym Wam wszystkim podziękować za to, że tutaj ze mną jesteście.

Gdybym kiedyś stąd zniknął, brakowałoby mi Was. Jednak na tę chwilę nigdzie się nie wybieram. Niespiesznie popijam napar z pokrzywy, kierując swoje myśli do osób i miejsc, które, w przeciwieństwie do szklanej, faktycznie wypada opuścić.