*mojed

05.12.2016 21:03

Zrobiłbym dla niej wszystko, a ona nie chce mnie znać. Nie panuje nad sobą, kocham ją ale nie potrafię tego okazać. Znów jest tak jak zawsze. Zostaje sam. Zależało mi, nadal mi zależy. przez to że jestem jebanym idiotą, wszystko się zepsuło. Nienawidzę siebie, czuje obrzydzenie ciągle gdy tylko patrzę w lustro. Nie wiem co mi kurwa strzeliło do głowy, nie mam pojęcia dlaczego zawsze potrafię wszystko zjebać, zniszczyć. Zostają tylko wspomnienia i płacz. Chciałbym zapomnieć tylko nie wiem jak. I co ja mam teraz zrobić ? Nie potrafię żyć bez niej, a moje bycie egoistycznym debilem nie pozwala mi przetrwać w związku. Dlaczego ja taki jestem ? Dlaczego ludzie się interesują tak bezwartościową osobą jak ja ? Tyle pytań, niestety jak zawsze zero odpowiedzi. Niektórzy ludzie starają mi się pomóc, zaś niektórzy (czytaj. Większość) mnie nienawidzą. Są też tacy co dzwonią do mnie gdy staram się skupić na pisaniu. Tak droga Natalio, mówię o tobie. Kończąc,
Jestem okropny
Nie zasługuje na żaden gram szczęścia czy miłości
I co chwile pisze to samo.
Pozdrawiam, Marcel (czytaj. Załamany małolat który myśli że świat kręci się w okół niego)

Zważ, Robinson musiał się zaciągnąć, odbyć niebezpieczną podróż, przeżyć rozbicie okrętu i wiele innych cierpień, a ja musiałbym tylko Ciebie stracić i już byłbym Robinsonem. Ale byłbym Robinsonem bardziej od niego. On miał jeszcze wyspę i Piętaszka, i wiele różnych rzeczy, wreszcie okręt, który go zabrał i sprawił, że wszystko stało się niemal snem. Ja nie miałbym nic, nawet nazwiska, bo i nazwisko moje Ci oddałem.
I dlatego właśnie w stosunku do Ciebie jestem poniekąd niezależny, bo zależność wykracza poza wszelkie granice. To Albo-Albo jest za duże - Albo Ty jesteś moja i wtedy jest dobrze, albo mi się gdzieś stracisz, i wtedy nie jest nawet źle: wtedy nie ma nic, wtedy nie pozostaje żadna zazdrość, żaden żal, żadna tęsknota, w ogóle nic. Chyba jest coś bluźnierczego w takim budowaniu na jednym człowieku - i dlatego także i tam wokół fundamentów skrada się strach, ale to nie jest strach o Ciebie, tylko strach, że w ogóle ma się odwagę tak budować.
—  Franz Kafka, Listy do Mileny
Ty patrzysz w moje oczy, widzisz pieprzoną pewność. Dziś mogę grać o wszystko, lecz nie wszystko mi jedno. Wygrywasz lub przegrywasz, trzeciego wyjścia nie ma.