Avatar

@porazka-zyciowa

65.4–>50[53.7]—>46

“I dziecko, musisz kochać siebie. Musisz budzić się o czwartej rano, parzyć czarną kawę i patrzeć na ptaki tonące w mroku świtu. Musisz usiąść obok człowieka na dworcu, który czyta twoją ulubioną książke, i zacząć rozmowę. Po złym dniu musisz przyjść do domu i sparzyć swoją skóre prysznicem. Potem musisz wyprać całą twoją pościel aż będzie pachnieć cytrynowym detergentem, który kupiłeś w sklepie obok za cztery dolary. Musisz przestać wszystko brać tak do siebie. Nie jesteś księżycem całującym czarne niebo. Musisz skomplementować komuś krzywe brwi na targach sztuki i powiedzieć mu, że jego oczy przypominają ci zielone baseny w środku lipca. Musisz przestać się wściekać o rzeczy, które nie będą miały znaczenia w ciągu dwóch lat. Śpij długo w soboty i wstawaj wcześnie w niedziele. Przestań się martwić tym, co jej powiesz kiedy się dowie. Przestań wkońcu myśleć dlaczego przestało mu na tobie zależeć, więcej niż sześć miesięcy temu. Przestań pytać wszystkich o zdanie. Pierdol to. Kochaj siebie, dziecko. Musisz kochać siebie.”

“Kiedy nie byłam w związku myślałam, że bycie z jedną osobą nawet przez krótki okres czasu musi być cholernie nudne i pełne rutyny. Guzik prawda. W takie dni jak dzisiaj, kiedy nie chce ci się ruszyć tyłka z domu, bo pada, kiedy nie spotykasz się ze znajomymi ani z nim, “bo przecież widzieliśmy się przedwczoraj”, kiedy nie masz do napisania nawet akapitu pracy magisterskiej dociera do ciebie, jak bardzo brakuje ci drugiej osoby. Nagle zdajesz sobie sprawę, że jej obecność jest jak tlen - kiedy nie mam jej w pobliżu w kiczowato-romantyczny sposób tracisz oddech. Może za kilka lat tydzień odpoczynku od drugiej osoby będzie wybawieniem, ale teraz to niemożliwe. Kiedyś moja koleżanka z dłuższym stażem związku powiedziała mi, że codziennie kocha się bardziej… wtedy myślałam, że to bujda. Ale chyba tak po prosto jest. Kocha i tęskni się mocniej.”

— znalezione (via polskie-zdania)

PO TYM CO PRZECZYTASZ DOCENISZ SWÓJ ZWIĄZEK...

Kiedy wróciłem do domu, żona podała kolację. Wziąłem ją za rękę i powiedziałem, że muszę jej coś powiedzieć. Usiadła i jadła w milczeniu. Znów widziałem strach w jej oczach. Nagle byłem przerażony, nie byłem w stanie otworzyć ust. Ale musiałem jej powiedzieć co myślę: chcę rozwodu. Żona nie była porywcza i zdenerwowana, tylko cichym głosem zapytała mnie o powód. Chciałem unikać odpowiedzi na to pytanie, to ją rozgniewało. Rozrzuciła wokół sztućce i krzyczał na mnie, że nie jestem mężczyzną. Tej nocy nie rozmawialiśmy już ze sobą. Płakała przez całą noc. Wiedziałem, że chce się dowiedzieć, co się stało z naszym małżeństwem, ale nie mogłem dać jej zadowalającej odpowiedzi: Zakochałem się w Jane. Mojej żony już nie kocham. Z głębokim poczuciem winy, przygotowałem kontrakt małżeński, w którym zaoferowałem jej nasz dom, samochód, i 30% naszej firmy. Przeglądnęła go krótko, a następnie podarła go. Kobieta, z którą spędziłem dziesięć lat mojego życia, była mi obca. Było mi przykro, za jej czas i energię, które zmarnowała ze mną, ale nie mogłem wrócić, zbyt mocno kochałem Jane. Wreszcie wybuchnęła głośno na moich oczach łzami, takiej reakcji się spodziewałem. Te łzy dały mi jakoś poczuce ulgi. Przez dłuższy czas myślałem nad rozwodem, miałem obsesję na punkcie tej myśli. Teraz to uczucie jest jeszcze silniejsze i byłem pewien, że jest to dobra decyzja. Następnego dnia wróciłem do domu późno i zobaczyłem ją siedzącą przy stole coś piszącą. Byłem bardzo zmęczony tego wieczoru, więc poszedłem bez kolacji prosto do łóżka. Wiele godzin spędzonych z Jane mnie wyczerpały. Obudziłem się i zobaczyłem, że nadal siedzi przy biurku i pisze. To nie miało dla mnie znaczenia, więc odwróciłem się i natychmiast zasnąłem. Rano dała mi swoje wymagania odnośnie rozwódu: nie wymaga niczego, jednak chce byśmy przez miesiąc żyli normalnie i udawali że nic się nie stało, zanim ogłosimy rozwód. Powód był prosty: Nasz syn pisze za miesiąc prace klasowe i nie chce go z naszym zepsutym małżeństwem obciążać. To mogłem zaakceptować. Ale poszła dalej: Chciała, żebym sobie przypomniał, jak w dniu naszego ślubu na rękach niosłem ją przez próg. Chciała żebym codziennie z naszej sypialni do drzwi wyjściowych nosił ją na rękach przez miesiąc. Myślałem, że ona całkowicie oszalała. Lecz by nasze ostatnie dzień, były przyjemne jak tylko było to możliwe, zgodziłem się. Później powiedziałem Jane o warunkach mojej żony. Roześmiała się głośno i powiedziała, że to absurd. “Nieważne co ona za sztuczki zastosuje, musi zaakceptować rozwód” - powiedziała i szydziła. Po tym jak powiedziałem żonie, że chce się rozwieść, nie mieliśmy więcej kontaktu ciała. Więc nic dziwnego, że w pierwszy dzień nieznane uczucie było, kiedy niosłem ją na rękach. Nasz syn stał za nami i oklaskiwał. “Tato trzyma mamę w rękach” - radował się. Jego słowa mnie zraniły. Od sypialni do drzwi salonu poszedłem 10 metrów z nią w moich ramionach. Powoli zamknęła oczy i szepnęła do mnie: “Proszę nie mów naszemu Synkowi o naszym rozwodzie. ” skinąłem głową i przygnębiające uczucie mnie napadło. Umieściłem ją w przedniej części drzwi. Poszła na przystanek autobusowy w celu oczekiwania na autobus do pracy. Jechałem sam do mojego biura. Na drugi dzień wszyscy przyszło o wiele łatwiej. Pochyliła głowę na mojej piersi. Czułem zapach jej bluzki. Uświadomiłem sobie, że przez długi czas nie dostrzegałem jej. Uświadomiłem sobie, że nie jest już tak młoda, jak była na naszym ślubie. Widziałem małe zmarszczki na jej twarzy, a także pierwsze małe szare Włosy. Nasze małżeństwo nie przeszło na niej bez szwanku. Przez chwilę, zadałem sobie pytanie, co za krzywdę jej wyrządziłem. Kiedy w czwartym dniu wziąłem ją na ręce, zauważyłem, że poczucie swojskości powstało ponownie. To była kobieta, która mi dziesięć lat życia poświęciła. Piątego dnia zauważyłem, że zaufanie wzrasta. Nie powiedziałem Jane o tym. Z dnia na dzień, łatwiej było mi ją nosić. Może mnie codzienne ćwiczenia zrobiły silniejszym. Pewnego ranka, widziałem ją, jak myślała, w co się ubrać. Przymierzyła kilka stroi, ale nie mogła się zdecydować. Potem powiedziała z westchnieniem: “Wszystkie Ubrania są coraz większe. “Nagle Zdałem sobie sprawę, że ona znacznie schudła. Więc to był powód, że noszenie jej stało się łatwiejsze! Nagle uderzyło mnie jak cios: Miała tak wiele bólu i goryczy w swoim sercu! Podświadomie pogłaskałem ją po głowie. W tej chwili nasz syn i powiedział: “Tato, to już czas, trzeba mamę z pokoju przenieść ”. było ważną częścią jego życia, aby zobaczyć, jak tato mamę niesie na rękach z pokoju. Moja żona powiedziała do naszego syna, żeby bliżej podszedł. Gdy to zrobił, wzięła go w ramiona. Odwróciłem głowę, ponieważ obawiam się zmienić zdanie w ostatniej chwili. Wziąłem ją w ramiona i zaniósłem z sypialni przez salon do korytarzu. Jej ręka opiadała na mojej szyi lekko. Trzymałem ją mocno w ramionach. To było jak w dniu naszego ślubu. Martwiłam się, bo waży mniej i mniej. Gdy miałem ją w ostatnim dniu w ramionach prawie nie mogłem się ruszyć. Nasz syn był już w szkole. Trzymałam ją i powiedziałem jej, że zauważyłem, że w naszym życiu brakowało intymności. Pojechałem do mojego biura i wyskoczyłem z samochodu nie zamykając go - na to było brak czasu. Bałem się, że z każdym opóźnieniem mogę zmienić decyzję. Pobiegłem po schodach. Kiedy podszedłem, Jane otworzyła drzwi. “Przepraszam, ale nie chcę się już rozwodzić” Powiedziałem. Spojrzała na mnie zaskoczona i dotknęła mojego czoła. “Czy masz gorączkę?” zapytała. Wziąłem jej rękę z mojego czoła i powiedziałem: “Przykro mi, Jane, nie będę się rozwodzić. Nasze życie małżeńskie było pewnie dlatego tak monotonne, bo ona i ja nie docenialiśmy się, a nie dlatego, że nie kochamy się! Dopiero teraz zdaję sobie sprawę, kiedy na naszym ślubie prowadziłem ją przez próg, ślubowałem jej lojalność i wierność dopóki śmierć nas nie rozłączy.” Jane wydawała się nagle obudzić. Uderzyła mnie w twarz, trzasnęła drzwiami i wybuchnęła płaczem. Pobiegłem na dół i do kwiaciarni, która była na mojej drodze. Tam zamówiłem bukiet dla mojej żony. Ekspedientka zapytała mnie, co napisać na kartce. Uśmiechnąłem się i napisałem “Każdego ranka będę nosić ją przez próg, dopóki śmierć nas nie rozłączy.” Kiedy przyjechałem po południu do domu, miałem uśmiech na ustach i bukiet kwiatów w dłoni. Pobiegłem po schodach, moja żona była w łóżku - moja żona nie żyje. Walczyła miesiące z rakiem a ja byłem zbyt zajęty z Jane na ogół żeby coś sobie uświadomić. Wiedziała, że wkrótce umrze i chciała mnie uratować od: Negatywnego uczucia naszego syna do mnie. Przynajmniej w oczach mojego syna, pozostanę kochającym mężem.

To te drobne gesty w związku, tak naprawdę mają największe znaczenie. To nie dwór, samochód lub góry pieniędzy. Te rzeczy mogą rzeczywiście życie wzbogacić, ale nigdy nie są źródłem szczęścia. Więc masz trochę czasu by zrobić to dla partnerstwa. To te małe akcenty dbają o bezpieczeństwo i poczucie bliskości. Żyć w szczęśliwym związku!

Jeśli tego nie udostępnisz, nic Ci się nie stanie. Jednak robiąc to, może uratujesz jakieś małżeństwo/związek. Wiele związków się niszczy, ponieważ ludzie nie zdają sobie sprawy, że poddają się tuż przed metą.

Avatar
panikea
“Z tymi romansami i związkami to jest tak, jak w tym dowcipie, gdzie facet wstał rano i wypełzł ze swojej nory, drapiąc się po jajach i spodziewając się, że ten dzień będzie odrobinę lepszy niż setka chujowych za nim. Pewne przesłanki ku temu były, bo tego dnia były jego urodziny. Miał nadzieję, że żona da mu prezent (może nawet zegnie się do berła). Oczywiście, nawet nie złożyła mu życzeń. Za to kompletnie spierdoliła jajecznicę. Dzieci nie oderwały łbów od komórek. Ale po nich to się nawet za dużo nie spodziewał. Facet, wkurwiony, poszedł do pracy. Ale gdy jego sekretarka powiedziała: ”Dzień dobry, szefie, WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO” zrobiło mu się odrobinę milej. Kiedy więc przyszła około 18 i spytała czy może ma ochotę wyskoczyć do baru i zrobić drina, szybko się zgodził. Bo tego właśnie potrzebował. Szybkiej najebki, aby zapomnieć. Drin za drinem, ona zaproponowała, by wpaść do niej na chwilę. Facet może i trochę się zdziwił, ale pomyślał, że skoro ślubna lodów już nie kręci, to trzeba się stołować na mieście. Poszedł. Przy drzwiach powiedziała, że na chwilę pójdzie do sypialni, ale zaraz będzie z powrotem. Po kilku minutach wyszła, niosąc ogromny tort urodzinowy. Obok stała jego żona, dzieci, przyjaciele oraz współpracownicy. Wszyscy śpiewali : „STO LAT, STO LAT!” A on, kurwa, po prostu siedział na tej kanapie… Nagi. Zakładając prezerwatywę… Na koniec wszystko sprowadza się do tego, że ludzie chcą mieć obok siebie kogoś kto ich wysłucha i z kim mogą pogadać. A zamiast tego kombinują gdzieś na czyjejś kanapie, popadając w dramaty. Związek to szacunek. Jak go nie ma od początku, to później też nie będzie. PS. Facetów którzy nie myślą tylko chujem nie ma.”

— Piotr C. pokolenieikea.com 

Życie nie ma sensu ponieważ
- udajesz aby nikt się tobą nie przejął
- żyjesz bo musisz ,a nie dlatego, że chcesz
- każdego dnia walczysz o samego siebie
- cierpisz
- męczysz się
- masz dość bólu psychicznego
- masz strach przed utratą bliskich
- jesteś tu sam z problemami
- każda noc to płacz ,który cię męczy
Moje
Ty po prostu masz siebie dosyć. Masz dość odbicia w lustrze i poczucia, że zawsze znajdzie się ktoś lepszy. Nawet jeśli to nieprawda, nawet jeśli wygladasz dobrze, to i tak gdzieś z tyłu głowy to siedzi. I będzie siedziało. Raz wbite do głowy zostanie w niej. Żadne pierdolone „jesteś piękna” nie pomoże. Nie pomoże.

to prawda, że będą momenty w życiu kiedy będziesz załamany. kiedy zaczniesz wątpić we wszystko co Cię otacza, że na świecie istnieje jakiekolwiek dobro. i nie ważne co spowoduje, że zaczniesz tak myśleć. każdy powód jest tak samo ważny. i w końcu każdy oddech będzie Cię męczyć, chęć snu, usunięcia się z życia, przesunięcia w cień; będzie atrakcyjniejsza niż samo życie. będziesz uważać, że w przyszłości nie czeka na Ciebie nic pozytywnego. że twoje życie to pasmo porażek i tak będzie do samego końca. i może to że będzie dobrze, jest śmieszne w aktualnej sytuacji. ale z a u f a j mi. będzie. i odbudujesz siebie, wstaniesz pewnego dnia i spojrzysz w lustro z uśmiechem widząc w odbiciu swoja twarz. będziesz dla siebie najlepszym przyjacielem, mentorem i kochankiem w jednym. i nie ważne ile czasu ci to zajmie. minuty, godziny, tygodnie czy lata. ważne, że staniesz na wysokości zadania by pokochać siebie, by spojrzeć w świat i brać z niego co się da. bo tak się stanie. z a u f a j sobie.

Avatar
chaos-os

Zrebloguj, jeśli:

1. Głodziłaś/łeś się. 2. Wymuszałaś/łeś wymioty. 3. Okaleczałaś/łeś się. 4. Płakałaś/łeś w nocy. 5. Miałaś/łeś złamane serce.

Avatar
krolowalez
Zastanawiałam się, czy ty chociaż przez jedną, jedyną sekundę zatęskniłeś za moją obecnością, za moimi żartami czy dziwnymi pomysłami. Czy przez tą jedną sekundę poczułeś tęsknotę za mną i powiedziałeś szeptem “cholera, brakuje mi jej”.

Szkoła

Wrzesień coraz bliżej. Powrócą lekcje, kartkówki, przerwy. Powrócą też ludzie, w tym Ty. I nieważne czy będą się na Ciebie patrzeć - Ty i tak poczujesz na plecach ich wzrok. Każdy szept, śmiech gdzieś w tle. Będziesz myśleć, że mówią o Tobie.

Nie udało się, prawda? Nie osiągnęłaś swojej wymarzonej wagi w trakcie wakacji? No cóż, nie załamuj się, naprawdę, to nic straconego. Chudnięcie w trakcie roku szkolnego też może sprawiać niesamowitą satysfakcję.

Wyobraź to sobie. Zaczynasz... no cóż, zaczynasz z czym zaczynasz. To bez znaczenia. Jeszcze we wrześniu pojawią się pierwsze sukcesy. Waga zacznie lecieć w dół. Powoli Twoje nawyki żywieniowe będą się zmieniały - na lepsze. Warzywa, owoce, jemy zdrowo. Niektóre partie ciała staną się zauważalnie szczuplejsze, inne jeszcze nie. Cierpliwości.

W październiku będzie lepiej. Będziesz miała za sobą już jeden dobry miesiąc, który zmotywuje Cię do trzymania się swoich limitów. W końcu teraz nie możesz się poddać, prawda? Zaczną pojawiać się pierwsze, rzucone mimochodem komplementy. "Ty chyba schudłaś. Dobrze wyglądasz".

Na początku listopada wycięgniesz ten śliczny sweter, który kurzył się na dnie szafy przez ostatnie pół roku. Przymierzysz go i ze zdziwieniem zauważysz, że wyglądasz w nim o niebo lepiej niż ostatnio. Poza tym pamiętasz te przyciasne jeansy, które kupiłaś w wakacje? Miałaś do nich schudnąć. No cóż, poszło lepiej niż myślałaś, bo teraz są wręcz zbyt duże. Szykują się kolejne zakupy.

Jest grudzień, a Ty w końcu czujesz się dobrze z włosami spiętymi w kok. Nie potrzebujesz już ich do zasłaniania swojego podwójnego podbródka. Nie, teraz możesz pochwalić się wyraźną linią szczęki. Do tego komplementy. Dostajesz ich coraz więcej. Ludzie widzą Twoją przemianę.

Rok kończy się. Dokonałaś tego. Schudłaś na oczach tych wszystkich ludzi ze szkoły. To oni byli świadkami tego, jak z tygodnia na tydzień stawałaś się coraz szczuplejsza. Coraz pewniejsza siebie. Coraz szczęśliwa.

Spoglądasz na galerię wakacyjnych zdjęć i widzisz jak daleką drogę pokonałaś od tego czasu. Jesteś z siebie dumna i masz do tego prawo.