Problemy w domu. Duża ilość nauki w szkole. Kłótnie z przyjaciółmi. Długie, zimne wieczory. A wśród tego wszystkiego TY. Mała, bezbronna i jakże uczuciowa nastolatka. Ze swoim sercem, które już zostało rozłożone na części pierwsze setki razy, nadzieją, że wszystko będzie dobrze. Idziesz przez życie, ciągle do czegoś odliczając-do weekendu, do świąt, do ferii, urodzin itd. Codziennie powtarzasz sobie te liczby, gdy wstajesz z łóżka. Uśmiechasz się, by nikt nie domyślił się jak bardzo ci przykro i jak bardzo potrzebujesz pomocy. O tym wiedzą nieliczni. Płaczesz przed snem, bo wiesz, że jutro nic się nie zmieni. Że nigdy nie będziesz wystarczająco mądra ani ładna. W pewnym momencie, masz ochotę odpuścić. I zastanawiasz się tylko, jak długo dasz radę wytrzymać. Myślisz o reakcji rodziny i znajomych o Twojej śmierci. Dzień dla niektórych najgorszy, a dla Ciebie-dzień ulgi od całego świata i problemów.