Avatar

Nothing happens without a reason.

@desolationn

Avatar
reblogged
Myślę, że to ważne: uświadomić sobie, że możesz za czymś tęsknić i jednocześnie wcale nie chcieć tego z powrotem.
Avatar
reblogged
Poczucie bezpieczeństwa i poczucie, że jest się kochanym - ona nigdy tego nie miała. Od zawsze próbowała się pod kogoś podczepić, zasłużyć na wszystko. Nie było w niej przekonania, że po prostu warto ją kochać, bo jest fajną, wartościową dziewczyną, dobrym człowiekiem, uważała natomiast, że na każdy uśmiech, gest akceptacji, ciepłe słowo musi zapracować.
 Monika Sawicka, Dobrze, że jesteś
Avatar
reblogged
“Czemu nie przychodzisz, gdy jest mi źle? Nie wyczuwasz tego? Mówiłeś przecież, że nasze połączenie jest tak doskonałe, tak niepodrabialne – nie czujesz, że jest mi źle? Gdzie jesteś? Wiesz i nie reagujesz? Czy może jednak nie masz o tym pojęcia? A jeśli nie wiesz, to przyjechałbyś, gdybyś wiedział? Czy byłbyś tu gdybyś wiedział? Nie wiem, czy tęsknię. Może tak. Może czasami. Jeśli czuję, że tęsknię, to tęsknię wtedy tak… jakbym była człowiekiem. Zdarza mi się tak. Czasem… Nie mów o tym nikomu, dobrze? To zdarza mi się tylko czasem. A Ty… Bywasz jeszcze człowiekiem? Nie, nie musisz. Nie liczę, że odpowiesz. Nie liczę, że powiesz, że jest właśnie tak, jak wierzyłam, że jest. Chyba nie chcę. Ani to w moim, ani to w Twoim interesie przecież. Nic nie mów już. Istniej tylko. Istniej gdzieś. Wyślij czasem sygnał dymny. Będę widziała. „Jestem. Istnieję. Ja. Człowiek.””

— Marta Kostrzyńska

Avatar
reblogged
Avatar
rozkosz-v
25 listopad

Samotny człowiek potrafi przywiązać się

do każdego ciepłego słowa jakie usłyszy.

rozkosz-v
Avatar

Gdy znikasz czuję pustkę...

Nie wiem czemu...

Ale czuję pustkę która zapełnia się gdy znowu wracasz...

Avatar

Nie doświadczyłam w swoim życiu stabilnej obecności bliskiej mi osoby. Będę się chwiać i bać. Będę do porzygania pytać, czy aby na pewno nadal nie zmieniłeś zdania i zawsze będę przy tym śmiertelnie poważna. Będę wątpić, zerkać z dystansu i na wszelki wypadek obwąchiwać wszystko po trzy razy, niczym pies, którego oddano już do schroniska tyle razy, że utracił on bezpowrotnie całe pokłady zaufania, jakie w sobie nosił. Będę zawsze na wszelki wypadek zakładać najgorsze, wiedząc doskonale, że nie ma takiej relacji, której nie można porzucić z dnia na dzień. Będę bardzo czujna i wyczulona. Zauważę każdą, nawet najmniejszą oznakę zmiany Twojego nastroju i, niczym Google, w 0,48s wyświetlę w swojej głowie listę wszystkich potencjonalnych powodów, a następnie rozłożę na części pierwsze każdy z nich. Brzmi strasznie, prawda? Takie jest, i wierz mi, że zrobiłabym wszystko, by taka nie być. Niestety nie doświadczyłam w swoim życiu absolutnie żadnej relacji, która przynosiłaby mi spokój, bezpieczeństwo i pewność. Wiesz z czym kojarzy mi się związek? Z przeraźliwym stresem. Z obezwładniającym strachem, ciągłym napięciem, niekończącą się niepewnością i rozpaczliwym, skrajnie wyczerpującym reanimowaniem trupa. Słyszę „miłość”, myślę „wojna”. Myślę „survival”. Widzę siebie z zapuchniętymi oczami, wyczerpaną, bezsilną, marzącą o tym, bym umarła tak jak stoję, byle dłużej się tak nie czuć, byle dłużej nie kochać. Widzę nieprzespane noce, trzęsące się ręce i łzy „szczęścia” po setnej udanej reanimacji trupa, który zdychał z powrotem średnio trzy dni później, ale za chwilę pozornego raju zapłacić byłam w stanie absolutne każdą cenę.

Marta Kostrzyńska; fragment czegoś, co powstaje

Avatar
reblogged
Avatar
panikea
 – Od kiedy pojawiły się smartfony, robię mnóstwo zdjęć – powiedział w końcu. – Czasami po kilka dziennie, czasami kilkaset. I później zazwyczaj ich już nie oglądam, nie wracam do nich. Masz tak samo? – Tak. – Ale jak przez przypadek do nich zaglądam, bo czegoś szukam w telefonie, albo komputerze, działają jak taki wyzwalacz. Widzisz je i uruchamia się lawina wspomnień. Ja tu byłem? To naprawdę ja? – wyjaśnił. – Młodszy? Beztroski? Taki uśmiechnięty? Co to za ubranie? Kiedy ja miałem coś podobnego? I na tych zdjęciach jest tyle słońca, a później tego słońca już nie ma. – Wziął do ręki kieliszek i długo pił wino. – I wtedy myślę, że to po nas zostanie. Setki tysięcy zdjęć gdzieś w wirtualnych chmurach na twardych dyskach komputerów. Zdjęć, których nikt już nigdy nie zobaczy i nie przejrzy. I będą tak wisieć w przestrzeni przez dziesiątki lat, kiedy nas już nie będzie.– Machnął ręką. Teraz milczałam ja. – Wyobrażam sobie, że te zdjęcia tkwią w takiej czarnej, zimnej dziurze. W pustce. I to jest nasze niebo, nasz raj, piekło i czyściec jednocześnie – ciągnął. – Zero i jeden. Ciągi liczb. A później skończy się prąd, dyski przestaną działać. Albo administrator naciśnie klawisz delate, by zwolnić miejsce dla innych. I nie zostanie już nic. 
Avatar
reblogged
Nie chcę być sama. Nigdy nie chciałam być sama. Kurewsko tego nienawidzę. Nienawidzę tego, że nie mam z kim porozmawiać, nienawidzę tego, że nie mam do kogo zadzwonić, nienawidzę tego, że nie mam nikogo, kto potrzyma mnie za rękę, przytuli mnie, powie mi, że wszystko będzie w porządku.
Avatar
reblogged
Może i faktycznie coś się kończy, by coś innego mogło się zacząć. Tylko, że niektóre zakończenia odbijają się na nas zbyt mocno przez co nie mamy ochoty iść dalej i otwierać nowego rozdziału.
Avatar
reblogged
Avatar
panikea
W życiu jest tak, że czasami musisz się zderzyć ze ścianą. Musisz nabić sobie potwornego guza. I wtedy ktoś, prawdopodobnie, jebnie cię jeszcze prosto w brzuch. Wówczas sobie przypomnisz, jak fantastycznie jest mieć płuca. Jak cudowny jest każdy bezproblemowy oddech. Jak cudowny jest krzyk.A później? Później musisz wstać, oprzytomnieć i rozwalić tę ścianę, albo ją obejść.Wstań, więc. Ja próbuję. 

Piotr C. POKOLENIE IKEA

Avatar
reblogged
Avatar
22maja
„Cisza była kojąca, ale tylko przez kilka pierwszych chwil. Po dłuższym czasie człowiek mógł usłyszeć w niej wszystko, przed czym bronił się za dnia.”
— Julia Brylewska „Angel”
Avatar
Avatar
22maja
„Płakałam. A nawet wyłam, nie mogąc się uspokoić. Nie mogłam pohamować tych łez, tych gorzkich łez. Bolało, ten ból rozrywał mi klatke piersiową. Ból był nie do opisania.”

kr3tynizmm