“I nie chcę mi się z nikim gadać, choć mam spory zasób słów.”
— Piotr Cartman (via niewygodny)
“Nie panosz się już przy mnie, jeśli dawno mnie skreśliłeś.”
— Sitek
Monika Sawicka, Dobrze, że jesteś
“Czemu nie przychodzisz, gdy jest mi źle? Nie wyczuwasz tego? Mówiłeś przecież, że nasze połączenie jest tak doskonałe, tak niepodrabialne – nie czujesz, że jest mi źle? Gdzie jesteś? Wiesz i nie reagujesz? Czy może jednak nie masz o tym pojęcia? A jeśli nie wiesz, to przyjechałbyś, gdybyś wiedział? Czy byłbyś tu gdybyś wiedział? Nie wiem, czy tęsknię. Może tak. Może czasami. Jeśli czuję, że tęsknię, to tęsknię wtedy tak… jakbym była człowiekiem. Zdarza mi się tak. Czasem… Nie mów o tym nikomu, dobrze? To zdarza mi się tylko czasem. A Ty… Bywasz jeszcze człowiekiem? Nie, nie musisz. Nie liczę, że odpowiesz. Nie liczę, że powiesz, że jest właśnie tak, jak wierzyłam, że jest. Chyba nie chcę. Ani to w moim, ani to w Twoim interesie przecież. Nic nie mów już. Istniej tylko. Istniej gdzieś. Wyślij czasem sygnał dymny. Będę widziała. „Jestem. Istnieję. Ja. Człowiek.””
— Marta Kostrzyńska
25 listopad
Samotny człowiek potrafi przywiązać się
do każdego ciepłego słowa jakie usłyszy.
rozkosz-v
Ten moment, kiedy utykasz pomiędzy poprawą swojego życia, a chęcią zniszczenia samego siebie...
Gdy znikasz czuję pustkę...
Nie wiem czemu...
Ale czuję pustkę która zapełnia się gdy znowu wracasz...
i wanna punch the walls till i break my hand
Nie doświadczyłam w swoim życiu stabilnej obecności bliskiej mi osoby. Będę się chwiać i bać. Będę do porzygania pytać, czy aby na pewno nadal nie zmieniłeś zdania i zawsze będę przy tym śmiertelnie poważna. Będę wątpić, zerkać z dystansu i na wszelki wypadek obwąchiwać wszystko po trzy razy, niczym pies, którego oddano już do schroniska tyle razy, że utracił on bezpowrotnie całe pokłady zaufania, jakie w sobie nosił. Będę zawsze na wszelki wypadek zakładać najgorsze, wiedząc doskonale, że nie ma takiej relacji, której nie można porzucić z dnia na dzień. Będę bardzo czujna i wyczulona. Zauważę każdą, nawet najmniejszą oznakę zmiany Twojego nastroju i, niczym Google, w 0,48s wyświetlę w swojej głowie listę wszystkich potencjonalnych powodów, a następnie rozłożę na części pierwsze każdy z nich. Brzmi strasznie, prawda? Takie jest, i wierz mi, że zrobiłabym wszystko, by taka nie być. Niestety nie doświadczyłam w swoim życiu absolutnie żadnej relacji, która przynosiłaby mi spokój, bezpieczeństwo i pewność. Wiesz z czym kojarzy mi się związek? Z przeraźliwym stresem. Z obezwładniającym strachem, ciągłym napięciem, niekończącą się niepewnością i rozpaczliwym, skrajnie wyczerpującym reanimowaniem trupa. Słyszę „miłość”, myślę „wojna”. Myślę „survival”. Widzę siebie z zapuchniętymi oczami, wyczerpaną, bezsilną, marzącą o tym, bym umarła tak jak stoję, byle dłużej się tak nie czuć, byle dłużej nie kochać. Widzę nieprzespane noce, trzęsące się ręce i łzy „szczęścia” po setnej udanej reanimacji trupa, który zdychał z powrotem średnio trzy dni później, ale za chwilę pozornego raju zapłacić byłam w stanie absolutne każdą cenę.
Marta Kostrzyńska; fragment czegoś, co powstaje
Piotr C. POKOLENIE IKEA
— Julia Brylewska „Angel”
kr3tynizmm







