Avatar

27092001

@afortuando-blog

Nauczycielka w liceum narysowała kredą na tablicy punkt i zapytała: - Co widzicie? Zapadła głucha cisza, bo uczniowie zgłupieli, nie wiedzieli, jak odpowiedzieć na tak postawione pytanie. Wreszcie prymus podniósł rękę i odpowiedział: - Widzę punkt narysowany kredą na tablicy. Wszyscy odetchnęli z ulgą, ponieważ wreszcie znalazł się odważny, który nazwał to, co wszyscy chcieli tak właśnie nazwać, ale wstydzili się mówić coś tak dla wszystkich oczywistego. Nauczycielka odparła: - Wczoraj to samo pytanie zadałam przedszkolakom. Czy wiecie, co odpowiedzieli? Że to koniec papierosa, oko ptaka, słup telegraficzny widziany z góry, kamyk, gwiazda, łepek szpilki, kropla wody, miasto zaznaczone na mapie, jeden pieg, ziarnko pieprzu, Ziemia widziana z dalekiego kosmosu… Morał jest taki że w dzieciństwie nie ma rzeczy oczywistych, prostych, nudnych… wszystko jest magią… potem tracimy to nie wiadomo kiedy i zwykły narysowany punkt jest dla nas zwykłym narysowanym punktem. Smutne to (…)

Zrebloguj jeśli

❤ miałeś próbę samobójczą ❤ samookaleczałeś się ❤ masz myśli samobójcze ❤ brakuje Ci kogoś ❤ kochasz kogoś, ale ta osoba Ciebie nie ❤ nienawidzisz życia ❤ gardzisz innymi ludźmi, w tym sobą ❤ jesteś gruba ❤ masz dość życia ❤ planujesz próbę samobójczą ❤ wierzysz, że Ci się uda

Nigdy nie byłam kochana, tak by czuć, że choćby po to znalazłam się na tym świecie.

,, Margo’‘ Tarryn Fisher (via czarne-lustro)

Cały sekret tkwił w tym, że ze mną trzeba było cały czas być, rozmawiać ze mną i mnie słuchać. Mnie trzeba było pilnować i chronić, jak pięcioletniego dziecka, żeby nie zaczęło się bawić zapałkami. Jeżeli zostawałam sama, to robiłam sobie ze łba kołowrotek, a jeśli moja samotność trwała dłużej - znikałam, szlajałam się, wpadałam w kłopoty, kończyłam na komisariacie albo z obitym ryjem. Albo zupełnie traciłam kontakt z rzeczywistością i zaczynałam egzystować w jakimś wymyślonym świecie. Tak, cały czas trzeba było przy mnie być i na to nie pozwolić. Tyle, że to nie było takie proste, bo tak często wpadałam w szał, tak często dostawałam kurwicy za jedno słowo, które mi się nie spodobało i zmieniałam się w potwora, a kto by chciał wyciągnąć dłoń do psa ze wścieklizną.
Od jakiegoś przeklętego dnia codziennie budzę się niepewna. Nie jestem pewna czy wyłączyłam suszarkę, czy zamknęłam drzwi, czy spakowałam wszystkie książki, czy nie pomyliłam dni, czy jestem tutaj, czy nie, czy wszystko ze mną w porządku, czy aby na pewno pamiętałam, żeby ubrać dziś najlepszy z uśmiechów…

“Mieszka u mnie paranoik” (via pulapkauczuc)