ychan

“Pocałunek” (wiersz prezentowany na slamie poetyckim w Magazynie Kultury, 11.10.2014)

Przybliżam się do Ciebie, możesz poczuć muskający Cię lekko mój nierówny, złakniony oddech.
Spoglądasz w moje oczy, nie trącące już pustką, dzięki Twojej obecności.
Bezszelestnym mruganiem powiek dajesz mi wotum zaufania, którego nie mógłbym zaprzepaścić.
Zamknięciem oczu próbujesz się ukryć, choć jak nigdy pragniesz zostać znaleziona.
Bo znalazłem Cię, choć trwało to srogo ponad dwadzieścia lat, ale jestem już tu, przybliżam się.
Napędzany pragnieniem, zbliżam moje usta do Twoich warg, które tkną słoną słodyczą, które są moim przeznaczeniem.
Oddajesz mi się bezwiednie i nieruchomo.
To mój język jest atakującym, agresorem, najeźdźcą.
Zewnętrzną częścią dłoni gładzę Twoją białą skórę, która coraz mocniej trąci bezwstydnym rumieńcem.
Wbijam się coraz mocniej tym pocałunkiem w Twoje złaknione wargi.
Na te kilka chwil nasze zmarniałe pokrowce na dusze zyskują nieśmiertelność.
Choć Twoje ramiona stały się zwiotczałe i omdlałe, ściskasz moją szyję z niesłychaną mocą.
Nie pozwalasz się oderwać moim ustom.
Pośród ekstazy i spełnienia tej chwili, odrywam jednak moje usta od Twoich warg, choć na chwilę.
Odrywam je, unosząc nieśmiało wzrok.
I patrzę, patrzę na Twój pępek.