nogach

5

Kurde, właśnie wróciłam z koncertu osoby z najpiękniejszym umysłem, która trzymała mnie na nogach przez ostatnie kilka miesięcy 😂 Ed na żywo jest jeszcze bardziej pozytywny i uśmiechnięty. On nie jest człowiekiem tylko chodząca muzyką. Jego koncert to najlepsza rzecz na świecie, jestem najszczesliwszym czlowiekiem na ziemi, dxiekuje dobranoc, dzieki rudy, ze jestes i tworzysz świetną muzykę i masz idealny kontakt z publicznoscia i juz tesknie THEY SAY IM UP AND COMING LIKE IM FUCKING IN AN ELEVATOR ✌

Nie wiem dlaczego tak trudno utrzymać przy życiu roślinę, zwierzę, człowieka i nie wiem, która jest godzina i nie wiem czy warto rozpocząć jeszcze dziś list do ciebie i nie wiem czy nie zwariuję do jutra i nie wiem co robisz teraz i jakie buty masz na nogach czy zjadłaś kolacje i nie wiem czy nigdy nie byłem zakochany czy ciągle jestem zakochany…

Nie wiem.

—  Jacek Podsiadło
Biegła...

Biegła co sił w nogach, pędziła patrząc w dal… Zdawałoby się, że całkowicie bez celu. Światło księżyca przebijało się przez gałęzie drzew i oświetlało jej jasne, jak gdyby porcelanowe policzki, które szczypały od łez. Pohukiwanie sowy, świergot czyżyka, niebo błyszczące od gwiazd… Nic nie było w stanie zwrócić jej uwagi. Nagle poczuła ukucie w sercu, upadła na zimną, wilgotną ziemię i wybuchnęła płaczem. Była wycieńczona, kompletnie bezsilna. Minęło już ponad 3 godziny, odkąd jej świat wywrócił się do góry nogami.                 *Na zegarze wybiła 19, kiedy zadzwonił telefon. Odebrała i usłyszała głos mamy swojej najlepszej przyjaciółki. Już od kilku godzin  miała  złe przeczucia, ale po chwili wszystko stało się jasne.  Okazało się, że ***** wpadła pod  pociąg. Policja na podstawie zeznań świadków stwierdziła, że najprawdopodobniej było to samobójstwo. Właśnie wtedy wybiegła z domu. Bez kurtki, kluczy, plecaka. Pędziła, jak gdyby chciała przegonić śmierć, jak gdyby chciała wyrwać przyjaciółkę  spod  kół pociągu.*                                                                                                         Otarła łzy, otrzepała spodnie z ziemi i biegła dalej. Przez jej głowę przepływały setki pytań:  Jak mogła dopuścić do tego, że najlepsza przyjaciółka popełniła samobójstwo?  Dlaczego nic nie zauważyła? Głos i łkanie matki ***** cały czas wypełniały jej myśli. Pędziła, chciała uciec na koniec świata, a przynajmniej tam, gdzie nikt jej nie znajdzie, gdzie nikt nie będzie mógł zobaczyć jej cierpienia. Wiedziała, że nic nie będzie tak, jak dawniej. Straciła najważniejszą dla siebie osobę. Bezpowrotnie. W momencie, kiedy po raz kolejny zalała się łzami zobaczyła światła. Była już blisko ulicy. Nie zwróciła na to uwagi, ale-           -odkąd wybiegła z domu- pokonała kilka kilometrów. Wybiegła na chodnik i postanowiła usiąść na najbliższej ławce. Przez dłuższą chwilę siedziała w bezruchu  i wpatrywała się w pędzące ulicą samochody, zanim znowu pomyślała o *****.  Spędziły razem tak wiele lat. Znały się od dziecka. Wspominała czasy przedszkola, podstawówki, gimnazjum, a teraz wspólnie rozpoczęte liceum. Tak bardzo były do siebie podobne. Mogły ze sobą rozmawiać godzinami, płakać , a za chwilę się śmiać. Do tej pory żadna siła nie była w stanie ich rozłączyć, ale dziś… Dziś rozłączyła je ona.  Śmierć. Wstała z  ławki i po raz kolejny zaczęła biec. Na ulicach nie było już ludzi, musiało być naprawdę późno. Po kilkunastu minutach ujrzała fontannę. To tam przychodziły, gdy na dworze robiło się ciepło. Wiele razy tańczyły w strugach wody. Tak też zrobiła dziś. Zdjęła buty i pozwoliła, aby strumienie wody i różnokolorowe światła otoczyły jej ciało.  Zapomniała o smutku. Poczuła ulgę. Wyglądało to jak rytuał. Rytuał, podczas którego chciała wspomnieć swą przyjaciółkę. Kąpiel w fontannie niezmiernie ją wzruszyła, a przy okazji uspokoiła i pomogła się wyciszyć.  Nareszcie przestała biec. Spokojnie szła w kierunku parku, cały czas przed siebie, nie myśląc o powrocie do domu.  Gdy dotarła na miejsce, wdrapała się na skałki, z których mogła oglądać całe miasto oświetlone setkami lamp. Poczuła wiatr we włosach. Miała ochotę wykrzyczeć cały swój ból, lecz nie potrafiła. Nie miała już siły płakać. Właśnie wtedy przypomniała sobie o drzewie rosnącym nieopodal. To na nim w dzień jej 17 urodzin wycięły swoje imiona i obiecały, że gdy za kilka lat wrócą w to miejsce, niezależnie co się z nimi stanie, będą o sobie pamiętać. Mimo, że było już ciemno, odnalazła je. Trafiłaby tam nawet z zamkniętymi oczami. Nie spodziewała się jednak, że rozłąka z przyjaciółką nadejdzie tak szybko. W tej chwili mogłaby oddać wszystko, aby ***** powróciła. Uświadomiła sobie, że kochała ją całym sercem, jak siostrę. Strata najbliższej osoby była dla niej cierpieniem nie do zniesienia. Chciała umrzeć. Nie sądziła, że życie bez ***** ma jakikolwiek sens.  Długo siedziała przytulona do kory drzewa.  Tak bardzo przypominało jej ono przyjaciółkę. Zastanawiała się, co ma zrobić. W głowie miała pustkę. Po raz ostatni poczuła korę między palcami                 i zrozumiała… Zrozumiała, że musi być silna. Dla niej. Spojrzała w niebo             i zwróciła się do przyjaciółki:                            

„ Od dzisiaj będę żyła dla Ciebie, za Ciebie…                                                  A ty? Ty będziesz moim aniołem stróżem.”

my-narry-paradise asked:

Hej Słonko, mogę prosić o Narry'ego i 93? Ładnie proszę, pociesz umierającą osóbkę... :) xx

Nie umieraj dżdżownico, bo Zarriall i ja będziemy płakuskać - zdrowiej i przestań umierać, bo tęsknią i jęczą za tobą! I proszę cię bardzo:

93. sweet

Harry leżał na nogach Horana, gdy ten ogladał jakiś swój durny kolejny mecz, a po chwili spojrzał z nieodgodnionym wyrazem twarzy na Nialla.

Horan marsząc brwi spytał - Tak, Harry, chcesz czegoś?

- Powiedz mi coś słodkiego.

Niall parsknął śmiechem widząc poważny wyraz twarzy ukochanego.

- Oszalałeś, niby po co miałbym coś takiego robić?

- Bo mnie kochasz - odparł z pewnością Harry. 58

- To jeszcze żaden racjonalny powód, honey, zadowolony? - Niall usmiecha się złosliwie, na co Harry wzdycha, smutno. - Już nie bocz się na mnie bunny.

Harry prycha i wstając z nóg Nialla kieruje się do kuchni - Za porównanie mnie do jedzenia dostajesz embargo na seks, mały ptaszku - mówi złosliwie Styles za co otrzymuje fochnięte “nie bawię się tak!” od Nialla.

Przyjaciel - Ktoś kto będzie przy Tobie każdą sekunde Twojego marnego życia. Ktoś kto nie podda się, nawet gdy inni się odwrócą, on zostanie. Ktoś kto kocha Cię za Twoje wygłupy i Twoje głupie pomysły. Ktoś kto Cię nigdy nie zostawi, a jeśli zostawi lub już tego dokonał, nigdy nim nie był…
Smutno mi mówić że takich ludzi jest teraz najmniej. Bo najwięcej jest tych skurwielów którzy oceniają poprzez wygląd, przez to co nosisz na nogach, nie to co masz w środku. To sie już nie liczy. Nauczmy sie znów kochać. Nauczmy sie zostawać przy tym co jest nasze. Nauczmy się znów wspierać.
Bo jeśli umiesz policzyć przyjaciół na jednej ręce, masz szczęście. Dziękuje.”

Jutro rano znowu na praktykę trzeba się udać..więc humor musi się poprawić bo nie chcę dołować pacjentów :D 

w piątek byłam wykończona, cały czas na nogach…przed południem z Basią pojechałyśmy dwukrotnie z pacjentami na kolonoskopię..czekamy tam na korytarzu z pacjentami na ich kolej, chciałyśmy się załapać na oglądanie..i nagle dzwoni tam w rejestracji telefon..pani pielęgniarka odbiera.. i za chwilę przekazuje nam ze nasza oddziałowa kaze nam wracać na oddział…my z Basią patrzymy na siebie (poker face) i nie chce nam się wierzyć ze po raz kolejny w tym dniu (i w tym tygodniu!!!) dzwoni po nas oddziałowa..stwierdziłyśmy ze ta kobieta znajdzie nas wszędzie :D gdy wróciłyśmy na oddział to kazała nam przebierać łózka na oddziale wewnętrznym, który znajduje się nad naszym…nie jest to juz typowo geriatria..więc ludzie byli w róznym wieku..w jednej sali lezało dwóch panów jeden miał chyba 62 lata a ten drugi 36…tam to było śmiechowo.. ten starszy był strasznym gadułą, opowiadał m.in nieprzyzwoite kawały..bylismy wszyscy popłakani ze śmiechu..pogadaliśmy sobie z nimi o wszystkim i o niczym i tak czas podczas przebierania łózek mijał :D Pacjenci są czasem komiczni..coś na ten temat mozemy z Basią powiedzieć :D hah

Uhuhu, od 6 na nogach, wreszcie do domu 💚 tylko szkoda tego wyniku… 😞⚽ teraz wypije chyba z 10 goracych herbat☕

Ojciec..

Zawsze tak jest. Matki nie ma bo odpoczywa od ojca” a on pije litrami a potem znęca się nad mna. Nic nie zrobiłam a on krzyczy Każda noc jest przeptakana. Czemu on musi mi to robić. Kiedyś pamiętam jak dostałam pierwsza jedynkę(5 klasa podstawówki) to było z polskiego. Przez 3 tyg miałam pręgi na nogach, rękach.

masakra

dzisiaj zmarł kuzyna synek pięcioletni miał sepse i zapalenie opon mózgowych mam takiego fajnego kuzyna ze skurwiel nie opiekował się dzieciakiem alkoholik pierdolony teraz wielce rozpacza z kobitą zapierdolić to mało takich 

a po za tym dziadek lezy w szpitalu ma anemię i raka w zaawansowanym stadium i na dniach tez moze znalezsc się na pod ziemią 

ojciec wczoraj rozjebał swoje auto i teraz jezdzi moim więc nie mogę  jezdzic w pizdu i dalej        JAK JA KOCHAM ZYĆ MASAKRA 

matka ledwo co się trzyma na nogach nie ma  siły zyc 

na dniach ojciec ma mieć operację i chuj wie jak bedzie

Pluje sobie w oczy, jestem pieprzonym włóczęgą we własnym sercu, a raczej tym, co po nim pozostało. To kolejny raz, gdy upadłem, nie mam już sił na dalsze działanie. Wczoraj ktoś mi powiedział, że w moich słowach widać smutek, powagę. “Znów jesteś sobą, prawda? Pełen smutku, rozbity na miliony kawałków, próbujący nadal się utrzymać o własnych nogach.” Cholera, boje się tego że niektórzy potrafią mnie rozszyfrować po zamienieniu ze mną kilku słów.
—  Ozzaku
24.02.2015

Jest coraz lepiej jeju jak ja kocham wiosne wszystko kwitnie byłam na spacerze z mamą umówimy się na zakupy jest bosko on pisze do mnie ty 5 ez piszesz cały czas napisałeś o moich nogach i nie wiem dlaczego cieszyłamsię jak dziecko on skomentował zdj jakiejś laski z serduszkami wgl wszystko mi zobojetnialo jest jakoś dziwnie sama nie wiem jak