Miłego czytania

 Myślisz, że głodówki to dobry sposób na schudnięcie, prawda? Myślę, że przeczytałaś za dużo bajek. Cóż, to nie jest jedna z nich. Nie są też nimi zaburzenia odżywiania. To czyste i totalne piekło. Cóż, ale chcesz mieć zaburzenia odżywiania, więc wyprzedzę cię i przygotuję. Powiem ci co dokładnie się stanie. Jeśli to nie sprawi, że uświadomisz sobie jak kompletnie głupim pomysłem jest próbowanie rozwinięcia anoreksji, wtedy życzę ci wszystkiego najlepszego w zabijaniu się. Bo to właśnie to, co będziesz robić.

Najbardziej ironiczne w ludziach próbujących zrzucić kilogramy przez głodzenie się jest to, że w połowie przypadków to nie działa. Założę się, że myślisz, że mgnieniu oka staniesz się szalenie chuda i wspaniała, prawda? Fałsz. Nie będziesz wspaniała. Jedna rzecz jest pewna – szaleństwo jest nieodłączną częścią tego pakietu. Twój umysł nie będzie już twój. Pocałuj go na pożegnanie, mam nadzieję, że go nie lubiłaś.

Im mniej jesz, twój metabolizm bardziej się spowalnia. Możesz głodować i głodować i nie stracić prawie nic… albo możesz być cholernym szczęściarzem…. Możesz głodować i głodować i przytyć. Twój organizm może się po prostu zamknąć i waga nigdzie sobie nie pójdzie. A nawet jeśli nie będziesz tracić wagi nadal będziesz do tego PRZYWIĄZANA. Nie będziesz w stanie przestać. W czasie kiedy twój organizm wyłączy się z niedożywienia, będziesz już w tym zbyt głęboko żeby pomyśleć „Och… To nie działa… Znowu zacznę jeść”. Nie… Będziesz zdesperowana i będziesz jeść mniej i mniej a ćwiczyć więcej i więcej.  W końcu nie będziesz w stanie ćwiczyć. Twoje mięśnie przestaną współpracować. Wtedy spanikujesz i spróbujesz jeść jeszcze niej żeby zrekompensować to, że nie możesz ćwiczyć. Wtedy nie będziesz mogła jeść już mniej.  Jesz tyle, że ledwo zostajesz żywa. I nie możesz przestać. To nie działa i nie możesz przestać. Zresztą, nie ważne czy działa czy nie, i tak tego nie zobaczysz. Nigdy nie będziesz widzieć jak naprawdę wygląda. Nie ważne co będziesz wyglądać jakbyś ważyła co najmniej 200kg. To prawda, nie ważne czy ważysz  60 czy 30kg. Będziesz gruba. Szaleństwo to odpowiednie słowo, prawda? Tak, możesz być jedną z szczęściar, które nie stracą wagi. Ale nie myśl, że nie będziesz przez to chora. Nie prawda. Twoja skóra i włosy będą wysuszone, twoje zęby będą boleć, twój okres zniknie, twoje kości będą obolałe a mięśnie męczone przez skurcze. Ale nie, musisz iść dalej. Nadal tego pragniesz. Przecież nie będziesz taka. Nie będziesz jedną z porażek. Będziesz zwycięzcą, będziesz chuda i perfekcyjna. Piękna.

No cóż, skoro zamierzasz wygrać, dlaczego nie powiem ci o twojej nagrodzie, hm? Jest całkiem przyjemna. Będziesz chuda. Będziesz chorobliwie chuda. Twoje żebra będą wystawać a twoje kości biodrowe będą ostre. Nie zobaczysz tego. Będziesz patrzeć w lustro i widzieć TŁUSZCZ. Zobaczysz fałdy tłuszczu. Będziesz patrzeć na dziewczyny ważące 20g więcej niż ty i zastanawiać się, dlaczego nie możesz być tak chuda. Będziesz patrzeć codziennie w lustro i będziesz pewna, że przytyłaś co najmniej 5kg. Inni ludzie będą widzieć jak się kurczysz, ale ty nie. Nigdy nie zobaczysz prawdy. Inni zobaczą, tak, będziesz chorobliwie chuda… Ale nie będziesz piękna. A oni to wszystko zobaczą. Ty nie. Będziesz zbyt zajęta gapieniem się na swój tyłek i zastanawianiem kiedy zmieniłaś się w grubą ciotkę. Nie będziesz atrakcyjna. Będziesz mieć wielkie, ciemne wory pod oczami. Twoja skóra będzie blada, z cudowną domieszką szarości. Makijaż nie pomoże. Nawet nie musisz próbować, to tylko strata czasu. Cennego czasu, który zazwyczaj będziesz spędzać oglądając jedzenie. Oczywiście, inni ludzie może nie zobaczą tego, że jesteś szara. Prawdopodobnie będą zbyt zajęci patrzeniem na czarne, niebieskie i fioletowe plamki którymi się pokryjesz. Wszystko co będziesz robić skończy się siniakiem. Wszystko.

Masz ładne włosy? Nie będziesz. Będą suche jak słoma i matowe. Nie będą błyszczeć. Myślisz, że odzywka pomoże? Nie. Nie ma sensu próbować. Może czasami zmiękczy twoje włosy (jak wylejesz na nie pół butelki) ale twoje włosy nie będą wyglądać ani trochę lepiej. Kup sobie gumkę do włosów. Będzie ci potrzebna, prawdopodobnie cały czas. Do listy zakupów dopisz farbę do włosów. Mam nadzieję, że twoje włosy nie mają ładnego koloru, bo przestaną. O.. Tak, wyblaknie. Może nawet będziesz siwa. Szary to ładny kolor, prawda? Szarawy brązowy tak gdzie miałaś ładne rudo-blond pasemka dodadzą twojemu wyglądowi… Hm… Godności.

Jak już mówimy o włosach, lubisz włoski na ciele? Mam nadzieję.  Będziesz je mieć. Urocze bokobrody. Cudowne. Właściwie, mam te seksowne włoski wszędzie. Świetne. Wszyscy faceci je kochają a wszystkie dziewczyny będą pytać jak takie zdobyć. One są zazdrosne, wiesz. Powiesz jak je zdobyłaś, głodzenie się. One nigdy nie spróbują… Wiesz dlaczego. Nie dlatego, że są mądre i zdrowe… Ne, nie. Są słabe. Nie silne jak ty. Oczywiście, twoje mięśnie się pogorszą i nie będziesz w stanie podnieść nawet dwulitrowej wody, ale nadal będziesz silna, prawda? Bo nie jesz. Prawdziwa siła, prawda? Odmawianie podstawowego paliwa którego potrzebujesz do życia. Tak… Silna i mądra.

Założę się, że jesteś jedną z tych dziewczyn które mają paznokcie których inni zazdroszczą. Te błyszczące, tak długie, że ludzie czasami myślą, że są sztuczne? Obetnij je. Po prostu obetnij. I tak się niedługo połamią.

Pożegnaj się też ze swoimi szarymi włosami. Wypadną. Będziesz musiała czyścić odpływ w prysznicu sześć razy podczas kąpieli, żeby woda mogła spłynąć.

Ponadto, będziesz musiała znaleźć sposób wyrzucania tamponów tak, żeby wyglądało jakbyś ich używała. Pamiętaj mówić mamie, żeby kupiła ci tampony raz w miesiącu. Nie może przecież wiedzieć, że straciłaś okres. A stracisz. Mam nadzieję, że nie uprawiasz seksu, bo nigdy nie będziesz wiedzieć czy jesteś w ciąży. W sumie, możesz sobie robić test ciążowy co parę miesięcy. Tak, nadal możesz zajść w ciążę. Mam też nadzieję, że nie kochałaś dziecka, bo są duże szanse, że je stracisz. Pewnie dobrze, że tak się stanie, przez milusie szanse wad wywołanych u dziecka przez zaburzenia odżywiania matki. Więc… Będziesz żyć z przekonaniem, że twoje dziecko przez ciebie umarło albo teraz cierpi z defektami przez ciebie… Ale było warto. Dla chudości. Mała cena dla perfekcyjności, przecież nawet nie ty ją płacisz. Kto potrzebuje pełni zdolności umysłowych? Mam nadzieję, że nie twoje dziecko. Ale to nie musi być problem, może nigdy nie będziesz miała dzieci. Możesz stać się bezpłodna. Zresztą… Ciąża sprawia, że staniesz się gruba.

Ponieważ jesteś jedną z tych specjalnych, z anorektyczek, założę się, że uwielbiasz lodowatą wodę.  Wylej ją. Pij zwykłą wodę, ciepłą colę light. Picie ciepłych rzeczy jest teraz zbyt bolesne. Nowy poziom wrażliwych zębów. Zapomnij o tych specjalnych pastach do zębów, one nie działają kiedy twoje zęby obumierają z niedoboru witamin. Nigdy nie lubiłaś tych zębów. Protezy są ładne.

 Jak lubisz siedzieć? Och… Lubisz krzyżować nogi? Słabo. Już nie możesz. Nogi będą ci drętwiały aż do bioder. Boleśnie drętwiały. To już nie to uczucie co kiedyś, śmiesznie łaskoczące. To boli. Rada – kiedy przestaniesz je krzyżować po prostu siedź. Nie ruszaj nimi ani nie uderzaj w nie, żeby przestały drętwieć. Zły pomysł… Zbyt bolesny. Nie wstawaj też, chyba, że lubisz upadać.

Omdlenia też są częste. Tego raczej nie ukryjesz. Zwłaszcza, że padniesz w salonie, przed swoją mamą, bratem i będą się zastanawiać… I będą wiedzieć dlaczego, chyba, że są kompletnymi idiotami, zwłaszcza, że masz ostrą niedowagę. Zacznie się dokuczanie - jedz to, jedz tamto, dlaczego to sobie robisz?

Zawsze możesz uciec do swojego pokoju. Możesz leżeć w łóżku i gryźć usta aż do krwi. Dlaczego miałabyś to robić? Przez skurcze w nogach, oczywiście! Och, musiałam o tym zapomnieć! Oo… Skurcze są milusie. Twoje mięśnie zacisnęły się w węzeł.  Schylisz się, żeby wymasować te węzły, ale ich tam nie ma. Po prostu tak się czujesz. Nie możesz nic z tym zrobić. Będziesz leżeć i powstrzymywać krzyk. Będziesz chciała krzyczeć. Oczywiście, możesz zawsze masować te nogi bezcelowo, może pomoże ci okłamywanie siebie, że możesz jakoś temu zaradzić. Ale pewnie nie będziesz mogła myśleć o nogach… Będziesz rozproszona przez bóle głowy. Weź może aspirynę… Albo nie, przecież masz pusty żołądek, tylko zwymiotujesz pod siebie.

Ale to jest tego warte, prawda? Wszystko jest tego warte, nawet twoje włosy, paznokcie, kości, mięśnie, ewentualnie dzieci, serca członków twojej rodziny, WSZYSTKO. Poświęć wszystko, wyrzuć to. Jesteś teraz chuda, tylko to się liczy, co z tego, że nawet nie możesz tego zobaczyć?

Prawdopodobnie będą cię męczyć bóle brzucha. Może kołatanie serca. To przerażające, bo nigdy nie chciałaś umrzeć, chciałaś tylko być chuda. Ale pamiętaj, nie możesz nikomu powiedzieć. Mówienie komukolwiek jest zabronione, prośba o pomoc to słabość.

Miałaś problemy z depresją? Teraz masz. Im mniej jesz tym większa masz depresję. Częściowo przez niedobory witamin, częściowo przez twoje ukochane zaburzenia odżywiania. Masz problemy z bezsennością? Teraz już masz. Jesteś na skraju wyczerpania ale nie możesz zasnąć… A kiedy zasypiasz, cały czas się budzisz. Kto potrzebuje snu? Nie ty! Nie spanie spala więcej kalorii!

Radzisz sobie dobrze w szkole? Już nie. Nie możesz się skoncentrować. Twój mózg ledwo pracuje, a jedyne o czym potrafisz myśleć to jedzenie. Twoje oceny spadną. Chcesz wyzdrowieć? Możliwe, że będziesz musiała opuścić szkołę. Jak brzmi powtarzanie klasy?

Lubisz wychodzić ze znajomymi? Już nie. Boisz się, że ktoś zauważy jak OTYŁA jesteś. Nie możesz już opuścić domu bez nakładania tony ubrań. Boisz się, że ktoś zobaczy twoje odrażające  ciało.  Będziesz też bardziej nerwowa. Niestabilna. Będziesz mieć problemy z mówieniem. Nigdy się nie jąkałaś? Zaczniesz. Będziesz często zapominać o czym chciałaś powiedzieć. Żegnaj, dobra pamięci. Zresztą, już nie możesz wychodzić ze znajomymi, dobrze, że już nie chcesz. Przecież oni mogą chcieć… JEŚĆ! Może będą chcieli iść na pizzę albo do kina. Jak wyjaśnisz, że nie chcesz popcornu? Jak wytłumaczysz, że sączysz dietetyczną colę albo męczysz sałatkę i wodę kiedy inni mają cheeseburgery? Nie wytłumaczysz. Może zmuszą cię do jedzenia…  Nie możesz… Nie… Dlaczego chcą żebyś jadła? Martwią się? Nie! Oni chcą, żebyś była gruba! Zazdroszczą ci! Niedługo uświadomisz sobie, że wszyscy chcą, żebyś była tłusta. Twoi rodzice, rodzeństwo, przyjaciele, nauczyciele. Świat jest przeciwko tobie i wszyscy chcą żebyś była strasznie otyła. Pozbądź się ich. Wszystkich. Oni nie rozumieją i chcą twojego upadku. Nie możesz na to pozwolić, nie możesz tego stracić. Za każdym razem, kiedy ktoś każe ci jeść lub wyzdrowieć, „dla twojego zdrowia”, znasz prawdę. Oni cię nienawidzą i chcą, żebyś była gruba. Pozbądź się ich. Odrzuć ludzi, którzy cię kochają. Tylko w tej sposób możesz pozostać chuda.

Ale pewnego dnia to się skończy. Pewnego dnia umrzesz albo wyzdrowiejesz.  Śmierć jest łatwiejsza. Na początku będziesz musiała się przyznać, że potrzebujesz pomocy (jeśli jeszcze nikt nie zmusił cię do leczenia… to działa tylko wtedy, kiedy ty chcesz wyzdrowieć). To jedna z najtrudniejszych rzeczy w twoim życiu. Może powiesz mamie. Może będzie bardzo wspierająca, może już wiedziała. Może nie będzie ci wierzyć, że masz prawdziwy problem. Wtedy jesteś zdana na siebie. Może powiesz swojemu lekarzowi. Albo powiesz mamie a ona zabierze cię do lekarza. Wtedy będzie lepiej. Jesteś bezpieczna, pomogą ci. Zrozumieją. Błąd. Stopień naukowy nie jest ubezpieczeniem przeciwko ignorancji. Mowa o ubezpieczeniach, prawdopodobnie nie pokryje ono twojego leczenia. Nawet jeśli znajdziesz lekarza który nie jest dupkiem, możliwe, że nie uzyskasz pomocy. Nie będzie cię stać. Koszty leczenia zaburzeń odżywiania są olbrzymie.

Kiedy będziesz na terapii, twoja szkoła prawdopodobnie się dowie. Twoi nauczyciele może nie będą rozumieć, uczniowie też. Komentarze będą boleć, będziesz chciała krzyczeć kiedy będą pytać „dlaczego po prostu nie jesz?”. Może będą wyzywać cię od grubasów, dla zabawy. Może ktoś zacznie cię podziwiać i też będzie chciał mieć anoreksję… Ale już tam byłaś. Kiedyś chciałaś mieć anoreksję i nigdy nie uświadomiłaś sobie jak głupie to było. Teraz rozumiesz, ale jest za późno. Za późno. Musisz walczyć albo umrzesz.  To będzie najtrudniejsza rzecz w twoim życiu. Będziesz wkładać jedzenie do ust, to okropne, obrzydliwe jedzenie i będziesz panikować. Będziesz chciała płakać, może się rozpłaczesz. Może spanikujesz i wyplujesz wszystko na podłogę. Może odmówisz jedzenia i będziesz karmiona przez rurkę. Wyzwalacze zaburzonych myśli są wszędzie i będziesz chciała się zabić coraz bardziej z każdym kęsem. Może będziesz walczyć naprawdę mocno ale umrzesz w trakcie terapii, może po niej – z komplikacji wywołanych przez zaburzenia odżywiania.

Po długiej walce, może z tego się wyrwiesz. Może, po licznych wzlotach i upadkach i czasach w których myślałaś, że umrzesz. Może wyzdrowiejesz. To trwa długo.. Nawet po miesiącach normalnego jedzenia twoje ciało nie będzie takie samo. Zaczniesz się zastanawiać, czy kiedykolwiek będziesz normalna. To zawsze będzie z tobą. Lata później nadal będziesz mieć takie momenty. Będziesz przechodzić obok lustra i nagle ważyć 100kg więcej. Zaczniesz panikować i kiwać głową, żeby wyrzucić ten obraz ze swojej głowy. Może coś odbierze ci kontrolę. Może coś zdarzy się w twoim życiu, może stracisz pracę. Znowu do tego wrócisz. NIGDY nie będziesz taka jak kiedyś. Zobaczysz artykuł o kimś z zaburzeniami odżywiania i zaczniesz płakać, pamiętając o tym bólu. Nie mówię o fizycznym bólu – to jedyny który opisałam, bo ten mentalny ból jest nie do opisania. Nigdy nie doświadczysz innego bólu jak ten, innego tak wypełnionego nienawiścią, słabością, strachem, złością, rozpaczą.

DLACZEGO tego chcesz? DLACZEGO? Nawet po przeczytaniu tego siedzisz tu i tego chcesz. DLACZEGO? Dlaczego tego chcesz? Czy to piękno? Czy naprawdę chcesz taka być? Naprawdę myślisz, że niedożywienie nie ukradnie twojego wyglądu? Czy to jest „glamour”? PRZECZYTAJ TO. Pokaż mi w którym miejscu. To jest kontrola? Uwierz, NIGDY nie będziesz tak daleko od kontroli jak jest się w zaburzeniach odżywiania. Nie kontrolujesz tego co wkładasz do ust. Cholera, nie kontrolujesz nawet swoich myśli. Nie masz kontroli. Żadnej.

Naprawdę myślisz, że będziesz w stanie to zrobić i nie skończyć tak samo? Myślisz, że jesteś jedyną osobą na świecie która może to kontrolować, która może po prostu przestać? Myślisz, że zrobisz to,  zostaniesz chuda i przestaniesz? NIE. To tak nie działa. CHCESZ UMRZEĆ? Chcesz zostać męczennikiem, czy co? Myślisz, że to piękne? Założę się, że myślisz, że to jakaś tragiczna odmiana piękna. Nie. Tu nie ma nic pięknego związanego z zaburzeniami odżywiania. Potrzebujesz czyjejś uwagi? Kup sobie nowy eyeliner, tańcz nago na ulicy. Potrzeba uwagi to naturalna rzecz, ale jest milion lepszych sposobów, żeby to uzyskać.

Chcesz patrzeć na twarze swoich rodziców  i wiedzieć, że też ich zabijasz? Wyobraź sobie obserwowanie jak twoje dziecko się zabija. Wyobraź sobie swoją beznadzieję, wyobraź sobie, że WIESZ, że ono umiera ale nie możesz NIC z tym zrobić. Wyobraź sobie strach, że pewnego dnia przyjedziesz do domu, a twoje dziecko będzie martwe. Usiądź i o tym pomyśl. Oczywiście, kiedy się głodzisz nie widzisz cierpienia. Jesteś zbyt zajęta sobą. Jesteś zbyt zajęta myśleniem o swojej wadze i jedzeniu. Zobaczysz to kiedy wyzdrowiejesz i znienawidzisz siebie za to co zrobiłaś ludziom których kochasz. Będziesz marzyć, żebyś mogła to jakoś wymazać, ale nie da się. Będziesz musiała z tym żyć. Życie z tym jest trudne. Zwłaszcza, kiedy pomyślisz ile razy złościłaś się na nich kiedy próbowali uratować twoje życie. Znienawidzisz się.

Ale wiesz co? Nienawiść do siebie to twój najmniejszy problem. Najprawdopodobniej podpisujesz swój wyrok śmierci. I prawdopodobnie nawet cię to nie obchodzi.. Jeszcze. Ale będzie. Zacznie cię to obchodzić, będzie płacz, wściekłość i przeklinanie, że oddałabyś wszystko, żeby wtedy tego nie robić. Ale to za późno, jesteś w tym zbyt głęboko. Umierasz. Już tego nie zrobisz, nie ważne jak bardzo chcesz.

To są realia zaburzeń odżywiania. To nie ma nic wspólnego z głupotami wypisywanymi na stronach pro-ana. To nie ma nic wspólnego z pięknem chudych modelek. To nie ma nic wspólnego z dziewczynami, które naturalnie ważą 40kg. To coś kompletnie innego i nigdy nie będziesz taka sama.

Wstaję najpóźniej jak się da po to, żeby uniknąć jedzenia, w pośpiechu wychodzę do szkoły. W szkole uczę się na przerwach i jak Kasia na mnie nakrzyczy zjem jogurt. W autobusie zwijam się z bólu lub mdleje. W domu biorę prysznic potem tabletki i idę spać. Tak wygląda teraz mój tydzień. Nigdy nie sądziłam, że będę jedną z wielu. Mam Nniedowagę. Jestem obserwowana. Jestem też bardziej OSTROŻNA. Trzeba UWAŻAĆ. UŚPIĆ ich CZUJNOŚĆ.

Text
Photo
Quote
Link
Chat
Audio
Video