5

11 listopada - symboliczna data odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach rozbiorów dokonanych przez Rosję, Austrię i Prusy. W tym dniu w 1918 roku Rada Regencyjna (skład: Aleksander Kakowski, Józef Ostrowski, Zdzisław Lubomirski) przekazała Józefowi Piłsudskiemu władzę wojskową.

November 11 - a symbolic date of regaining independence by Poland after 123 years of partitions made by Russia, Austria and Prussia. On this day in 1918, the Regency Council (composition: Aleksander Kakowski, Józef Ostrowski, Zdzisław Lubomirski) gave the military authority to Józef Piłsudski.

instagram

#SecondBestDayEver at the #49ers vs. #KCChiefs #Game w/ @LaTache & (Sadly NO @DarthRudyJediMastiff) @LevisStadium!!! We had #TonsOfFun in the #EndZone, on the #SideLines #PreGame w/ @AlexSmith #49ersFans!!! October 5th 2014 #K9ers #SFNiners #ComeToPlay #NFL #Football #EverybodyLovesRudy #SF #LevisStadium #LaTache (at Levi’s Stadium)

(…) proszę mi wierzyć, najchętniej leżałabym cały czas w łóżku i czytała. Dopóki ktoś by mnie nie znalazł po 20 latach.
—  Olga Bołądź
Prompt - i heard a little love is better than none

illegallylesbianing: zamierzam zamęczyć cię bottom!harry, ok? teraz jesteśmy w latach 80, louis jest sto pro gwiazdą rocka, a harry jest typową groupie ok. wie, że louis gustuje w laskach, więc przebiera się za jedną, a jego uroda mu w tym pomaga i cóż, to jest szczęśliwy dzień, bo po koncercie (w jakiś sposób, idk, to już twoja sprawa :**) louis go (ją haha) wyłapuje i zabiera do tourbusa. lmao lmao gra wstępna itd, a potem wychodzi na jaw, że harry jednak ma kutasa, ale louis chce go wypieprzyc mimo to  nie chcę żadnych slodkich zakonczeń typu “och może wyskoczymy na kawe po tym szybkim numerku ok??”, tylko było miło a teraz narka drogi harry, louis to dupek, a życie jest brutalne and i have no chill :( 

Nattie: to ostatni prompt, dzisiaj przypada oficjalny koniec siedmiu dni z Larrym :( szybko zleciało, prawda? (powiem szczerze, że jestem z siebie dumna, bo nie sądziłam, że uda mi się wstawić wszystkie siedem promptów w terminie :D). jeśli chcecie, możecie mi napisać, czy cała ‘akcja’ przypadła Wam do gustu (mam  nadzieję, że wybaczycie mi te trzy mpregi) i czy jesteście za, abym jeszcze kiedyś zorganizowała coś takiego. zostały mi do napisania trzy prompty i najprawdopodobniej za jakiś czas ponownie otworzę skrzynkę.

zmieniłam trochę końcówkę (wybacz Susie). nie bądźcie zbyt krytyczni, to dopiero mój drugi smut. UWAGA: tekst zdecydowanie +18!!

-

Read More

ZŁOTA DROGA DO SUKCESU

Mijają właśnie 2 miesiące, a we mnie wspomnienia wciąż gorące.

Dokładnie pamiętam ostatnią akcję i na trybunach ogromną owację.

Bo po 40 latach Polska została znów Mistrzem Świata.

Rozpierała mnie duma, i nadal rozpiera, bo takich tytułów Polska często nie odbiera.

Wszyscy kibice nie mogą uwierzyć w swoje szczęście, a przecież jeszcze nie tak dawno, krytykowali trenera i jego do kadry podejście.

Nie nadaje się mówili, odpadniemy na początku, a mi od tych wszystkich bzdur przewracało się w żołądku.

Bo wierzyłam że się uda, że Antiga zdziała cuda, że pokaże im jak grać.

Bo nie siła tylko głowa i technika, mogą zmieść z parkietu przeciwnika.

I tak było od początku gdy budował kadrę, powołał Buszka i Mike choć niektórym wydawało się to być nienormalne.

Pożegnał Kurka i Bartmana, cała Polska była załamana.

Za to przekonał Wlazłego, który z klubu był jego kolegą, by wrócił i pomógł reprezentacji, ale to i tak nie poprawiło jego reputacji.

Lecz gdy przyszedł maj i Światowa Liga, gdy na tamten czas rezerwami z dwóch meczów w Brazylii z jednego wyszliśmy niepokonani, coś się zmieniło, coś zaiskrzyło, coś w tej drużynie się wytworzyło.

Uwierzyli, że mogą wygrywać, że są w stanie najlepszych ogrywać.

Owszem koniec końców do Finał Six awansować się nie udało, ale zyskali coś więcej, pewność siebie a ostatnio mieli jej mało.

Zaczęły się przygotowania i czas wielkiego wyczekiwania na ten ważny dzień.

Wcześniej jeszcze był Memoriał, test ostatni, tak ktoś wspomniał.

Rosję wtedy pokonali w 5 setach bardzo trudnych pomagały im trybuny, i znów zyskali nie tylko zwycięstwo ale i wiarę w umiejętności przy okazji dostarczając połacie radości.

Bo to Rosja wielka niepokonana, a przed nami padła na kolana.

Odliczanie się zaczęło cały naród podekscytowany, po raz pierwszy na stadionie mecz siatkówki miał być rozegrany. 

30 sierpień piękna data, zaczęły się polskie Mistrzostwa Świata.

Mecz z Serbią na Narodowym ponad 60 tysięcy ludzi śledziło nikt nie żałował, wszyscy byli jedną rodziną.

Tamten Mazurek Dąbrowskiego na zawsze w pamięci pozostanie, było to jedyne takie jego wykonanie.

Dreszcz po plecach przeszedł gdy na stojąco, jednym głosem, wybrzmiały hymnu słowa, te emocje zrozumie tylko Polak.

3 krótkie sety i wygrana którą ludzie zapewne świętowali do rana.

Kurs Wrocław i kolejne mecze do wygrania, Nasi siatkarze byli dalecy od świętowania bo wiedzieli, że przed nimi długa droga, gdyby tylko wiedzieli jaka na końcu czeka na nich nagroda.

Australia,Wenezuela ,Kamerun, Argentyna, nikt nas nie pokonał fajnie się tę mecze wspomina.

Łódź faza druga, los nas nie oszczędził więc na nasze nieszczęście trafiliśmy do grupy śmierci.

Z Ameryką na pierwszy ogień przyszło nam się mierzyć i niestety, polegliśmy jakoś trzeba było to przeżyć.

Wrócili krytycy z przed Światowej Ligi widać było że są szczęśliwi, bo na ich wyszło, bo mieli rację, znów zaczęły się spekulacje.

A ja się modliłam do Boga do Arka Gołasia, on też był siatkarzem wiedział że przed naszymi trudna trasa.

Mecz z Włochami miał być kluczowy tylko 3 punkty dawały nam fory. Zaczęło się nieciekawie pierwszy set przegrany, ale ostatecznie to my byliśmy na fali.

Brnęliśmy dalej teraz czekało nas spotkanie z Iranem.

I znów wygrana tylko za 3 punkty dawała nam awans do 3 rundy.

Zapowiadało się wspaniale nasi siatkarze grali niebywale, jak natchnieni niespotykaną siłą wygraliśmy pierwsze 2 sety i 25 pkt od awansu nas dzieliło.

Chyba było zbyt pięknie, bo w jednej chwili, z nieba do piekła żeśmy się stoczyli.

Kontuzja Winiarskiego, kolejne sety przegrane, awans odjechał, oby to spotkanie było chociaż wygrane!

Tie break praktycznie przegrywaliśmy cały, 2 punkty nam coraz dalej odjeżdżały.

Iran się cieszył my pogrążeni w smutku, oby tylko nie było tragicznego skutku.

Aż w końcu w naszych siatkarzach coś drgnęło i w jednej chwili jakby spotkanie na nowo się zaczęło.

Wygrywaliśmy kolejne akcje wróciła nadzieja i wiara że ten mecz może być jeszcze dla nas.

Blok Możdżonka rozstrzygnął spotkanie, myślę że kibice byli już po nie jednym zawale.

Wybuchła euforia! Ludzie krzyczeli i płakali, bo nasi siatkarze znów byli niepokonani.

Tamte chwile drużynę scementowały, bo z ciężkiego położenia się wyratowali.

2 sety z Francją miały dać awans, napięcie rosło ale wszyscy wiedzieli że mecz będzie dla nas.

I wtedy jak grom z jasnego nieba przyszła wiadomość, że awans w kieszeni i bić się nie trzeba.

Argentyna nam pomogła i Amerykę do domu posłała, cała siatkarska Polska na ich punkcie oszalała.

Mamy to! Mamy! Jesteśmy w szóstce! 

Wszyscy się cieszyli, ale byłoby dobrze jakby nasi z Francją jednak zwyciężyli.

I udało się znów w 5 setach, kolejne zwycięstwo można było dopisać, tą radość trudno słowami opisać.

Teraz wszystko zależało od losowania, kto będzie jeszcze do pokonania. 
Wszyscy kciuki trzymali żeby wszystko dobrze się skończyło, wyszło jak zwykle, pechowo było.

Z Brazylią i Rosją przyszło nam dzielić grupę, gdy to usłyszałam omal nie padłam trupem.

Gorzej trafić się nie dało, wszystko się skomplikowało.

Jako pierwszy mecz z Brazylią, wszyscy chcą by był zwycięski, żeby nie ponieśli klęski.

Dzień był wyjątkowy, 16 września ta data do historii polskiej siatkówki przeszła.

Straciliśmy wtedy naszego Gołasia.

Wszyscy czuli że jest z siatkarzami, że nam pomoże że się nie damy, i wygrają ten mecz dla niego, ale jakże daleko im było do tego.

Pierwszy set został z łatwością wygrany, niestety dwa kolejne trzeba było spisać na straty. 

Kiedy już wydawało się że w tym meczu nic się nie odmieni, wtedy nasi ruszyli do boju dopingiem kibiców niesieni.

Po każdej akcji widać było w naszych szeregach radość. Brazylijczycy dostali mocno w kość.

Doprowadziliśmy do tie breaka, którego na przewagi wygrać się udało.

Piłka po ataku Kłosa przeszła po palcu Sidao.

Arek nad nami czuwał, pomógł w ostatniej akcji, i znów siatkarze dostarczyli kibicom satysfakcji.

Bezcenne 2 punkty na nasze konto się wpisały, do półfinału 2 sety z Rosją wystarczały.

Przy nieziemskim dopingu z łatwością sąsiadów ograliśmy, i pewnie z pierwszego miejsca awansowaliśmy.

W końcu do Katowic Polacy przyjechali, tak długo wszyscy na tę chwilę czekali.

Nikt pewności nie miał że tak się stanie, ale ostatecznie z Niemcami mieliśmy zagrać w półfinale.

Mecz był zacięty i emocjonalnie trudny, tak bardzo chcieliśmy awansować do kolejnej rundy.

Udało się! Udało! Polacy w finale!

Z Brazylią zagramy o to kto stanie na piedestale.

Miał to być rewanż za 2006 rok kiedy to złoto było o krok, niestety ulegli wtedy Polacy ale teraz liczą wszyscy że wezmą się ostro do pracy.

Tak też się stało, w 4 setach pokonać już byłych mistrzów się udało! 
Atak Wlazłego nie do obrony.

Chuknął jak z armaty, mecz zakończony. 

Spodek odleciał z kibicami w środku.

Kto by pomyślał na samym początku, że uda się ograć Brazylię dwa razy, i wygrać to złoto o którym każdy tak marzy.

Polacy Mistrzami!

Mistrzami Polacy!

Głoszą wszem i wobec wszyscy rodacy!

Do końca życia będę pamiętać te chwile, na samą myśl o tym wszystkim mam w brzuchu motyle.

Powstała drużyna której mocą była mentalność.

Wygrywając niedowiarkom zrobili na złość.

Pokazali że są jednością, że się nie poddają i tą postawą nasze serca sobie zaskarbiają.

Była złota drużyna Wagnera, teraz jest Antigi.

Obydwoje stosowali te same triki.

Liczył się kolektyw nie same jednostki, po tym sukcesie wszyscy wyciągnęliśmy wnioski.

Złoty sen trwa i trwać nadal będzie, do końca życia w sercach Naszych i Naszych ZŁOTYCH SIATKARZY.

Nienawidze Cie chuju,a zarazem Kocham,nie wiem juz co mam myslec.Wiem,ze nic z tego nie bedzie,nie raz juz mi to mowiles,wiec juz jestem przekonana o tym,ale ciagle brne w to gowno,sama nie wiem czemu,moze dlatego,ze wciaz Cie kocham,po dwoch latach? Tyle razy mi obiecywales,a co teraz?teraz tylko czasem napiszemy sobie oschle ‘czesc,co tam’.To juz nie jest to samo,zawsze jak cos jest z ajebiscie przez pewien czas to musi sie zjebac,kazdy o tym wie,lecz nie wiedziLam,ze mozesz byc takim skurwysynem,pobawic siw moimi uczuciami,a potem olac jak najgorszy cham. Serio,nienawidze Cie za to wszystko,nie wiem co wiecej dodac,brak mi na to wszystko slow juz.Chcialabym Cie choc raz zobaczyc,przez sekunde,moje serce na pewno by stanelo w miejscu na ten moment,poniewaz zobaczylabym najukochansza osobe,ktora mnie wychujala.Mowisz,ze sie martwisz i uwazasz,ze jestes skurwielem? RACJA,ale nie powiem Ci tego prosto. Pamietaj,ze NADAL CIE KOCHAM. Nie wiem po co to pisze,chyba,zeby kolejny raz sie przed Toba upokorzyc,no coz…

AMAs 2014

tytuł: AMAs 2014

pairing: ziall

gatunek: taki tam lekki smut ;)

opis: co działo się po gali AMAs 2014 gdy chłopcy wygrali wszystkie nagrody? cóż, świętowali.

od autorki: lol nie mogę uwierzyć że po tylu latach czytania ff, to w końcu ja jestem autorką ;) miałam dodać zupełnie innego shota, jednak pod wpływem chwili napisałam to i mam nadzieję że się spodoba :) jest to mój pierwszy os i jestem nieco zestresowana. a jednak prosze; jest świeży ziall prosto po gali wstawiony o szóstej nad ranem :D

Po hotelowym pokoju rozległ się trzask zamykanych drzwi. Po chwili po pomieszczeniu rozległ się głośny chichot.

 - Zaynieeeee – blondyn wysapał ze śmiechem gdy jego chłopak z uśmiechem na ustach skubał zębami i całował szyję chłopaka. – chodź chociaż do sypialni ty napaleńcu!

Niall po raz kolejny głośno się zaśmiał gdy brunet posłusznie wziął go na ręce i cmoknął go w usta zmierzając do ich pokoju.

 - nie mogę uwierzyć że wygraliśmy – wysapał blondyn gdy mulat ponownie przyssał się do jego szyi.

 - tak, to niesamowite. Prawie niemożliwe – wydyszał przy jego szyi przez co blondyna przeszły przyjemne ciarki. – właśnie dlatego – zaczął, kładąc chłopaka na łóżko – dzisiaj świętujemy – dodał z szerokim uśmiechem, na co Irlandczyk mocno się zarumienił.

 - jakbyśmy nie robili tego codziennie – parsknął śmiechem, przyciągając chłopaka do pocałunku.

 - ale taka okazja rzadko się zdarza, trzeba świętować – powiedział z namysłem Zayn na co blondyn wywrócił oczami.

 - niech ci będzie. Jest okazja. A teraz się przymknij i mnie całuj. – roześmiali się i Zayn zetknął się czołem z chłopakiem patrząc głęboko w jego błękitne oczy. Po chwili przymknął swoje – brązowe – i z uczuciem zaczął obcałowywać wargi blondyna, który leniwie oddawał całusy, zakładając ręce na ramiona bruneta przyciągając go jeszcze bliżej siebie.

Mulat powoli przesunął swoją dłoń na erekcję chłopaka i zaczął ją delikatnie masować, na co oddech blondyna stał się nierówny i prawie nie nadążał oddawać pocałunków.

Zayn przesunął się i pocałował czoło Nialla, po czym lekko podsunął jego koszulkę do góry i zdecydowanym ruchem odpiął pasek jego spodni na co blondyn wyrzucił swoje biodra do góry zaciskając mocno oczy i wydając z siebie cichy jęk.

Uniósł jednak wzrok obserwując chłopaka, który patrząc mu w oczy rozpuścił swoje włosy i rzucił mu spojrzenie spod długich ciemnych rzęs oblizując jednocześnie swoje usta.

Irlandczyk skłamałby, mówiąc że nie był na skraju od samego patrzenia na przystojnego mężczyznę. Mulat przesunął się w dół, nie przerywając kontaktu wzrokowego z chłopakiem po czym wyciągnął z jego bokserek nabrzmiałego penisa i chuchnął na niego gorącym powietrzem. Blondyn jęknął przeciągle i odruchowo wplótł palcowe włosy chłopaka, a ten spojrzał na niego z dołu z zadowoleniem. Kiedy mulat patrzył na niego wyczekując na niewiadomo co, chłopak się zirytował pociągając głowę bruneta w dół, na co ten ochoczo otworzył usta i rzucając mu spojrzenie, wsunął jego całą długość do buzi.

Niall czuł się jak w niebie, kiedy chłopak którego kochał delikatnie obciągał jego przyrodzenie, przy czym mruczał niczym kot. Blondyn delikatnie głaskał Zayna po głowie i nawijał kosmyki jego włosów na palce. Po kilku minutach stęknął cicho – Skarbie, dochodzę – na co mulat zassał policzki doprowadzając blondyna do głośnego i mocnego orgazmu.

Niall padł płasko na materac z ekstazy, a Zayn chwilę później zawisł nad blondynem oblizując kokietyjnie usta – no i co on miał z nim zrobić? – ech, Niall znowu robił się twardy. Brunet zauważając to schylił się do ucha jego ukochanego i szepnął;

 - chcemy się dziś kochać?

Blondyn przyciągnął Zayna do czułego pocałunku i cicho westchnął w jego usta – oczywiście, przecież musimy świętować. – zaśmiał się, na co brunet cmoknął go w usta.

skomentuj :)