Trzy dni...

Byłam u ginekologa. Wyniki cyto za miesiąc, mam też iść na usg.

W środę kolejne testowanie. Nie miałam siły ani ochoty pisać, bo nie lubię potem czytać o porażkach. Po co? Czy jestem w ciąży tym razem? Nie mam pojęcia. Po tym, co się stało Jolce, nie chcę nawet o tym myśleć. To było jak strzał w plecy… 

A my? Cóż, czekamy… 

Tymczasem grudzień i wszystko jest i będzie coraz lepiej :-) Oby tak dalej

I was surfing Bandcamp one day and came across this nice lovely tech house tune, it’s not new (from 2009) but it’s pretty dope and the kind of deepness I like to listen to often.

The original version is by Davor Ostojic but this one is remixed by Jolka aka Luka Baumann, this is from an single titled “Transitional Objects Remixes”, here’s a lank if you’re curious to hear the other versions from it: http://davor.bandcamp.com/album/transitional-objects-remixes

Moja ucieczka oczami narratora

Zbliżała się 12, czyli pora obiadu szpitalnego. Joanna, pielęgniarka, która roznosiła obiady, doszła do izolatki Oli. Drzwi były zamknięte. Pracownica otworzyła je po czym zostawiła talerz z obiadem na jej szafce. Nie było Oli w pokoju, ale pielęgniarki to nie zdziwiło. W końcu mogłam wyjść do łazienki czy gdzieś. Nagle na całym korytarzu rozległ się krzyk jednej z pielęgniarek.
- Do jasnej cholery, kto mi ukradł portfel?! – krzyczała przyglądając się podejrzliwie swoim koleżankom z pracy.
- Jolka! Ty nas o coś takiego podejrzewasz? Przecież wiesz, że my ciebie nigdy byśmy nie oszukały – zaczęła się tłumaczyć przedstawicielka grupy oskarżonych. Jola usiadła na krześle i z bezsilności zaczęła płakać.
- Nie martw się. Może się znajdzie – pocieszała ją jedna z koleżanek.
- Ale tam znajdowały się moje ostatnie pieniądze… z czego ja będę żyła? – mówiła przez łzy.
- Nie martw się, po coś w końcu masz koleżanki. Pożyczymy ci
Dawid nie zwracał uwagi na krzyki z pokoju pielęgniarek. Siedział sam w pokoju lekarzy i rozmyślał. Głównie jego myśli zajmowała pewna dziewczyna o imieniu Ola. Próbował wybić ją sobie z głowy, jednak nie potrafił. Zajmowała jego rozum dziewczyna z myślami samobójczymi. Czemu musiał zakochać się akurat w takiej dziewczynie? Ale wierzył, że uda mu się ją wyciągnąć z tej chwilowej (według niego) słabości. Postanowił pójść do niej i z nią o tym porozmawiać. W końcu – musi walczyć o swoje. Drzwi były zamknięte. Zapukał delikatnie, jednak nikt nie opowiadał. Pociągnął delikatnie za klamkę i zajrzał do środka – nikogo nie było. Uznał, że na nią po prostu poczeka. Podszedł do łóżka i zobaczył, że na szafce stoi obiad. Zdążył już wystygnąć. Coś tutaj mu nie pasowało, więc uznał, ze uda się na poszukiwanie młodej buntowniczki. Zajrzał do łazienki – nie było jej. Szybkim krokiem pobiegł na dół po czym wyszedł na parku. Nigdzie jej nie było. Zaczął się martwić – w końcu kiedyś już uciekła ze szpitala, tyle że wróciła. Jej słowa odbijały się echem w jego głowie. Wiedział, że nie może tego tak zostawić. Przecież obiecał, że nie pozwoli jej umrzeć. Wrócił na odział po czym poinformował ordynatora o ucieczce młodej pacjentki. Bardzo się przejmował jej losem, ale był pewien że Oli nic nie jest. Widocznie bardzo się modlił. Ordynator oddziału poinformował wszystkich pracowników i rozpoczęły się poszukiwania – siedemnastoletnia dziewczyna w różowej piżamie. Cały szpital był poruszony ucieczką. W końcu miał świetną renomę, a okazało się że nawet pacjentów nie potrafią porządnie upilnować. Oczywiście zostali poinformowani o ucieczce rodzice Oli, którzy natychmiast przyjechali do szpitala.
- Gdzie jest moja córka? – wrzeszczała wprost mama Oli na ordynatora.
- Proszę się uspokoić. Wszczęliśmy już postępowanie w celu…
- Mam w dupie pana i to całe postępowanie! Ma pan mi oddać moją córkę całą! – nie miała już siły. Tak bardzo kochała córkę i bała się, że może ją stracić. Mąż siedział przy niej i chciał ją jakoś uspokoić, chociaż sam był zmartwiony. Na miejsce przyjechała policja. Jednak Dawid nie miał zamiaru czekać na to, aż policja znajdzie Olę martwą. Uznał, że sam ją odnajdzie. Chodził ulicami miasta i wypytywał się ludzi o dziewczynę w różowej piżamie. Jednak ludzie albo go wyśmiewali albo mówili, że nie mają czasu. Jednak Dawid nie poddawał się tak szybko. Zauważył jakiegoś menela siedzącego przy lumpeksie.
- Dzień dobry! Czy widział pan pewną dziewczynę w różowej piżamie?
- Szefuncio dorzuci się do piwka to się dogadamy – Dawid wyjął sto złotych po czym wręczył je menelowi.
- Szefie kochany! Ja szefowi za taką kasę to mogę zrobić wszystko… no oczywiście z ograniczeniami seksualnymi.
- Wystarczy że mi pan pomoże odnaleźć tą dziewczynę.
- A no tak widziałem. Weszła do tego sklepu w takim różowym kitlu, a wyszła w czarnych ubraniach. Nawet się zdziwiłem, że w południe biegają po mieście w piżamach.
- Gdzie ona poszła?
- O tam, w stronę rzeki – Dawid pomyślał, że mogła się utopić. Nie miał zbyt wiele czasu.
- Dziękuję panu. Bardzo mi pan pomógł – po czym pędem biegł w stronę rzeki. Nic się nie liczyło w tej chwili. Nie było nic ważniejszego od Oli. Obiecał sobie, że jeśli ją uratuję to jej się oświadczy. Nie liczyło się dla niego to, że dzieli ich 10 lat różnicy i oboje mają inne spojrzenie na świat. Kochał ją i to się dla niego w tej chwili liczyło. Zauważył daleko jakąś dziewczynę leżącą na chodniku i wrzeszczącą w niebo głosy. Poznał po głosie, że to Ola. Zaczął biec jeszcze szybciej. Bał się, że może być już za późno. Gdy dobiegł do niej leżała już kompletnie nieprzytomna. Zaczął potrząsać ją za ramię.
- Ola kochanie! Olka! Odezwij się do mnie! – krzyczał, jednak ona już nie reagowała. Sprawdził jej puls, był coraz słabszy, ale jeszcze był. Zadzwonił na pogotowie w szpitalu.
- Halo! Tu ja, doktor Dawid Małczyński. Przyślijcie mi karetkę na ulicę Polową, tutaj nad rzeką. Znalazłem naszą zgubę ze szpitala. Prawdopodobnie próba samobójcza. Spinajcie szybko dupy i za 3 minuty chcę was tu widzieć – próbował jako lekarz panować nad emocjami, jednak nie potrafił. Widział jak Ola robiła się coraz bladsza. Chociaż uważał, że prawdziwy facet nigdy nie powinien płakać coś w nim pękło i się rozpłakał. W jego rękach umiera dziewczyna tak bliska jego sercu. Usłyszał głos karetki. Zatrzymał ją po czym na noszach zabrali Olę do karetki i zawieźli do szpitala.

Text
Photo
Quote
Link
Chat
Audio
Video