anonymous asked:

Masz jakieś fetysze? Jesli tak to jakie?

weszłam na zapytaj.com bo nie wiedziałam co napisać i żałuję, że weszłam.. “Fetysze… Tak to cudowna sprawa… Ja mam dość nietypowe, ale no cóż jestem nietypowa. Lubię być podduszana podczas stosunku jak i gry wstępnej. Kocham jak partner szepcze mi do ucha sprośne rzeczy i uwielbiam dostawać ostre klapsy. ; ) Ale jest milion fetyszy tak jak jest milion różnych kobiet.” dość.

youtube

Lubi seks i zna każdy mój fetysz
i odzywa się zawsze gdy ja
Jestem samotny i nie mam kobiety
i ma dla mnie zawsze otwarte drzwi

święta, euro, JP2

Należę do mniejszości.

Do mniejszości, która nie obchodzi świąt. A jednak nie mogę się przed nimi nigdzie schornić, bo one po prostu wszędzie są. Choinki, bombki, opłatki, Jezuski nowonarodzone, Jezusy zmartwychwastające, jajeczka, kurczcaczki i inne fetysze.

Do mniejszości, która nie uznaje kultu JP2. A jednak on patrzy na mnie zewsząd.

Do mniejszości, która nie lubi piłki nożnej i nie kibicuje „naszym”. A jednak oglądam główne wydanie wiadomości, w którym mówi się o stoczonym przez Polskę meczu z Grecją i o tym jak to nie zremisowaliśmy choć i tak wygraliśmy bo Polska najlepszą drużyną jest. A jednak wszystko obwieszone jest biało-czerwonymi flagami, orzełkiem i logo euro. A jednak ryki kibiców już po skończonym meczu nie milkną.

Czy naprawdę piłka nożna jest sportem, którym żyją wszyscy poza mną? I czy koniecznym jest ujednolicanie wszystkiego wokół pod kątem gustów większości? Jak uciec przed Euro, świętami i powszechnymi kultami? I czy w ogóle jest to możliwe??

Interstellar

O “Interstellar” będzie szybko i bez rewelacji.

image

Z najnowszym filmem Nolana jest jeden problem - ma wszystkie elementy jego poprzednich filmów, czyli:

- niepotrzebna ekspozycja i łopatologiczne wyjaśnianie wątków

- bohaterowie superbohaterowie

- wyśmienita oprawa i ogólna realizacja (muzyka, montaż, praca kamery)

- beznadziejny comic relief (żałosne teksty prostokątnych robotów i ogólnie te roboty WTF)

- E=MC<3

- fetysz ośnieżonych gór

Więc dlaczego ogólne wrażenie jest jakieś takie słabe? Nie czepię się scenariusza, bo choć nie jest wielce zaskakujący, to raczej wpisuje się w nolanowskie standardy.

Pomijam ile jest fizyki w fizyce i pomijam na ile teoria względności będzie zrozumiała dla przeciętnego widza i nie rozumiem pustych debat na temat czemu fikcyjna opowieść nie jest zgodna z prawami fizyki, czy, że trzeci akt filmu jest przekombinowany.

Co mnie natomiast w Interstellar całkowicie wpienia to przede wszystkim czas trwania (dość oczywiste) oraz idiotyzm znany już z “Prometeusza” - ci kolesie nie mają żadnego planu. Nie cierpię gdy w filmie (nawet w nolanowskim superhero blockbusterze) bohaterowie zachowują się jak idioci. Dlaczego przed lądowaniem gdziekolwiek nie puszczą sondy, żeby zobaczyć jak wygląda powierzchnia? Dlaczego planetę, na której czas płynie szybciej wybierają jako pierwszą do lądowania? Dlaczego pakują się tam bez ładu i składu i z kompletnym brakiem planu?

Trzeba też oddać filmowi, że akcja na lodowej planecie i dokowanie w locie to naprawdę piękna sekwencja oraz oczka puszczane w kierunku fanów “2001” czy “Randevous with Rama” (kto wyłapał, kto wyłapał?) cieszą, ale przez swoją długość i ogólne rozwleczenie wszystkiego ciężko mieć całkowite poczucie satysfakcji po seansie.

Podsumowując - to nie tak, że film był zły, ale mam wrażenie, że Nolan w “Interstellar” już przeskoczył rekina.

5.7/10

A poniżej o wiele lepszy Interstella