aucie

prompt : ziall - you got me

Anonim powiedział(a):

Hej! Wiem, ze masz zamknięta skrzynkę ale pomyślałam ze mogę poczekać czy cos :) poprosiłabym Zialla :) nie mam w sumie nic konkretnego ale chciałabym opiekuńczego i nieco obronnego Zayna i kochanego niewinnego Nialla w AU. Może Zee ratuje Ni z opresji? Dziękuje bardzo kochanie :)

Autorka: Nie wiem co z tego wyszło, jednak pisało mi się przyjemnie. Zawsze lubiłam takie sceny :D

~*~*~

Niall po raz kolejny obciągnął rękawy swetra, chcąc być pewnym, że wszystkie siniaki są całkowicie schowane. Zamachał lekko nogami, nie chcąc obić zderzaka samochodu, na którego masce właśnie siedział, czekając aż Zayn skończy naprawiać coś w aucie obok. To była jego ostatnia robota na dzisiaj i mogli wtedy iść do mieszkania mulata.

- A jak w szkole?

Dobiegł go stłumiony głos mulata, na co Horan zadrżał. Przypomniało mu się jak Dylan i Brian cisnęli nim dzisiaj o szafki, wygrażając się. Pewnie miał teraz nowe kolorowe ślady na plecach.

- Całkiem dobrze.

Skłamał, łapiąc się na tym jak głos mu drży. Odchrząknął cicho, widząc jak Zayn wyjeżdża spod auta by posłać mu pytające, troskliwe spojrzenie.

- Dostałem piątkę z biologii.

Dodał, jakby nigdy nic, wrzucając sobie do ust miętówkę. Mulat skinął głową, wjeżdżając ponownie pod auto.

- Jestem z Ciebie dumny, gratuluję.

Keep reading

anonymous asked:

Cześć? Znanie opowiadanie gdzie Harry był w Domu dziecka, a Louis był bogaty i chciał przelecieć Hazzę, a ten był takim świętoszkiem i ciągle siedział w kościele, a Lou się starał i starał. I w końcu kiedy już miał go wypieprzyć to zrezygnował, bo się w nim zakochał. To była taka śliczna romantyczna scena w jakimś starmy aucie i tam były jakieś szkiełka i piórka i Harry był taki rumieniący się i napalony. A Lou go tak.. fluff, fluff, fluff. To miało naście rozdziałów, a ja skończyłam w połowie.

Brzmi ciekawie - znacie?

Madame Butterfly

Podnoszę głowę i mrużę oczy. Ostre światło wysokiej lampy oślepia mnie. Kieruję mój wzrok niżej i widzę mamę. Chciałabym zobaczyć ponownie jej uśmiech, lecz ona ma zaciśnięte usta, skrzyżowane ręce i to obwiniające spojrzenie. Nagle słyszę radosne okrzyki i oklaski. Zaraz, zaraz, taki wiwat późnym wieczorem na skrzyżowaniu? Mrugam zawzięcie oczami i uświadamiam sobie, że wcale nie siedzę w aucie koło mamy. Stoję na scenie, mam na sobie paczkę, gorset i baletki, a ludzie na widowni klaszczą i uśmiechają się. Marszczę brwi. Nie rozumiem, co ja tutaj robię? Przecież przed chwilą byłam w aucie. Przypominam sobie – dzisiaj przedstawienie „Madame Butterfly”. Od zawsze moim marzeniem było zagrać Madame Butterfly… – rozlega się głos znikąd. Rozpoznaję go. To słowa wypowiedziane kiedyś przez moją mamę. Rozbrzmiewa muzyka. Natychmiast reaguję ruchem, którego tak długo się uczyłam. Grana melodia wskrzesza w myślach dziecięcą piosenkę.                                                                                                                                                
„Jestem sobie mały czajniczek,                                                                             Mam duże niebieskie                                                                                           Uszka moje są barwy złotej,                                                                                 Tak jak urocze usta”.      

Patrzę na moją małą siostrę. Śmieje się, a jej jasne włosy falują wokół anielskiej twarzy. Przenoszę spojrzenie na mamę i widzę, jak się uśmiecha. Tak mi błogo. Niech czas się zatrzyma. Chcę coś do niej powiedzieć, ale ostra wrzawa sprawia, że znów jestem na scenie i patrzę na publiczność. Tańczę, ale gdzie tak naprawdę jestem? Gdzie chciałabym być? Czy umiem jeszcze być? Teraz jednak widzę radosne osoby, siedzące na czerwonych fotelach. Tańczę dalej, gram rolę życia i śmierci. Ukradkiem mierzę wzrokiem twarze zgromadzonych gości, jednak nikogo nie mogę rozpoznać. Nagle zauważam długowłosą blondynkę o dużych szarych oczach. Wygląda tak pięknie, że jestem gotowa przysiąc, że to bogini Afrodyta. Lecz to wcale nie greckie bóstwo! To moja mama! To ona! To musi być moja matka! Czy tańczę jeszcze? Niczego nie czuję. Koncentruję się tylko na tej kobiecie. Po chwili dostrzegam, że Afrodyta podnosi się z miejsca i kieruje się do wyjścia. Marszczę brwi, nie podoba mi się to. Dama ma na nogach czerwone szpilki, a jej włosy są proste. Mama nigdy nie nosiła butów na obcasie, a blond pasma na jej głowie były falowane. To nie ona, dlaczego jej tu nie ma? Dlaczego to nie ona?                                                                                                                                                      
Przenoszę spojrzenie na innego widza – panią w jaskrawej, zielonej sukni. Wpatruję się w ten jadowity kolor, aż widzę tylko jego. Nie ma już widzów ani czerwonych foteli. Mrugam zawzięcie oczami, ale poprzedni obraz nie wraca. Świecące, zielone kółko zatapia się w ciemności, podczas gdy ja trzymam ręce na kierownicy. Wciskam pedał gazu. Samochód rusza. W tym samym czasie, gdy mama patrzy na mnie z taką miłością, do niebieskich oczu mojej siostrzyczki wpływa przerażenie. Głośny huk wypełnia całe moje wnętrze, rozrywa duszę. Obraz wiruje. Czuję, jak stopy dotykają podłogi po udanym piruecie. Kobieta w pierwszym rzędzie przytula śpiące dziecko. Ja też utuliłam matkę i siostrę do snu… wiecznego.    
Światło reflektora na powrót mnie oślepia. Wracam na scenę. Właśnie nadchodzi wielki moment. Klęczę obok leżącego nieopodal mnie sztyletu. Bez wahania go chwytam. Teraz czuję, że jestem na to gotowa. Mogę odpokutować moje winy. Mogę to zakończyć. Właśnie teraz! Robię szybki zamach, wbijając w siebie sztylet. Kątem wilgotnego oka dostrzegam wstających ze swoich miejsc ludzi. Oni klaszczą, ale ja nie czuję dumy. Chcę bólu, krwi, która zabrudzi mi palce, która zmyje moje winy, odkupi.  
Wszyscy ustawiają się do ukłonu. Mimo przepełniającej mnie goryczy, podnoszę się z kolan niczym żołnierz po haniebnej walce. Teraz już wiem: Bóg chce się mną jeszcze pobawić.

anonymous asked:

Ale w Niemczech maja takie autostrady, gdzie nie maja ograniczenia prędkości, a poza tym laska na motorze wyglada dużo bardziej sexy niż w aucie :D

I będziesz kochanie jeździć do niemiec, żeby się swoim motorkiem przejechać? :D Ja wiem, czy seksowniej? Kwestia gustu :3

wyuczona-bezsilnosc asked:

ty juz więcej nie pij, albo wez sie chociaż ze mną podziel to pośpiewam z Toba ;* * znów sie zeepsułeeś i wiem co zrobię zamienię Cieeebieee na lepszy mooodel *

Bede brał cię 
Gdzie ?
W Aucie 
Mnie? 
Cie EHE ! 

8) Wpadaj do mnie na piciu bananowe hahahha 

Kocham Cię w łóżku , na trawie , w domu , kościele, ulicy, ławce , sklepie, autobusie, parku, aucie, myjni,rowerze,chodniku, w nic i w dzień, w deszcz i w słońce, w szkole, w wc , na korytarzu , w pizzerii, na stojaka, w kuchni, łazience, przy ścianie, na krześle , mogę tak pisać dość długo ale chyba wystarczy że napiszę KOCHAM CIĘ CAŁYM SERCEM <3

Biała Podlaska: Półnagi mężczyzna skakał po samochodach. Straty na 2500zł

Biała Podlaska: Półnagi mężczyzna skakał po samochodach. Straty na 2500zł

Bialscy policjanci zatrzymali mężczyznę, który uszkodził dwa auta. 26-latek skakał po pojazdach a w jednym wybił szybę.

Policjanci otrzymali informację od przypadkowego świadka, o wandalu skaczącym po samochodach, na jednej z ulic Białej Podlaskiej.

Kilka minut po zgłoszeniu jeden z patroli zauważył młodego, rozebranego do pasa, mężczyznę, który na widok radiowozu podjął próbę ucieczki. Po…

View On WordPress

Zamość: Narkotyki w domu i aucie 31-latka

Zamość: Narkotyki w domu i aucie 31-latka

W niedzielę policjanci z Zamościa ujawnili w kontrolowanym aucie środki odurzające. Podczas przeszukania mieszkania należącego do 31-latka natrafiono na kolejną porcję narkotyków.

W niedzielę policjanci z Zamościa podczas kontroli auta osobowego ujawnili w nim niewielkie ilości środków odurzających. Ich właścicielem okazał się 31-letni mieszkaniec gm. Zamość.

Kryminalni postanowili przeszukać…

View On WordPress